![]() |
| Andrzej Jakimowski reżyser filmu "Sztuczki" fot. FORUM |
Opowieść jak z baśni, choć mocno zanurzona w rzeczywistości. Szara codzienność zestawiona z pięknem dzieciństwa. Mały chłopiec staje się budowniczym pomostu pomiędzy światem dorosłych i dziecka. To z jego perspektywy oglądamy rzeczywistość przedstawioną w filmie Sztuczki, wytypowanym jako kandydat do Oscara.
◗ Co inspiruje Pana filmy?
W przypadku Sztuczek wzorcem do zbudowania relacji między bohaterem a jego siostrą były moje więzi z siostrą. Pokazana w filmie relacja z ojcem też została zaczerpnięta z życia, ale cudzego. Usłyszałem kiedyś prawdziwą historię dziewczyny, która mija swojego ojca na ulicy i on jej nie poznaje, bo zmieniła się od momentu, kiedy rzucił rodzinę. Ona jednak go poznaje…
◗ W swoich filmach przedstawia Pan rodziny z problemami, tzw. dysfunkcyjne. Dlaczego?
Nie uważam, żeby to była zasada. W przypadku filmu Zmruż oczy jest to rodzina z problemami wychowawczymi, ale nie dysfunkcyjna. Takie problemy bardzo często spotyka się w życiu. Właściwie nie znam rodziny, która byłaby do końca „funkcyjna”. Zawsze są pewne napięcia i trudności i myślę, że nie warto udawać, że ich nie ma.
◗ Głównymi bohaterami Pańskich filmów są dzieci, które zawsze znajdą sposób, żeby wyjść z trudnej sytuacji. Starają się dążyć do szczęścia. Czy to Pana odpowiedź na pytanie: „Jak żyć?”.
W pewnym sensie tak, ale nie najkrótszą drogą, bo bohaterami moich filmów są nie tylko dzieci. W Sztuczkach bohaterem jest chłopiec, ale równie dobrze mógłby nim być ktoś starszy. Wybrałem sobie taki punkt opowiedzenia tej historii, by zobrazował ją chłopiec, choć nie to jest kluczowe. Trzeba jednak przyznać, że faktycznie dzieci najkrótszą drogą dążą do tego, co jest im potrzebne. Nie ma w filmie bezpośredniej odpowiedzi na pytanie:„Jak żyć?”, to byłoby zbyt proste. Ale na pewno jest podpowiedź. Dzieci podejmują ryzyko, walczą o swoje szczęście i do pewnego stopnia im się to udaje – to wskazówka, że warto ryzykować i warto walczyć.
◗ Jak wyglądała współpraca z Damianem Ulem, sześcioletnim chłopcem wybranym podczas castingu, dla którego była to pierwsza przygoda z kamerą?
Bardzo dobrze mi się z nim pracowało. Damian jest bardzo utalentowany. Co prawda, czasem z jego charakteru wynikały różne trudności, ale też wtedy, gdy mocno chciał i potrafił się skoncentrować, dawał z siebie dużo, znacznie więcej niż mógłby dać ktoś inny. Tak więc saldo jest dodatnie. Podczas castingu właściwie nie zwróciłem na niego uwagi. Zaskoczył mnie jego głos, który usłyszałem gdzieś za sobą, że jest taki lekko chrypiący. Szybko się zorientowałem, że jest bardzo dobry. Ale to nie tylko kwestia intuicji, bo potrafię dostrzec i ocenić, czy ktoś ma talent, czy nie.








