|
|
| M. Wojciechowski fot. arch. pryw. |
Pismo Święte zaleca stosowanie kary śmierci za wiele przestępstw. Taka kara jest jednak czymś niehumanitarnym i ludzie współcześni są tego świadomi. Kościół pod wpływem moralnego postępu ludzkości wzywa, by kary śmierci nie stosować. […] Tkwi w tym jednak jakaś niekonsekwencja i sprzeczność. EWELINA
Zacznijmy od tego, co jest w Piśmie Świętym. W przepisach prawnych Starego Testamentu kara śmierci grozi za wiele czynów, których wcale byśmy tak karać nie chcieli. Budzi to dziś sprzeciw. Wbrew pozorom nie jest to jednak większy problem. Przepisy te były bowiem od początku pomyślane jako reguły życia społeczeństwa izraelskiego w czasach przed Chrystusem, a więc ich ważność była czasowa.
Inny charakter mają słowa Pana Boga z 9. rozdziału Księgi Rodzaju. Są one adresowane do Noego, który symbolizuje tu całą ludzkość. Bóg mówi tam, że kto przelewa krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, gdyż człowiek jest obrazem Boga. Oznacza to, że kara śmierci za morderstwo (i tylko za nie) jest sprawiedliwa, gdyż wynika z wyjątkowej wartości człowieka, ofiary zbrodni. Zauważmy, że dzisiaj przeciwnicy kary śmierci powołują się na godność człowieka, ale chodzi im o przestępców, a nie o ofiary.
W Nowym Testamencie problem ten nie ma wyraźnego rozwiązania. Z zasad podanych przez Jezusa, choćby z przykazania miłości nieprzyjaciół oraz z wezwania, by nie oddawać na zasadzie „oko za oko” i nie rewanżować się złu, można wnioskować, że kara śmierci nie pasuje do ducha Ewangelii. Nie jest to jednak powiedziane wprost.
Święty Paweł natomiast, znając już nauczanie Jezusa, w 13. rozdziale swojego do Rzymian uznał prawo władzy państwowej do karania przestępców mieczem. Władza jest narzędziem Boga do karania i nagradzania, a autorytet władzy pochodzi od Boga.
W związku z tym chrześcijanie nie negowali możliwości karania śmiercią. Jak stwierdza Kościoła Katolickiego, tradycja Kościoła dopuszczała tę karę w przypadkach, gdy nie ma innego wyjścia. Świadomi chrześcijanie zostawiali to jednak władzy świeckiej, unikali uczestnictwa w karaniu śmiercią i gdy mogli, prosili o ułaskawienie skazanych.
W ostatnich dziesięcioleciach papieże zajmują stanowisko, że w obecnej Europie nie ma już potrzeby stosowania kary śmierci, a instytucje penitencjarne wystarczą. Wkraczamy tu jednak na teren ocen typu praktycznego. Wolno bowiem sądzić, że kara śmierci, choć jest rzeczą okropną, może być sprawiedliwa i niezbędna dla ochrony ofiar zbrodni. Wobec stanowiska Pisma Świętego i tradycji Kościoła nie da się ogłosić wiążącego dogmatu przeciwko karze śmierci. Są więc teologowie i filozofowie chrześcijańscy, którzy ją usprawiedliwiają. Osobiście sądzę, że zarówno kara śmierci, jak i jej brak, są złym rozwiązaniem. Taki jest nasz świat…
Michał Wojciechowski - świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż oraz ojciec dwójki dzieci.