![]() |
| Piotr Jabłoński fot. I. Górnicka-Zdziech |
◗ Czy jako specjalista terapii uzależnień z dwudziestoletnim doświadczeniem w pracy z osobami uzależnionymi podtrzyma Pan stwierdzenie, że rodzina jest pierwszą, a zarazem największą ofiarą używania narkotyków?
Tak, dlatego że choroba, jaką jest uzależnienie, nie zamyka się w obrębie jednostki. Skutki „rażenia” dotyczą całego środowiska osoby uzależnionej, a w największym stopniu rodziny. Z drugiej strony to w rodzinie upatrujemy największej szansy na przezwyciężenie różnego rodzaju szkód i skutków używania narkotyków – indywidualnych i społecznych – związanych ze zdrowiem czy edukacją publiczną. Od kilku lat coroczne kampanie społeczne Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii skupiają się właśnie na rodzinie i rozumieniu jej roli. Wcześniej grupą docelową były osoby narkotyzujące się czy wręcz uzależnione. Teraz uznaliśmy, że najlepszą rzeczą jest mówienie o narkotykach w kontekście życia rodzinnego. Stąd hasło: „Bliżej siebie, dalej od narkotyków”. Dobra komunikacja, bliskość i poczucie bezpieczeństwa w rodzinie to czynniki chroniące przed wszelkimi uzależnieniami. Do nich nawiązuje kolejne hasło: „Porozmawiaj ze swoim dzieckiem”, w którym w ogóle nie wspominamy o narkotykach. Nie chodzi o to, by rozmawiać o narkotykach i je piętnować, ale by podejmować z dzieckiem różne tematy. W tej kampanii szczególny nacisk położyliśmy na postawy ojców.
◗ Czy to znaczy, że wpływ ojców na profilaktykę uzależnień jest większy?
Z badań społecznych wynika, że przeciętny ojciec rozmawia ze swoim dzieckiem osiem minut dziennie. Czyli praktycznie nie ma z nim kontaktu. A przecież jego rola w procesie wychowania i socjalizacji jest tak samo ważna jak matki. Bycie z dzieckiem i rozmowa z nim buduje więź, a wtedy łatwiej mówi się o problemach i je rozwiązuje.
◗ Jak sprawić, by kontakt rodziców z dziećmi był lepszy?
Najlepszą drogą jest rozwijanie więzi rodzinnych i niezadowalanie się ośmioma minutami rozmowy, by resztę czasu spędzić na przykład przed telewizorem. Trzeba jednak zrozumieć także rodziców. Żyjemy w czasach, które wymagają od nich olbrzymiego wysiłku. Wielu rodziców chce się koncentrować nawet nie na własnych karierach, tylko na zapewnieniu dzieciom dobrej edukacji, jak najlepszego startu w dorosłe życie, bezpieczeństwa, dostępu do dóbr kultury i właściwej opieki zdrowotnej. To bardzo istotne, ale należy jednocześnie szukać wyważenia, by zyski nie przewyższyły strat. Stratą będzie brak kontaktu i utrata kontroli nad funkcjonowaniem rodziny. Czasem trzeba umieć się zatrzymać i przyznać, że są granice, których nie można przekroczyć, bliżej zainteresować się dzieckiem i poświęcić karierę, wygodę czy czas wolny.
◗ Czy poza kampaniami społecznymi Krajowe Biuro do spraw Przeciwdziałania Narkomanii robi coś jeszcze na rzecz rodziny?
Skutecznie wspieramy działania organizacji pozarządowych, koncentrujące się na rodzinie. Nadal funkcjonuje Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Osób Uzależnionych, które skupia się na pracy z rodziną, ale dziś taka praca jest standardem wszystkich programów. Jeśli pracujemy z osobą uzależnioną czy używającą narkotyki, włączamy do tego rodzinę. Dotyczy to ludzi w każdym wieku, ale szczególnie ważne jest w odniesieniu do dzieci i młodzieży, wchodzących w krąg oddziaływania narkotyków. Jeżeli te osoby jeszcze funkcjonują w systemie rodzinnym, ważne jest, by tę więź podtrzymać. Podobna zasada dotyczy systemu szkolnego. Trzeba zapobiegać wypadaniu dzieci na margines życia społecznego.
