![]() |
| fot. Stanisław Koniczek SSP |
Wyjątkowa przyjaźń lekarza psychiatry, bezgranicznie oddanego ochronie życia i godności człowieka, z niezwykłym księdzem, który został papieżem i świętym, zaważyła na życiu wielu osób. Tych, którym doktor Wanda Półtawska pomagała – i nadal to czyni, mimo że 2 listopada kończy 90 lat. Aktywności i rewelacyjnego kontaktu z młodymi ludźmi, którzy tłumnie przychodzą na spotkania z nią, niejeden mógłby jej pozazdrościć…
Przed wojną Wanda Wojtasik była dziewczyną, jakich wiele – pilną uczennicą zaangażowaną w harcerstwo. Najmłodszym dzieckiem w rodzinie, wyjątkowo kochanym przez ojca, który był gorliwym czcicielem Matki Boskiej. Podobnie jak Karol Wojtyła, porucznik i kapitan Wojska Polskiego i ojciec przyszłego papieża. Po śmierci swojej żony zaprowadził młodszego syna Karolka przed obraz Maryi i powiedział: „To jest teraz twoja matka”…
Duchowe rodzeństwo – bo tak ksiądz Karol Wojtyła i Wanda Półtawska określali siebie w listach – łączyło też umiłowanie ojczystej przyrody, które miało zaowocować wspólnymi wyprawami w góry. Brała w nich udział rodzina państwa Półtawskich i krakowski ksiądz, a potem biskup, arcybiskup i kardynał…
Piekło na ziemi
Zanim Wanda Półtawska spotkała księdza Karola Wojtyłę, przeszła przez trwające cztery lata piekło obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, gdzie poddawano ją eksperymentom pseudomedycznym. Miała zaledwie dwadzieścia lat, gdy w 1940 roku została aresztowana za działalność konspiracyjną i z wyrokiem śmierci trafiła do obozu. Tam zetknęła się z wyjątkowym okrucieństwem – widziała, jak Niemcy wrzucali nowo narodzone dzieci do pieca; patrzyła, jak niektóre więźniarki, wskutek głodu i skrajnego upodlenia, traciły resztki człowieczeństwa. Ale także tam zetknęła się z niespotykanym heroizmem ludzi, którzy nawet w tych skrajnych, nieludzkich warunkach, myśleli bardziej o innych niż o sobie – dwie więźniarki zamieniły się numerami z innymi kobietami i dobrowolnie poszły zamiast nich na śmierć.
![]() |
| Z przyjacielem rodziny poetą Ernestem Bryllem fot. Stanisław Koniczek SSP |
„Gdy wróciłam z lagru, gdzie miałam cztery lata „rekolekcji zamkniętych”, to patrzyłam na ludzi zdumiona, że oni nie rozumieją, po co żyją. Ja miałam świadomość śmierci, którą mi przyniosła wojna. Wojna pokazała mi, że umieramy, i tak myślę, że gestapowcy chcieli mnie zabić, zniszczyć, a dali mi prawdziwie największą wartość – tę świadomość, że mam umrzeć, może nawet dzisiaj. Nasz transport lubelskich harcerek, w którym byłam, dostał wyrok śmierci. Wykonywali ten wyrok, ale nie mogłyśmy się domyślić, w jakim porządku – czy według alfabetu, czy daty aresztowania, nie było wiadomo. Była tylko świadomość, że dziś te koleżanki, a ja może jutro? To jest twórcza świadomość. Jutro możesz umrzeć, a żyjesz. Chodzi o to, żeby być w stanie łaski, żeby się spotkać z Bogiem”.
To spotkanie z Bogiem ułatwił Wandzie Półtawskiej młody ksiądz, którego pierwszy raz zobaczyła w kościele Mariackim w Krakowie, w swojej macierzystej parafii. „Poszłam za nim do konfesjonału, jakby przyciągana magnesem. Dziś myślę, że Ktoś odgórnie sterował moimi krokami” – napisała o tym niezwykłym spotkaniu w książce „Beskidzkie rekolekcje”. – „Nie prosiłam, żeby był kierownikiem mojej duszy. Nic takiego nie powiedziałam, ale samo to wyszło, gdy na zakończenie powiedział, jak żaden ksiądz przedtem: Przyjdź rano na mszę świętą. Przychodź co dzień”.
Ksiądz Karol Wojtyła został kierownikiem duchowym Wandy Półtawskiej. Kiedy posługiwał w Krakowie, codziennie po porannej Mszy Świętej ustalali, jaki tekst będą rozważać danego dnia, a wieczorem dzielili się spostrzeżeniami i refleksjami na ten temat. Ich przyjaźń trwała do końca życia Ojca Świętego.
Cudownie uzdrowiona
Po wojnie i piekle obozu Wanda Półtawska wróciła do rodzinnego Lublina. Wyjechała stamtąd jednak do Krakowa, ponieważ nie mogła sobie poradzić ze świadomością, że ona przeżyła, a inne dziewczyny, aresztowane razem z nią, zginęły. We wrześniu 1945 roku przystąpiła do egzaminu wstępnego na medycynę. Podczas sprawdzianu z fizyki nie rozwiązała żadnego zadania, a na kartce napisała tylko: „Nie potrafię odpowiedzieć na żadne z tych pytań, siedziałam cztery lata w obozie koncentracyjnym i zapomniałam, czego uczyli w szkole z tej materii. Chcę być lekarzem” – i dostała się na studia. Została lekarzem psychiatrii. Wyszła za mąż za filozofa Andrzeja Półtawskiego, urodziła cztery córki.
