![]() |
| fot. THETAXSTOCK |
Czy wiecie, ile miesięcznie zarabiacie? To wcale nie jest takie oczywiste. Policzcie:
✔ w styczniu zarabiacie pewnie więcej niż w maju, bo w którymś momencie roku być może przekraczacie próg wyższej stawki podatku od dochodów osobistych;
✔ kwiecień okaże się bardzo chudy, jeśli przyjdzie wam dopłacić fiskusowi przy rozliczeniu PIT za zeszły rok;
✔ w grudniu może sypnąć groszem, jeśli waszego pracodawcę stać na obdarowanie was prezentem bożonarodzeniowym np. w postaci bonów towarowych do supermarketu.
Ile zarabiam
To tylko kilka przykładów pokazujących, jak wiele czynników może wpływać na zmianę wysokości naszych miesięcznych przychodów. Dlatego pierwszym krokiem do zapanowania nad budżetem domowym jest dokładne oszacowanie przychodów według następujących kryteriów:
Jakie są wasze prawdziwe przychody netto (po odliczeniu podatków i obciążeń na ubezpieczenia społeczne)? To znaczy, ile pieniędzy macie do swojej dyspozycji w ciągu roku.
Jakie są wpływy do waszego budżetu średnio każdego miesiąca? W celu uzyskania tej wiedzy po prostu dzieli się oszacowane całoroczne przychody netto przez dwanaście miesięcy.
Jak wyglądają wasze rzeczywiste przychody netto w „najchudszych” i „najtłustszych” miesiącach w roku? Zaznaczcie w kalendarzu na czerwono miesiąc, w którym spodziewacie się najniższych przychodów.
Ile wydaję
Czy wiecie, ile miesięcznie wydajecie? Policzcie to, grupując wasze miesięczne wydatki w czterech kategoriach:
1. Wydatki „sztywne” – to te najgorsze, tkwią w budżecie jak głazy i ani ich ominąć, ani rozkruszyć. Czynsz za mieszkanie, opłata za przedszkole, rata kredytu hipotecznego – miesiąc w miesiąc pojawiają się w budżecie po stronie wydatków i nijak od nich uciec.
2. Wydatki „na życie” – co miesiąc złożą się na inną sumę, choć wasze życie i związane z nim potrzeby wyglądają w każdym miesiącu podobnie. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że nie zastanawiacie się nad tym, czego tak naprawdę potrzebujecie i w związku z tym nie planujecie wydatków „na życie”. Niestety, niewiele jest osób wchodzących do sklepu z przygotowaną wcześniej listą zakupów…
3. Wydatki niespodziewane – to jedyna kategoria wydatków, o której wiadomo, że należy ich się spodziewać. Najzdrowsi w końcu zachorują, samochód się zepsuje tuż po wygaśnięciu gwarancji, nastoletni syn wygra olimpiadę z chemii i dostanie zaproszenie na finał w Warszawie, a podróż trzeba opłacić. Takie rzeczy zdarzają się każdego miesiąca i trzeba je szacunkowo zaplanować po stronie wydatków.
4. Wydatki bezsensowne – to również stała pozycja domowych budżetów. Każdy co jakiś czas wpada na pomysł, który natychmiast przeradza się w wydatek. Nigdy nieużywane hantle do ćwiczeń, nierozpakowane roboty kuchenne – wydatki bezsensowne to perły w budżetach domowych.
Za co żyję
Czy udało wam się ustalić, ile dokładnie wydajecie miesięcznie? Nawet jeśli nie do końca, spróbujcie przynajmniej zrozumieć i zacząć zarządzać każdą z opisanych powyżej czterech kategorii wydatków domowego budżetu. Jak to robić?
Unikajcie wydatków „sztywnych” tam, gdzie to możliwe. Płacenie nawet trochę więcej za minutę połączenia telefonicznego z komórki na kartę jest dla budżetu bezpieczniejsze niż osiemnastomiesięczna umowa ze stałym abonamentem.
Planujcie wydatki „na życie”. Wydzielajcie sobie tygodniówki – ile pieniędzy możecie wydać w danym tygodniu na zakupy, rachunki i przyjemności. Róbcie listę zakupów i jeśli nie ma na niej wpisanego kilograma kawy ziarnistej w zestawie z dwiema filiżankami, to go nie kupujcie.
Raz w roku zróbcie podsumowanie listy „bezsensownych wydatków” i dodatkowo udokumentujcie ją zdjęciami najbardziej nieprzemyślanych zakupów. Przydadzą się, gdy znów wpadniecie na pomysł zaopatrzenia się w składany kajak na przyszłe wakacje…
Oszczędzajcie. Budżet, w którym nie ma miejsca na regularne oszczędzanie, jest budżetem złym, dziurawym. Regularność w oszczędzaniu jest dużo ważniejsza niż wysokość odkładanej sumy. Oszczędzanie najlepiej traktować jak wydatek „sztywny” – lokatę w wysokości 10% swoich miesięcznych przychodów wpiszcie na stałe do budżetu domowego i bez odwołania przelewajcie ją na konto oszczędnościowe. Oszczędności to koło ratunkowe rzucone wydatkom niespodziewanym.







