|
|
| Agnieszka
Porzezińska fot. MIKOŁAJ GOSPODAREK |
Duchowy świat dziecka jest zdumiewający. Obserwuję moją małą córeczkę Helenkę i zastanawiam się, która z nas głębiej i intensywniej przeżywa świat. Czasami naprawdę mam wątpliwości. Kiedy Helenka wpatruje się w jakiś punkt, próbuję wypatrzeć to, co ona. Patrzę i patrzę, aż mi oczy zachodzą łzami, ale nic. A ona? Śmieje się, przekręca głowę, mruży oczy, chwali się swoimi sześcioma zębami. Komu? Może ona zdążyła się już skumplować ze swoim Aniołem Stróżem, a ja, myśląc, że etap dziecięcej wiary mam już za sobą, tę znajomość zaniedbałam?
Wiara dziecka wcale nie jest naiwna i płytka. Ile trzeba odwagi, żeby wierzyć jak dziecko! Ono pyta, wciąż pyta... Tobie głowa opada na poduszkę, a ono nie przestaje: „Mamusiu, naprawdę, dwa ostatnie słówka”. – „Dobrze”. – „A Ty też pójdziesz do nieba?”. I zaczyna się.
Niezależnie od tego, czy rodzice są wierzący, czy nie, dziecko samo przeżywa religijne uniesienia, jest zatopione w świecie duchowym. Wiele razy słyszałam, jak zdumieni rodzice ze wzruszeniem opowiadali, że to dzięki dzieciom odnaleźli Boga. Dziecko, póki dorośli nie wybiją mu tego z głowy (i z serca), jest naturalne, szczere, wrażliwe i… ma jeszcze jedną niezwykłą cechę. Proszę zwrócić uwagę – niesamowicie wyczuwa ludzi. Od pierwszego wejrzenia albo kogoś lubi, albo nie. Jest odporne na wszelkie sugestie, by może jednak zechciało zmienić zdanie. I wcale nie decydują o tym walory estetyczne. Myślę, że dzieci widzą, to, co niewidzialne. Dla nich nie jest ważne, że ktoś ma garbaty nos czy brzydko pachnie. Liczy się jasne wnętrze, spokój, harmonia, pogoda ducha. Porozmawiaj z dzieckiem, a dowiesz się, kim jesteś. Polecam. Przekonałam się o tym wielokrotnie.
Na koniec jeszcze jedna refleksja. Przejmujemy się zmarszczkami na swojej twarzy. Wszelkimi sposobami próbujemy zatrzymać przemijanie. Wygładzamy na zewnątrz, wypierając to, co nieposprzątane w środku. Panicznie boimy się choroby, starości i śmierci, nie chcemy być od nikogo zależni. Gdy poczujemy się kochani, kiedy zaczniemy kochać, nie będziemy bać się niczego. Pamiętajmy, że tradycyjne polskie święto 1 listopada nie należy do zmarłych, ale do żywych – Wszystkich Świętych! To oni wstawiają się za nami i z czułością patrzą na naszą ziemską krzątaninę. Patrzą z góry i z ulgą wzdychają: „Jak dobrze, że my to już mamy za sobą”.
Agnieszka Porzezińska - dziennikarka, autorka cykli telewizyjnych, m.in. „Wolność Słowa” i „Prawdę mówiąc” w TV Puls, żona Rafała i mama trzech córeczek: Marysi, Tosi i Helenki.