Kiedy w 1962 roku zachorowała na raka, ówczesny biskup krakowski Karol Wojtyła skierował do Ojca Pio list z prośbą o modlitwę w jej intencji. Wysłał i drugi – z podziękowaniem i informacją, że przed planowaną operacją chirurgiczną nastąpiło uzdrowienie. Sama Wanda Półtawska pięć lat później pojechała do San Giovanni Rotondo. Wychodzący z kościoła po Mszy Świętej Ojciec Pio podszedł do niej, stojącej w tłumie ludzi, pogłaskał ją po głowie i powiedział znamienne słowa: „Teraz jest w porządku”.
„Nikt, kto się Bożej ręki trzyma, nie przegrywa, tylko wygrana jest inna niż się zdaje. Ekonomia Boża jest inna niż ludzka, w ekonomii Bożej wygranym jest ten, kto jest pokrzywdzony, a przegrywa ten, kto krzywdzi, czyli wygrywa ten, kto po ludzku przegrał. Po ludzku przegrał Pan Jezus, zabili go, ukrzyżowali. Kiedyś mi ksiądz powiedział, że gdyby diabeł był mądrzejszy, to by nie dopuścił do męki Pana Jezusa, bo przecież On zwyciężył przez śmierć i Zmartwychwstanie. Nie można mówić o przegranym życiu, wszelkie trudności są etapem, a życie jest płynącym nurtem. Dziś jest tak, jutro to się zmieni. Jest też cnota nadziei, nadzieja wbrew nadziei – wydaje się, że już wszystko przegrane, a jednak trzeba mieć nadzieję. To jest jedna z cnót kardynalnych. Ojciec Święty napisał książkę Przekroczyć próg nadziei”.
![]() |
| Podczas promocji najnowszej książki dr Wandy Półtawskiej pt. "Jeden pokój" nie mogło zabraknąć urodzinowego tortu fot. Stanisław Koniczek SSP |
Doktor Wanda Półtawska nieustannie pomaga innym przekraczać ten próg nadziei. Wiele lat była zaangażowana w duszpasterstwo rodzin, bardzo długo pracowała w poradni młodzieżowej. Udało jej się ocalić wiele ludzkich istnień. Matki, które zamierzały dokonać aborcji, pod wpływem spotkania z Wandą Półtawską zmieniały zdanie i decydowały się urodzić swoje dzieci. Wiele z nich po latach przysyłało jej listy z podziękowaniami i zdjęciami tych dzieci, które nazywały swoim największym szczęściem…
To, że pomoc innym nie tyle zajmuje poczesne miejsce w życiu Wandy Półtawskiej, ile wręcz je wypełnia, pokazuje film Pawła Zastrzeżeńskiego „Jeden pokój”. W mieszkaniu państwa Półtawskich pojawiają się wciąż nowe osoby, którym doktor Wanda Półtawska pomaga odnaleźć właściwą drogę i wyprostować czasem splątane życiowe ścieżki. Jak napisała we wstępie do książki „Jeden pokój” redaktor Ewa Ablewicz-Rzeczkowska: „Pani Doktor nie teoretyzuje, lecz wypowiada słowa płynące z modlitwy i doświadczenia. Ojciec Święty Jan Paweł II nazwał darem Bożym, charyzmatem zdolność Wandy Półtawskiej do przekazywania ludziom – szczególnie młodym – prawdy i przekonywania do niej w indywidualnych kontaktach. Pani Doktor nie wypowiada słów nieznaczących ani mało ważnych, które nie dotykałyby istoty sprawy. W ciągu kilkudziesięciu lat spotkania z doktor Półtawską skłoniły do refleksji nad sobą, przemieniły życie i doprowadziły do Boga niezliczoną rzeszę ludzi”.
Fragmenty pochodzą z książki „Jeden pokój”, wydanej przez Edycję Świętego Pawła. Podczas pisania tekstu korzystałam z książki „Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich” tego samego wydawnictwa.
W sobotę 29 października TVP Info o godzinie 20:00 będzie wyemitowany wywiad z doktor Wandą Półtawską, który przeprowadzi redaktor Krzysztof Ziemiec.
W środę 2 listopada w TVP Info o godzinie 0:12 można będzie obejrzeć obsypany nagrodami film dokumentalny Wandy Różyckiej-Zborowskiej pt. „Duśka” o doktor Wandzie Półtawskiej (wywiad z jego reżyserem pt. „Uchyliłam tylko drzwi” można przeczytać w naszym wortalu).
W środę 9 listopada na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z okazji 90. rocznicy urodzin Wandy Półtawskiej, doktora Honoris Causa KUL, odbędzie się sympozjum z udziałem Jubilatki pt. „Konflikt i pojednanie w małżeństwie” (wstęp wolny). Sympozjum rozpocznie się o godzinie 15:10 Mszą Świętą w kościele akademickim.