Podobieństwo Biblii i mitów sprowadza się do tego, że Biblia używa obrazów i sposobów mówienia zaczerpniętych z mitów starożytnych, chociaż chce przy ich pomocy powiedzieć coś innego.
 |
|
Michał Wojciechowski Fot. Arch. pryw.
|
Kiedy
słyszę opis stworzenia świata z Księgi Rodzaju, od razu przychodzą mi
na myśl starożytne mitologie. Dzisiaj przecież wiemy, że świat nie
powstał w sposób opisany w Biblii. Jaki jest zatem sens trzymania się
tego tekstu i czytania go w kościołach, skoro został on już dawno
podważony przez naukę? Marek
Gdy
w XIX wieku odczytano tabliczki z pismem klinowym, okazało się, że
znajdują się na nich dawne opowieści mityczne z Mezopotamii, dotyczące
między innymi powstania świata i potopu. Opowiadania biblijne na ten
temat uznano więc za wtórne względem tamtych. Był to jednak wniosek
zbyt pospieszny.
Pogląd
na świat przedstawiony w biblijnej Księdze Rodzaju różni się bowiem
zasadniczo od starożytnej mitologii. W Mezopotamii ciała niebieskie
były bóstwami, natomiast Pismo Święte uważa je za przedmioty stworzone
przez Boga. Płciowość i płodność uchodziły za siłę boską, podczas gdy w
Biblii traktuje się je jako cechę przyrody i ludzi, stworzoną i
pobłogosławioną przez Boga. Świat w mitach był ponury, a los człowieka
– marny. Biblia uważa świat za dobry i piękny, człowieka zaś za Bożego
przyjaciela. I wreszcie: świat mitów zna mnóstwo bogów, a Biblia głosi,
że Bóg jest jeden.
W
czym więc leży podobieństwo Biblii i mitów? Sprowadza się ono do tego,
że Biblia używa obrazów i sposobów mówienia zaczerpniętych z mitów
starożytnych, chociaż chce przy ich pomocy powiedzieć coś innego.
Dlaczego w ogóle ich używa? Wynikło to stąd, że w czasach Starego
Testamentu nie istniała nauka ani filozofia, które posługują się
językiem ogólnym. Mity stanowiły normalny środek wyrazu ówczesnej
kultury, były po prostu literaturą tamtych czasów. Z nich więc, wobec
braku innych możliwości, autorzy biblijni czerpali obrazy, dzięki temu
pisali zrozumiale dla czytelników. Dlatego też nie ma większego sensu
porównywanie ich z poglądami naukowymi.
Współcześnie
astrofizyka zastanawia się nad Wielkim Wybuchem, biologia nad
pochodzeniem ciała ludzkiego itd. Natomiast Biblia pyta o relację
świata i człowieka do Boga, o ich ostateczną przyczynę. Nauki
przyrodnicze zajmują się przyczynami bezpośrednimi rzeczy, a wiara (jak
filozofia) sięga do przyczyn ostatecznych.
Pismo
Święte twierdzi, że świat oraz człowiek zawdzięczają istnienie Bogu.
Nie informują natomiast, jak Bóg utworzył świat i ludzi, jakim
mechanizmem się posłużył. Dane o pochodzeniu ludzi, jakie można uzyskać
na podstawie wykopalisk i genetyki, są innego rodzaju. Być może
potwierdzą się przypuszczenia badaczy, że wszyscy ludzie pochodzą od
pary podobnej do dzisiejszych Pigmejów, a żyjącej ponad 150 tysięcy lat
temu. To nie potwierdzi ani nie obali relacji biblijnej, gdyż dotyczy
ona czegoś innego: tego, jak wyglądał i wygląda związek ludzi z Bogiem.
Świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż i ojciec dwójki dzieci.