|
|
| fot. Mikołaj Gospodarek |
Port w Genui należy do największych w Europie. Jego centrum stanowi Porto Antico (Stary Port), gdzie stoi Bigo, ośmioramienna rzeźba wzorowana na portowych dźwigach. Na jednym z jej ramion zawieszona jest winda, z której można podziwiać panoramę portu. Tuż obok znajdują się Bolla, szklarnia w kształcie ogromnej kuli z tropikalną roślinnością wewnątrz, oraz prawdziwy „raj dla dzieci” – akwarium genueńskie, największe w Europie i drugie na świecie. Zbudowano je w 1992 roku z okazji 500-lecia odkrycia przez Kolumba Ameryki i z okazji wystawy Expo'92. Zgromadzono w nim około 600 gatunków zwierząt. Można tu na żywo zobaczyć rekiny, delfiny, foki, pingwiny, krokodyle oraz setki egzotycznych ryb i roślin.
Morski horyzont
W porcie uwagę przykuwa imponujący wielkością drewniany galeon „Neptun”. Okręt ten jest niczym innym, jak... filmowym rekwizytem. Wybudowano go w 1986 roku na potrzeby filmu Piraci Romana Polańskiego. W chwili budowy był to najdroższy rekwizyt, jaki kiedykolwiek wykorzystano w filmie. Galeon ma działający takielunek oraz ożaglowanie i od czasu do czasu wypływa w rejs. Zazwyczaj jednak stoi przycumowany do nabrzeża, a wizyta na jego pokładzie jest przedmiotem marzeń nie tylko chłopców w wieku, w którym z pasją pochłania się pirackie opowieści, ale i zapewne również ich ojców.
Port w Genui znany jest polskim turystom. To właśnie stąd, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym, odpływają oni promami do różnych śródziemnomorskich miejsc wypoczynkowych. Gdy po kilkunastu godzinach jazdy samochodem przez Austrię czy Niemcy i pokonaniu przełęczy alpejskich, podróżni z Polski lądują w portowym nabrzeżu, urzeka ich śródziemnomorski klimat: lekki ciepły wiatr, błękit nieba i rysujący się w oddali horyzont, dla wielu zapowiadający dalszą podróż.
Aromat miasta
Wypijam poranną kawę w jednym z barów i sklepików, które ciągną się pod arkadami niedaleko portu. Aromat kawy miesza się z zapachem świeżych ryb, owoców morza oraz królującej w Genui focacci, rodzaju płaskiego chleba wypiekanego z oliwkami i rozmarynem. A dlaczego by nie wejść w głąb tego niezwykłego portowego miasta, które w wielu miejscach, ze względu na swoje usytuowanie na wzgórzach, jest prawie pionowe? Dodatkową atrakcją (oraz wygodą, ponieważ łączą poszczególne części miasta) są kolejki linowe, tak zwane funikularny, wprzęgnięte w system normalnej komunikacji miejskiej.
Kolumb i Paganini
Raz jeszcze patrzę w stronę portu, nad którym góruje stojąca na skale średniowieczna La laterna – latarnia morska. Dowiaduję się, że jej światło widoczne jest na odległość około 50 kilometrów. Latarnia jednoznacznie kojarzy się z potęga morską tego miasta, w którym to przecież w 1451 roku urodził się Krzysztof Kolumb, odkrywca Ameryki. Aby dojść do Casa di Colombo – domu Kolumba, gdzie przyszły podróżnik spędził swoje dzieciństwo – trzeba iść na stare miasto. Skromny dom stoi w zaułku Vico Diritto, ukryty wśród okazałych budowli.
Genua może pochwalić się jeszcze kilkoma wspaniałymi żeglarzami. Stąd pochodzili odkrywcy Wysp Kanaryjskich i Azorów, tu wychował się i zmarł Andrea Doria (1466-1560), słynny pogromca piratów, zwany Królem Mórz. Spacerując ulicami Genui, trudno nie rozpalić w sobie na nowo pasji budowania fantastycznych modeli statków z zapałek (jeśli jeszcze o takiej pasji ktokolwiek pamięta…).