◗ Czy dotyczy to także osób głęboko uzależnionych, które zerwały więzi rodzinne?
Wbrew pozorom tak. Perspektywa odbudowy więzi rodzinnych jest dla nich jedną z bardziej atrakcyjnych. Kiedy próbuje się budować hierarchię celów dla osób uzależnionych, pierwszym z nich jest zaprzestanie używania narkotyków, drugim – powrót do zdrowia psychicznego i fizycznego, a trzecim – nawiązanie na nowo kontaktów rodzinnych i osadzenie się w rodzinnej strukturze. Osoba, która mierzy się ze swoim uzależnieniem, walczy nie tylko z uzależnieniem fizycznym, chemicznym i psychicznym od substancji, ale też z rozmaitymi problemami psychicznymi i psychologicznymi. Są to: poczucie wykluczenia, skazania na izolację, ostracyzm społeczny, poczucie niższej wartości. Taki człowiek ma za sobą traumatyczne przeżycia, czasem był ofiarą przemocy i agresji, a niekiedy nawet ich sprawcą. Rodzina może stworzyć środowisko, w którym ta osoba poczuje się bezpiecznie i zacznie się podnosić. To takie środowisko, które da nadzieję na to, że nawet jeśli praca nie przynosi natychmiastowych efektów, człowiek posuwa się do przodu. Leczenie jest serią epizodów, w których przeżywa się też upadki i złe chwile. Rodzina jest zapleczem pomagającym je przetrwać i na nowo podejmować wysiłek zmiany własnego życia. Dzięki niej można spróbować żyć na trzeźwo lub trzeźwiej, a przez to być szczęśliwszym i odsunąć się od narkotyków.
◗ Czy w naszym społeczeństwie wzrasta świadomość znaczenia roli rodziny w leczeniu uzależnień?
Przy okazji jednej z kampanii pytaliśmy rodziców o jej widoczność. Około 60% rodziców z grupy docelowej przyznało, że zauważyło kampanię w mediach. To dobry wynik. Odnotowaliśmy, że wzrastała wiedza na temat problemów oraz ich społecznych i zdrowotnych konsekwencji. Niestety, zachowania pozostają te same. Trudno je zmienić. Tę kolejną barierę musimy przekroczyć. Tu ciągle jeszcze pokutują dwie bardzo groźne postawy. Pierwsza polega na tym, że wiemy o narkotykach, ich obecności w życiu społecznym, ale uważamy, że nas nie dotyczą. Druga – kiedy się okazuje, że narkotyki jednak nas dotyczą, a problem dotknął naszych najbliższych, pojawia się postawa rezygnacji, przegranej. Uznajemy, że nie sprawdziliśmy się, jesteśmy źli, bo nie umieliśmy ochronić bliskich. Trzeba temu zaprzeczać, bo przecież narkotyki, odurzanie się, zażywanie substancji chemicznych to dziś doświadczenie milionów ludzi na całym świecie. Większość osób daje sobie z tym problemem radę, ale do tego jest potrzebna pełna mobilizacja. Komu potrzebna laska, gdy chodzi prosto? Rodzina jest taką właśnie laską, która powinna być zawsze na podorędziu. Może pomóc tym, którzy zaczynają kuleć.
◗ W jakim wieku ludzie są obecnie najbardziej zagrożeni narkotykami?
Wciąż największe zagrożenie dotyczy osób między 13. a 25. rokiem życia. Zdarza się jednak, że po narkotyki sięgają jeszcze młodsze dzieci oraz dorośli. Mówimy tu o początku zażywania substancji zabronionych, czyli tych, które potocznie nazywamy narkotykami. Natomiast jest jeden narkotyk, na używanie którego jest znaczne przyzwolenie społeczne. Tu inicjacja następuje o wiele wcześniej, czasem nawet w obecności rodziny. To alkohol. Niestety, mamy kulturowo zakodowaną dużą akceptację zachowań alkoholowych, większą niż w stosunku do zachowań narkotykowych. W przypadku dzieci i młodzieży powinniśmy jednak wyostrzyć zmysły, gdyż jest to narkotyk tak samo groźny jak każdy inny. Po pierwsze, z powodu swojego działania, a po drugie, dlatego że przez alkohol często wiedzie droga do narkotyków.









