![]() |
| Agnieszka Porzezińska fot. MIKOŁAJ GOSPODAREK |
Stanowi argument koronny, gdy nie mamy siły na konfrontację z uczuciami, emocjami, relacjami. Pomyślę, powiem: „Mam depresję!”. No i sprawa z głowy. Mam depresję, więc dzisiaj nie wstaję. Mam depresję, więc biorę wolne w pracy. Mam depresję, więc, żeby się ratować, muszę zrobić rundkę po centrum handlowym. Małe co nieco być może spowolni postęp choroby.
Współczuję tym, którzy rzeczywiście cierpią, bo to podstępna i ciężka choroba, ale żal mi tych, którzy nie mają sił, by być tu i teraz. To nie nowy szczep grypy niesie śmiertelne niebezpieczeństwo, ale zmutowane malkontenctwo i apatia.
Odnoszę wrażenie, że zapanowała moda na depresję. Trendy jest ten, kto nie radzi sobie z życiem, trwa w zawieszeniu między przeszłością i teraźniejszością, o przyszłości w ogóle nie myśli. A kto przyznaje się do szczęścia – jest dziwakiem. Ilekroć spotykam dawno niewidzianych znajomych, mam problem, bo nie wiem, jak rozpocząć rozmowę. W czasach coraz popularniejszej „rozerwalności” związków, niechęci do powiększania rodziny i chęci do powiększania konta w banku, każde pytanie może być jak wejście na pole minowe – nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie. „Co słychać?” – „Jakoś leci”. Rzadko słyszę: „Super, jest dobrze”. „Jesteś z kimś związany?” – „Już nie, ciągle szukam prawdziwej miłości”. „Jakieś pociechy wyhodowałeś?” – „No, co ty, za wcześnie, sam jestem jeszcze dzieckiem”. Pytanie o szczęście, tak prosto z mostu, bez ogródek, byłoby odebrane jako impertynencja. Nie wypada mówić o tym, co się w życiu udało.
Na ogólnożyciową chandrę, zamiast codziennej litanii do wszystkich leków antydepresyjnych, nasennych i przeciwbólowych, zalecam codzienne wyliczanie tego, za co każdy z nas może dziękować. Codzienna moja litania brzmi: „Dziękuję za to, że się obudziłam, jestem zdrowa, mam co jeść, gdzie mieszkać, nie jestem samotna, moje dzieci się zdrowe, mój mąż daje słowo honoru, że nowej żony nie planuje, mam siły, by żyć aktywnie, planować, marzyć”.
Najlepsza modlitwa na świecie, to cieszyć się z tego, co się ma. Ja się tego trzymam, czego i Państwu z całego serca życzę.







