Wiarę przeważnie rozumie się zbyt wąsko, jako samo przekonanie o istnieniu Boga. Takie przekonanie jest potrzebne, ale nie wystarcza. List Świętego Jakuba Apostoła stwierdza w związku z takim rozumieniem wiary, że także złe duchy „wierzą i drżą”.
Wiadomo,
że wielu wierzących żyje niezgodnie z tym, co głoszą. Są też uczciwi
niewierzący i wyznawcy innych religii. Dlaczego więc Kościół twierdzi,
że wiara jest konieczna do zbawienia? Krzywdzi to ludzi, którzy Boga
nie mieli okazji poznać, jak też tych, którzy cierpią z powodu
wątpliwości. Krzysztof
 |
|
M. Wojciechowski Fot. arch. pryw.
|
Zacznijmy
od tego, że zbawienie, czyli wyratowanie człowieka od zła i śmierci,
jest najpierw i przede wszystkim skutkiem pomocy Bożej. Tę pomoc nazywa
się łaską. Człowiek nie potrafi przecież sam siebie wyratować, gdyż
jest słaby i grzeszny. Wobec zła z zewnątrz i w nas samych często
jesteśmy bezradni. Są wprawdzie tacy, którzy uważają, że nie mają się z
czego spowiadać, czyli że nie ulegają złu, ale słusznie przyjmujemy to
z przymrużeniem oka, jak opowieść barona Münchhausena, że niby sam
siebie za włosy wyciągnął z bagna.
Bóg
jednak kocha ludzi i chce nas wszystkich wybawić, pomaga nam. Jaką rolę
odgrywa tu wiara i uczciwe postępowanie? Wyrażają one ludzką odpowiedź
na pomoc z góry. Przez wiarę i dobre czyny człowiek może powiedzieć
Bogu swoje „tak”.
Wiarę,
o której mowa, przeważnie rozumie się zbyt wąsko, jako samo przekonanie
o istnieniu Boga. Takie przekonanie jest potrzebne, ale nie wystarcza.
List Świętego Jakuba Apostoła stwierdza w związku z takim rozumieniem
wiary, że także złe duchy „wierzą i drżą”.
Zauważmy
jednak, że w języku polskim obok słowa „wierzący” istnieje słowo
„wierny”. Jest też zwrot „dochować wiary”. Pokazuje to, że wiara w
istocie i pierwotnie znaczy tyle co wierność! Bierze się to z języka
hebrajskiego, gdzie wyraz emuna ma taki właśnie sens. Tak też rozumiał
to Święty Paweł Apostoł, gdy pisał o zbawieniu przez wiarę.
Sprawdzianem
i konkretnym wyrazem wiary jest więc wierność Bogu w naszym życiu.
Jeśli ktoś jest niewierny Bogu, trudno go uznać za wierzącego, choćby
teoretycznie Boga uznawał. Trzeba to jednak odróżnić od sytuacji
człowieka, który wierzy, ale jest po prostu zbyt słaby. Mimo wszystko
stara się prowadzić uczciwe życie. Zmierza wtedy ku Bogu, choćby nawet
powoli, gdyż idzie we właściwym kierunku.
Może
też być odwrotnie: ktoś cierpi z powodu wątpliwości w wierze, ale
przestrzega zasad moralnych i wiernie spełnia praktyki religijne. Jest
więc wierny Bogu, a Bóg na pewno go przyjmie. Łatwiej oczywiście być
wiernym Bogu, gdy się Go zna. Nie ma powodu zaprzeczać, że istnieją
dobrzy ateiści, ale gdyby znali Boga, zapewne mogliby być jeszcze lepsi.
Wątpiącym
trzeba więc radzić, aby trzymali się przykazań i sakramentów. Nawet
wielcy święci przeżywali okresy ciemności – ale nie ustępowali.
Michał Wojciechowski - świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż i ojciec dwójki dzieci.