Michał Wojciechowski - świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż oraz ojciec dwójki dzieci.
|
|
| M. Wojciechowski fot. arch. pryw. |
Gdyby dosłownie rozumieć opowiadanie o grzechu pierwszych ludzi, zawarte w biblijnej Księdze Rodzaju (rozdział 3), można by się nim zaniepokoić. Jest to jednak po części opowiadanie symboliczne.
Po pierwsze, Adam i Ewa to nie tylko konkretna para ludzka, pierwsi rodzice. Adam znaczy po hebrajsku ‘Człowiek’, a Ewa – ‘Żywicielka’. Przedstawiają zatem całą ludzkość. Po drugie, z Biblii wynika, że zgrzeszyli oboje.
Następnie, „owoc zakazany” to nie jest zwykłe jabłko, wbrew przedstawieniom w sztuce. Bóg zakazał ludziom zrywania owoców z „drzewa poznania dobra i zła”. Tu powstaje problem: słowo „poznanie” kojarzy się ze zdobywaniem wiedzy. Co w tym złego?
Otóż po hebrajsku „poznać” (słówko jada) nie znaczy ‘dowiedzieć się’, lecz raczej ‘opanować, podporządkować sobie’. Zatem „poznać dobro i zło” to panować nad dobrem i złem, decydować o nim. Przywłaszczenie sobie owocu z drzewa poznania dobra i zła okazuje się obrazem samowoli moralnej. Do tego namówił ludzi szatan, przedstawiony w Biblii pod postacią węża.
Ludzie nie chcieli więc uznać, że Bóg jest miłością i źródłem dobra. Sami chcieli ustalać, co jest dobre albo złe. Wyjaśnia to łączność między grzechem pierwszych ludzi a naszym. Skłonność do „robienia po swojemu” i niesłuchania przykazań Bożych cechuje bowiem wszystkich ludzi – tak samo nas jak pierwszych rodziców.
Tę skłonność do złego i do samowoli nazywamy właśnie grzechem pierworodnym. Znamy dobrze tę skłonność: i w sobie, i w innych. Mało kto jest tak naiwny, by sądzić, że ludzie są z natury dobrzy.
Pewne wątpliwości budzą się, gdy mowa o dziedziczeniu grzechu pierworodnego. To skażenie jawi się wtedy jako rodzaj niezawinionego garbu. W tym obrazie dziedziczenie oznacza wejście na czyjeś miejsce, przejęcie czyjejś roli. Wszyscy ludzie wchodzą jakby w skórę pierwszych rodziców i się z nimi solidaryzują w złym. Można powiedzieć, że każdy człowiek przez swoją naturę i postawę uczestniczy w grzechu pierwszych ludzi.
Trzeba podkreślić, że Bóg nie potępił ludzi za ten grzech, choć ich ukarał. Przeciwnie, wybaczył. Zesłał nam Zbawcę, Jezusa. Chrzest gładzi winę za grzech pierworodny, choć nie usuwa jego skutków. Życie po Bożemu, w promieniach Bożej łaski, pozwala jednak przezwyciężyć skłonność do złego i wrócić do Boga.
Grzech pierwszych ludzi to zerwanie pierwszych ludzi z Bogiem. Grzech pierworodny to stan grzechu i sprzeciw wobec Boga, które cechują wszystkich.
Michał Wojciechowski - świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż oraz ojciec dwójki dzieci.