|
|
| Michał Wojciechowsk fot. arch. prywatne |
Ewangelie dość dokładnie opisują życie Jezusa. Potem podają, że po zmartwychwstaniu ukazywał się apostołom. Nastąpiło to jednak tylko kilka razy, a potem Jezus odszedł i nikt go w ten sposób więcej nie zobaczył. Właściwie dlaczego? Przecież mógł nas lepiej upewnić. Potem niewierzący mówią, że uczniom się tylko zdawało i że nie mamy żadnego dobrego dowodu. Stanisław
Zastanówmy się najpierw, na czym według Nowego Testamentu polegało zmartwychwstanie Jezusa. Okazuje się, że nie był to zwykły powrót do życia fizycznego. Jezus pojawił się w postaci zmienionej. Owszem, można Go było zobaczyć i dotknąć, jadł z uczniami, nie był zjawą. Z drugiej strony trudno Go było rozpoznać, zjawiał się i znikał.
Było to dla świadków trudne do zrozumienia. Ówcześni Żydzi spodziewali się zmartwychwstania w czasach ostatecznych, ale wyobrażali je sobie jako powrót do życia ziemskiego, jakby reanimację. Znali też wizje od Boga, czyli obrazy ze świata niebiańskiego. Zjawienia się Jezusa nie pasowały do tych oczekiwań.
Wynikają stąd dwie rzeczy. Po pierwsze: zmartwychwstanie Jezusa nie zostało wymyślone na podstawie ludzkich koncepcji. Było nowym doświadczeniem, trudnym do opisania. Po drugie, świadczy to o tym, że nowy sposób życia Jezusa jest wprawdzie cielesny, ale całkiem inny od ziemskiego.
Zmartwychwstanie to nie powrót Umarłego na ziemię, lecz przejście do pełnego życia w Bogu. Wskrzeszony Jezus zniknął z naszego świata, gdyż żyje odtąd w nowy sposób. To, że nie ma Go fizycznie z nami, jest właściwie w tej sytuacji normalne. Jezus żyje z Bogiem Ojcem w niebie, tam jest jego miejsce, a z nieba wrócił tylko na chwilę, by upewnić swoich bliskich o tym, że żyje. Tam też na nas czeka.
Druga racja odejścia Jezusa jest taka, że nasza wiara ma być właśnie wiarą. Gdyby każdemu podsunąć żywego Jezusa pod nos, byłaby to forma natrętnego przymusu. A Bogu chodzi najwyraźniej o to, żebyśmy Go kochali w sposób wolny i żebyśmy dla Niego ryzykowali.
Pana pytanie było zapewne bardzo aktualne dla pierwszych chrześcijan, którzy wiedzieli, że Jezus jeszcze niedawno się ukazywał. Dziś, po dwóch tysiącach lat, trochę się jakby przyzwyczailiśmy do oddalenia… Na to pytanie odpowiadano na różne sposoby, wskazując, że widzialna obecność Jezusa została zastąpiona przez inną.
Jezus bowiem jest z nami niewidzialnie. Upewnia nas w Ewangelii według św. Jana, że Ojciec, Syn i Duch Święty mogą zamieszkać w duszy ludzkiej. Duch Święty jest jego reprezentantem, który nas wspiera. Jezus jest obecny w życiu i nauczaniu Kościoła. Kościół jest jego Ciałem, czyli jakby organizmem. A wreszcie, Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały jest obecny w Komunii pod postaciami chleba i wina.
Michał Wojciechowski - świecki teolog, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, mąż oraz ojciec dwójki dzieci.