Gdy idę wśród wąskich uliczek, zacienionych przez suszące się w oknach pranie, z wysokich kamienic dobiegają mnie głosy dwóch genueńczyków, spierających się o coś z iście włoskim temperamentem. W pewnej chwili dociera do mnie ich słynne zawołanie: Paganini non ripete! – ‘Paganini nie powtarza’. Najprawdopodobniej jeden z rozmówców jest już tak zmęczony przeciągającą się dyskusją, że nie chce po raz kolejny powtarzać tego samego. Spór zamyka znanym powiedzeniem, które wzięło się stąd, że urodzony w Genui wybitny skrzypek i kompozytor Niccolo Paganini nigdy, mimo największej owacji, nie zagrał na bis.
Oblicze Chrystusa
Szczególnym miejscem w Genui jest kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja. W tej świątyni znajduje się bardzo niezwykła ikona, przedstawiająca twarz Chrystusa. To jeden z najstarszych namalowanych i zachowanych do czasów współczesnych wizerunek Zbawiciela. Z jego powstaniem związana jest opowieść o królu Abgarze V, władcy Edessy. Kiedy zachorował on na trąd, wysłał swego sługę, który miał poprosić Jezusa, aby ten odwiedził chorego króla. Jednak gdyby Chrystus nie mógł przybyć osobiście, sługa miał sporządzić portret Jezusa. Według tradycji, Chrystus, po wysłuchaniu prośby przedstawionej mu przez posłańca, przyłożył chustę do swojej twarzy i tak powstał portret, którego kontemplacja uzdrowiła króla. Ikona ta była przez wieki punktem odniesienia dla artystów, którzy na Wschodzie malowali wizerunki Chrystusa. W X wieku trafiła ona do Konstantynopola, a następnie, w 1362 roku, kapitan genueńskich okrętów Leonard Montaldo sprowadził ją do swojego rodzinnego miasta i umieścił w kościele św. Bartłomieja. Dziś wizerunek mogą oglądać odwiedzający świątynię. W zestawieniu z obliczem Chrystusa zachowanym na powszechnie znanym Całunie Turyńskim, okazuje się, że obie twarze są do siebie bardzo podobne, do tego stopnia, że nie ma wątpliwości, iż chodzi tutaj o tę samą osobę.
Bogactwo muzeów
Genua to miasto, które wciąga. Im więcej chodzi się po jej wąskich, urokliwych uliczkach i licznych schodach, tym bardziej się czuje, że warto było tutaj wstąpić. Jeśli ktoś ma więcej czasu i lubi podziwiać sztukę, powinien zapuścić się do muzeów przy Strada Nuova (dziś via Garibaldi). Takie zabytkowe budynki, jak Palazzo Rosso, Palazzo Bianco i Palazzo Tusi swoją architekturą przykuwają uwagę. A kto wejdzie do środka, stanie twarzą w twarz z dziełami takich mistrzów, jak Bernardo Strozzi, Caravaggio, Rubens czy van Dyck. W Palazzo Rosso czeka na turystów dodatkowa atrakcja – windą można tu wyjechać na dach, z którego roztacza się panorama Genui.
Kąpiel w morzu
Warto jeszcze przedłużyć pobyt, by poznać uroki liguryjskiej riwiery. Błękit nieba, turkus wody, morskie fale rozbijające się o brzegi i zatoczki z „przypiętymi” do skał pałacykami, kościółkami i miasteczkami – to naprawdę fascynujące widoki. Warto je podziwiać, zwłaszcza podczas rejsu wycieczkowymi statkami białej floty (przystań znajduje się w porcie, w pobliżu budynku akwarium). Wielu niezapomnianych wrażeń, zwłaszcza dzieciom, dostarczy wyprawa do Portofino, „bajkowego” miasteczka portowego leżącego na południe od Genui. W trakcie rejsu statek zatrzymuje się kilka razy. Zawsze można wysiąść, pozwiedzać i wsiąść do następnego, który przypłynie za mniej więcej godzinę (umożliwia to jeden bilet wykupiony na cały rejs do Portofino). Polecam dawny klasztor Abazzia San Fruttuoso. Są tu piękne zatoczki i plaże – idealne miejsce na morską kąpiel.
Przed nami dalsza podróż… Żal rozstawać się z Genuą. Wsiadamy na prom. Wieczorem żegna nas, tak jak kiedyś Krzysztofa Kolumba – światło średniowiecznej latarni.
Informacje praktyczne