![]() |
| fot. ©2009 JUPITERIMAGES CORPORATION |
W domach naszych rozmówców chrześcijańska tradycja splata się z rodzinnymi zwyczajami pielęgnowanymi od pokoleń. Każda z rodzin próbuje realizować własne marzenia, odtwarzać najwspanialsze fragmenty świąt z dzieciństwa i prawdopodobnie wszyscy chcą uniknąć błędów, jakie kiedyś popełniali ich rodzice czy dziadkowie. A wszystko po to, by z radością w sercu, spokojem w głowie, porządkiem w domu i bogactwem kulinarnym na stole przeżywać narodziny Chrystusa.
W dużej rodzinie przy suto zastawionym stole czy przy skromnej kolacji może być najwspanialej – pod warunkiem, że w zgodzie ze sobą, z najbliższymi i z miłością w sercu. Wszyscy nasi rozmówcy, opowiadając o najpiękniejszych świętach i planując kolejne, mówią o dzieciach. Tych, których oczekiwali, oraz tych, które się rodziły i wzrastały, najpierw z trudem dosięgając do pierwszej bombki zawieszonej na choince, a potem bez wysiłku mocując gwiazdę na czubku drzewka.
Każda z rodzin zwraca uwagę na inne ważne elementy w obchodzeniu świąt, w opowieściach o idealnych świętach pojawiają się różne marzenia. Marzena z Andrzejem i Agata z Piotrem najlepiej się czują w swojej dużej rodzinie. Dzieci, wujkowie, ciocie, babcie spotykają się przy wigilijnym stole. Joanna z Andrzejem wolą nieco mniejsze grono, a Ania z Tomkiem marzą o świętowaniu w swojej małej, najbliższej rodzinie. Każda z rodzin inaczej postrzega te idealne święta, dla każdej z osób co innego jest najważniejsze. I niech tak pozostanie. To, co nie powinno umknąć, to myślenie nie tylko o sobie, o własnych dzieciach, ale i o innych członkach bliższej i dalszej rodziny, przyjaciołach, znajomych. Nikt nie powinien czuć się samotny, zapomniany, niepotrzebny. Pamiętajmy, że to czas miłości, jednania i, co najważniejsze – czas dzielenia się: opłatkiem przy wigilijnym stole, świątecznymi smakołykami, prezentami, uwagą i uczuciami. Dzielmy się więc tym, co mamy, i cieszmy się z tego, co dostajemy.







