![]() |
| Fot. Materiały prasowe |
Od 2006 roku ukazały się cztery książki Andrzeja Bobkowskiego: Listy do Tymona Terleckiego, Z dziennika podróży, Zmierzch i ostatnio Punkt równowagi. Nareszcie są! Przez lata bowiem twórczość autora Szkiców piórkiem była omijana szerokim łukiem, a czasem świadomie przemilczana. Dlaczego?
W znakomitym eseju Andrzeja Horubały Marzenie o chuliganie, poświęconym osobie pisarza i kondycji literatury polskiej czasów komunizmu i pierwszych lat po 1989 roku, zauważa on, że Bobkowski jak w soczewce skupia kluczowe problemy polskiej kultury XX wieku. Po pierwsze, jego życiową dewizą była bezkompromisowość – zarówno literacka, jak i moralna, której tak bardzo brakowało wielu wybitnym pisarzom po II wojnie światowej. Po wtóre, jego dorobek w postaci pamiętników, dzienników, korespondencji i zbioru opowiadań pozwala pomarzyć o tym, czym MOGŁABY BYĆ (a nie jest!) polska literatura.
KosmoPolak
Andrzej Bobkowski urodził się w 1913 roku w Austrii i wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania. Gimnazjum ukończył w Krakowie, studiował w Warszawie w Szkole Głównej Handlowej. Debiutował krótkimi formami literackimi na łamach prasy popularnej. W 1939 roku wyjechał z żoną do Francji, gdzie zastała go wojna. Próbował zaciągnąć się do polskiego wojska, jednak nie został przyjęty. Zajmował się zatem likwidacją fabryki broni, w której pracował po przyjeździe do Francji, zorganizował polską pralnię dla uchodźców, prowadził nielegalną pomoc dla polskich robotników.
W 1940 roku rozpoczął pisanie dzieła swego życia: Szkiców piórkiem. W tym porywającym pamiętniku podróży rowerowej po Francji w kunsztownych zdaniach wyznawał miłość do kultury europejskiej, której żywym symbolem jest właśnie ten kraj. Jednocześnie w cierpkich słowach dawał wyraz rozczarowaniu wobec kierunku, w jakim zmierza Stary Kontynent – w obszarze polityki, filozofii, sztuki, a może przede wszystkim obyczajów. Odnosił się również do spraw polskich. Całość przybrała w efekcie charakter kosmopolityczno-patriotyczny. Stąd pewnie do Bobkowskiego przylgnęło określenie „kosmopolak”.
Żadnych kompromisów
Tuż po wojnie Bobkowski znowu imał się różnych zajęć: przez krótki czas kierował Księgarnią Polską w Paryżu, był magazynierem YMCA (Związku Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej). Jego rozczarowanie Europą było jednak tak wielkie, że w 1948 roku postanowił ostatecznie się z nią rozstać. Wyemigrował do Gwatemali, gdzie, żyjąc bardzo skromnie, prowadził sklep modelarski. W tym czasie intensywnie korespondował m.in. z Jerzym Giedroyciem i Tymonem Terleckim. W swoich listach nie pozostawiał suchej nitki na koncepcji Giedroycia otwarcia się po 1956 roku na „komunistycznych reformatorów” w Polsce. Bobkowski aż do śmierci pozostał wierny swojej bezkompromisowej opinii, nie przestając jednak publikować w paryskiej „Kulturze”.
W Gwatemali powstała większość opowiadań zamieszczonych w książce Punkt równowagi. Krótkie formy literackie, obfitujące w przenikliwe obserwacje obyczajowe, barwne językowo, nietracące jednocześnie – tak ważnego w twórczości Bobkowskiego – żywego kontaktu z „tu i teraz”, tylko w nieznacznym stopniu ustępują jego dziennikom. W opinii wielu krytyków są wręcz „utworami mistrzowskimi” czy „arcynowelami” (Tymon Terlecki). „Każde jego opowiadanie, każdy jego list, wszystko wiąże się z zasadniczymi problemami życia. Jego ideologia, jeżeli użyć tego znienawidzonego przez Andrzeja słowa, wyrasta z jego własnego doświadczenia, a siła tego doświadczenia z każdym rokiem, z każdym miesiącem staje się coraz bogatsza, cięższa i pomimo sukcesów, «werwy sportowej», coraz boleśniejsza, jakby ostateczna” (Józef Czapski).
Bobkowski zmarł w wieku 48 lat na raka. Czy po kilkudziesięciu latach zostanie należycie doceniony… nie tylko przez krytyków?
Andrzej Bobkowski, Punkt równowagi, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, stron 420.







