![]() |
| fot.. THETAXSTOCK |
Nawet jeśli rodzice i dziadkowie żyją osobno, często są od siebie zależni. Dobrze, gdy od samego początku każdy w rodzinie ma inną, jemu właściwą rolę. Wiadomo, że na przykład babcia będzie przekarmiała małego wnuka, starszemu w tajemnicy przed rodzicami podpisze dzienniczek uwag, żeby go uchronić przed karą, młodzieńcowi zaś będzie dawać pieniądze i płacić ze swojej emerytury jego długi. Nie buntujmy się przeciwko takiej rzeczywistości. Pozwólmy babci rozpuszczać wnuki, bo i tak będzie to robiła. Nie ma w tym nic złego, jeżeli babcia jest jedyną osobą, która dzieci rozpuszcza.
Odpowiedzialni rodzice
Miejmy jednak świadomość, że pełną odpowiedzialność za wychowanie dzieci ponoszą rodzice, a nie dziadkowie. W pamięci rosnącego dziecka powinno istnieć trwałe wspomnienie dziadków, którzy je bardzo kochali. Jeżeli po latach powie: „Miałem wspaniałego dziadka i najlepszą babcię na świecie”, to znaczy, że dziadkowie dobrze spełnili swoje zadanie. Może należy się zastanowić, czy nie bez powodu mądra starość daje więcej czułości i miłości; to dziadkowie odczytują pierwszą zasadę wychowania, ofiarując dzieciom wyrozumiały klimat miłości. I może jeszcze jedno trzeba by podkreślić, że nieprawdą jest, jakoby starzy ludzie nie rozumieli młodych. Częściej młody człowiek zwierza się dziadkom niż komu innemu.
Wymagania powinni stawiać jednak rodzice. Oni są odpowiedzialni za losy dziecka. Dziś zdarza się, że rodzice chcieliby tę odpowiedzialność przerzucić na dziadków – i to jest niesprawiedliwe. Dziadkowie wychowali rodziców, a teraz rodzice muszą z kolei wychować swoje dzieci, zaś dziadkowie przez resztę życia mają zapewnić klimat czułości w rodzinie.
Osiągnięcia naukowe wydłużyły życie ludzkie i niemal w każdej rodzinie jest starszy człowiek. Ten człowiek też musi mieć swoje miejsce. W wychowaniu dziecka trzeba to uwzględnić, nawet więcej: trzeba nauczyć dziecko właściwego stosunku do starszych. Przykład miłości do dziadków powinni dawać dzieciom rodzice. W prawidłowym wychowaniu rodzice powinni świadomie podtrzymywać miłość wnuków do dziadków i odwrotnie. Niech dzieci czują się kochane i niech odwzajemniają miłość.
Równocześnie ważne jest, aby ten układ nie powodował konfliktu. Wiele razy rodzice mają pretensje do dziadków, że nie wychowują właściwie ich dzieci. Matka ma pretensje do babci, że robi coś za wnuczkę, a babcia odpowiada: „Daj jej spokój! I tak się jeszcze napracuje w życiu”. I to jest „babcina” racja. Nie można się na nią oburzać. Ona może sobie pozwolić na miękką miłość, bo to miłość rodziców powinna być konsekwentna i wymagająca. Jeżeli ustali się od razu, co „wolno dziadkom”, uniknie się wielu konfliktów. Babcia nie może być matką wnuczki ani dziadek ojcem wnuka. Nieraz słyszy się taką uwagę pod adresem seniorów: „Dla mnie byłeś inny”. Oczywiście, że tak! Byli kiedyś inni dla swoich dzieci, ale teraz są dziadkami. Wy też będziecie inaczej postępować z wnukami, niż dzisiaj postępujecie ze swoimi dziećmi.
Ciągłość tradycji
Jest jeszcze jedna rola dziadków, która w dziejach naszego narodu okazywała się podstawowa. Dziadkowie, a najczęściej babcie, są czasem jedynymi osobami, które dziecko uczą pacierza, prowadzą do kościoła. Często dzięki dziadkom przetrwały wiara w Boga i miłość Ojczyzny. Znam przypadek z nie tak bardzo odległych czasów, kiedy babcia przyszła do proboszcza z prośbą, aby ochrzcić dziecko bez wiedzy rodziców. Ojciec dziecka był komunistycznym działaczem partyjnym, matka była niewierząca, jedynie babcia była zatroskana o duchowy los dziecka.
Obecnie w Polsce, w trudnych warunkach ekonomicznych, często oboje rodzice muszą pracować, żeby zapewnić rodzinie utrzymanie. W tej sytuacji dziadkowie zajmują się dziećmi. Niekiedy jest to zadanie przekraczające siły starszych ludzi i bywa, że u schyłku życia, zamiast odpocząć, są oni obciążeni obowiązkami bardziej niż wcześniej, jako rodzice. Taki układ jest nieprawidłowy. Narastające zmęczenie, wywołane pracą ponad siły, staje się przyczyną konfliktów.
Może też przyjść taki moment, kiedy dziadkowie nie będą już zdolni do zajmowania się dziećmi i to właśnie oni będą potrzebować opieki. Młodsze pokolenia powinny zapewnić tę opiekę w duchu wdzięczności i miłości.
Autorka jest członkiem Papieskiej Rady do Spraw Rodziny oraz Papieskiej Akademii„Pro Vita”. Żona i matka czterech córek.







