|
|
| fot. Thetaxstock |
Krzywdą wyrządzoną ludzkiej miłości jest pornografia. Pozbawia tę miłość daru nagości. Patrzą na nią młodzież i dzieci, ale to wcale nie oni ją produkują. Idzie ten prąd błota i zalewa dusze.
Brud oczu i serca
Kiedyś pod kioskiem z gazetami na głównej ulicy Zakopanego usłyszałam znany mi odcień chichotu. Ilekroć słyszę go u młodzieży, zawsze budzi się we mnie żal: szkoda mi ich, że tylko tak reagują. Obok kiosku, wpatrując się w wystawione tam obrazki, stało kilku chichoczących chłopców. Mieli może po 13, może po 15 lat.
Gdyby nie oni, pewnie nie zwróciłabym uwagi na ten kiosk. Spojrzałam: w bocznej witrynie kolorowe pisma, a wśród nich okładki z fotografiami wulgarnych scen. Nagość agresywna, prowokująca, odarta z całego wdzięku, jaki ma kobieta. Sceny pornograficzne, obrzydliwe. Chłopcy komentowali je równie wulgarnie.
W kiosku siedziała starsza pani. Zapytałam: „Dlaczego wystawia pani pornograficzne pisma w swoim kiosku? Przecież to oglądają dzieci!”. Kobieta odburknęła: „Moje sumienie to moja prywatna sprawa”. „Tak, niewątpliwie, to pani sprawa prywatna – odpowiedziałam – ale te piśmidła są wystawione na widok publiczny”.
Kioskarka rzuciła z obrażoną miną: „Znalazła się wrażliwa!”. A zaraz potem zaczęła krzyczeć: „Widzicie ją! Tyle ludzi przechodzi i nikt nic nie mówi, tylko ona!”.
Istotnie, żadna z osób stojących przed kioskiem się nie odezwała. A jednak znalazłam poparcie! Z boku podeszła prosta, wiejska kobieta w chustce na głowie. Starsza góralka. Zdecydowanym tonem powiedziała do stojących tam chłopców: „A idźcież stąd, chłopczyska, bo nic dobrego tu nie zobaczycie! A ty, Kazek – zwróciła się do wysokiego, barczystego wyrostka – ciebie przecie znam, za ministranta w kościele stoisz i ty nie wstydzisz się na to patrzeć?”.
Chłopcy rozpierzchli się jak rozproszone stado gołębi. Został tylko ten, do którego kobieta zwróciła się po imieniu. Spuścił głowę i niepewnie, jakby tłumacząc się, powiedział: „Wszyscy patrzyli…”. „No właśnie – podchwyciła kobieta – wszyscy głuptaki, ani jeden nie ma rozumu, ty jeden mógłbyś mieć. Gapisz się, a trzeba ci się z tego gapienia spowiadać!”.
Chłopak pobiegł za kolegami. Góralka podeszła do kiosku i głośno powiedziała do kioskarki: „Chłopczyska, wiadomo, głupie, ale wam bliżej do trumny niż do kołyski! Boga w sercu nie macie, żeby tak dziewczyńskim ciałem poniewierać! Toż to obraza Boska” – i odchodząc, splunęła.
Dopiero teraz obudzili się ludzie stojący w kolejce. Jakaś pani powiedziała: „Słusznie. To nie powinno być wystawiane, przecież dzieci na to patrzą”. A góralka jeszcze się odwróciła i dodała: „Dzieci, nie dzieci… Dla wszystkich to jednakowo brudzi oczy i serce”.
I odeszła. Przez chwilę jej szczupła sylwetka znalazła się na tle gór, lśniących w słońcu zlodowaciałymi szczytami. Ileż tu piękna, a te chłopaki zamiast zastygnąć w podziwie nad nim, sterczą przed wulgarnymi obrazkami. I piękno świata do nich nie dociera. A przecież to nie tylko tu: to zalewa całą Polskę, to się nazywa wolnością i otrzymuje etykietkę „postępu” i „tolerancji”.
Nagość w służbie miłości
Smutno mi, bo przecież mogłoby być całkiem inaczej… Bo to jest całkiem inaczej, niż można dowiedzieć się z tych obrazków!
W Rzymie, w Bazylice św. Piotra, w lewej nawie zaraz przy wejściu jest epitafium: biała marmurowa płyta trzymana przez dwa białe anioły przedstawione jako piękne postacie o kobiecych kształtach. Dwa białe, nagie posągi – pochylone głowy, dyskretne wygięcie szyi, ciało pokorne, spokojne, pod dyktando serca przemawia żalem i smutkiem. Tu nagość ujawnia przechodniowi pełną wdzięku prawdę o życiu i śmierci. Pokorna, pełna wyrazu nagość oznacza żal i smutek, powagę i piękno. Te anioły są także nagie, ale choć ujawnione są kształty kobiece, to przecież tajemnicze i dyskretne - jakże inne od tych obrazków w witrynie kiosku. Tu nagość budzi głęboką refleksję i podziw. Dwa anioły stoją jakby zdziwione i wstydliwe w swoim odkryciu siebie.
Nagość jest zawsze prawdą o człowieku. Nagość dyskretna, wstydliwa, pokorna i piękna staje się sposobem oddania i porozumienia, przedmiotem podziwu – i podmiotem, bo jest osobą.
Oczy, które patrzą, nadają nagości wymiaru. To spojrzenie albo wyraża podziw – i w tym podziwie niejako zastyga w zadumie – albo pożądliwe spojrzenie poniża. Nagość powinna służyć miłości i to się może spełnić w ludzkich oczach. Ta władza ludzkich oczu może rzucić w błoto albo z błota oczyścić. Jest to władza dana człowiekowi przez samego Stwórcę.
Nagość to prawda o człowieku. Każdy człowiek jest odkryty w oczach Stwórcy, przed którym nic nie jest zakryte. Nagość wyeksponowana wulgarnie, w agresywnej chęci wywołania pożądania, poniża człowieka i jego godność.
Autorka jest członkiem Papieskiej Rady do Spraw Rodziny oraz Papieskiej Akademii „Pro Vita”. Żona, matka czterech córek.