![]() |
| Krajobraz etiopski z egzotyczną roślinnością. fot. ANNA OLEJ, KRZYSZTOF KOBUS – TRAVELPHOTO |
Addis Abeba wita przybyszy wielkim plakatem z postacią Haile Gebre Sellasje. Ten najsłynniejszy biegacz świata, który ustanowił kilka rekordów, w wywiadach mówił, że bieganie jest proste. Wystarczy nie mieć samochodu i mieszkać w kraju, którego większa część położona jest na wyżynie. Jednak to inny Haile jest najsłynniejszym Etiopczykiem: Jego Wysokość Cesarz Haile Sellasje, którego do dziś naród wspomina z szacunkiem i oddaniem i któremu wybaczono wszystkie błędy. Był to bowiem władca wybitny: wprowadził konstytucję i doprowadził do uznania Etiopii na arenie międzynarodowej. Był on także ostatnim – dwieście dwudziestym piątym – władcą z tzw. dynastii salomońskiej. Jego pełen tytuł brzmiał: „Zwycięski Lew z Plemienia Judy, Haile Sellasje I, Wybraniec Boży i Cesarz Etiopii”. Jako że w Etiopii każde imię ma jakieś znaczenie, Haile oznacza ‘siła’, Sellasje zaś – ‘Trójca’. To dlatego cesarz kazał wybudować wzorowaną na europejskich kościołach Katedrę Trójcy, gdzie znajduje się jego tron oraz grobowiec. To również dzięki cesarzowi Etiopski Kościół Ortodoksyjny uwolnił się od zwierzchnictwa patriarchów z Aleksandrii, stając się samodzielnym i niezależnym Kościołem.
Jak zaginęła Arka
Aby poznać dzieje Etiopii, trzeba się cofnąć o jakieś 3000 lat, kiedy tą krainą władała królowa Makeda, bardziej znana pod imieniem Saby. Z pierwszej stolicy, Aksum, wyruszyła ona na spotkanie z królem Salomonem. Owocem tego spotkania były nie tylko uczone dysputy, lecz także Menelik I, pierwszy cesarz Etiopii, który zapoczątkował panowanie dynastii salomońskiej.
Gdy chłopiec podrósł, został wysłany do swego ojca, do Jerozolimy, po nauki. Jak mówi etiopska tradycja, wracając do domu, Menelik zabrał ze sobą Arkę Przymierza. Każdy Etiopczyk wie, iż do dziś jest ona w Aksum – pilnie strzeżona przez kapłanów. Do świątyni, w której się znajduje, może wejść tylko jeden kapłan, zobowiązany przysięgą do zachowania tajemnicy. I choć Arki nikt nie może oglądać, to jej kopia (a dokładnie kopia umieszczonych w niej Tablic Przymierza) znajduje się w każdym kościele.
W czasie największych świąt religijnych, takich jak Boże Narodzenie (obchodzone tu 7 stycznia) lub święto Objawienia Pańskiego (obchodzone 18 stycznia), kopie Arki są obnoszone w uroczystej procesji połączonej z tańcem, śpiewem i muzyką. Przez cały czas jednak pozostają przykryte barwnymi, wyszywanymi złotem i srebrem tkaninami, aby nie splamiło ich oko śmiertelnych. Najpiękniejsze kopie Arki znajdują się w Lalibeli, kolejnej dawnej stolicy kraju.
![]() |
| Kobieta na tle domów wioski plemienia Hamerów. fot. ANNA OLEJ, KRZYSZTOF KOBUS – TRAVELPHOTO |
Cud wykuty w skale
Nim pobożny król Lalibela zasiadł na tronie, czekało go sporo przygód. Tuż po narodzinach nad jego głową pojawił się, niczym brzęcząca korona, rój pszczół. Dlatego matka nazwała go Lalibela, co miało oznaczać: ‘pszczoły rozpoznały w nim władcę’.
Gdy przyszły król osiągnął wiek młodzieńczy, został otruty przez swego brata. Nie umarł jednak, lecz anioły zabrały go do nieba, gdzie Bóg ukazał mu wspaniałe świątynie, rozkazując odtworzenie świętego miasta Jerozolimy na ziemi. Po trzech dniach Lalibela się ocknął, a gdy opowiedział, co mu się przytrafiło, brat abdykował, słusznie uważając, że nie wygra z tak możnym protektorem, jakim jest sam Bóg. Wkrótce Lalibela rozpoczął wielką budowę: ze skał gór Lasta wydobywano kolejne kształty przyszłych świątyń.
Kapłani do dziś twierdzą, iż w budowie pomagały anioły, które nocami wykonywały dwa razy większą pracę, niż ta, jaką ludzie uczynili za dnia. Naukowcy zaś mówią, że to dzięki wysiłkowi 40 tysięcy robotników i architektów sprowadzonych z Egiptu i Indii możemy dziś oglądać ten ósmy cud świata. Jest tu największy monolityczny kościół na świecie oraz przepiękny, wykuty na planie krzyża Bet Giorgis.
Zwiedzanie Lalibeli najlepiej zaplanować na niedzielę, gdy kościoły rozbrzmiewają pieśniami i modlitwami. To będzie dobra okazja, by pokazać dzieciom liturgię odprawianą niemal jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. A Arka? Czeka wewnątrz każdego kościoła budowanego na planie trzech kwadratów lub prostokątów, co symbolizuje Trójcę Świętą. Ten największy, stanowiący bryłę całego kościoła, dostępny jest dla wszystkich wiernych. Wewnątrz, na planie mniejszego kwadratu, znajduje się pomieszczenie dostępne jedynie dla mnichów i kapłanów. W środku niego schowane jest jeszcze jedno pomieszczenie: Tajemnicy i Wiary. To miejsce, skąd kopia Arki uświęca kościół jako dom modlitwy. Choć i tej Arki nie można ujrzeć, istnieją jeszcze jej wizerunki powszechnie dostępne. To podstawy etiopskich krzyży, gdzie Tabot, czyli Arka, jest przedstawiany w formie zdobionego kwadratu. Według innych teorii jest to symboliczne przedstawienie grobu Adama, z którego wyrasta krzyż jako droga odkupienia i połączenia Boga z ludźmi. Etiopskie krzyże pełne są zawiłej symboliki. Odkrywał ją m.in. Polak Wacław Korabiewicz, który w latach 1954-56 pracował w Etiopii jako lekarz. Zgromadzona przez niego wspaniała kolekcja krzyży znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.
![]() |
| Imponujący zamek króla Fasylidesa w Gonderze. fot. ANNA OLEJ, KRZYSZTOF KOBUS – TRAVELPHOT |
Zamki brunatnych twarzy
Choć w Lalibeli każdy z kapłanów chętnie pokaże krzyże ze swego kościoła i opowie ich historię (po amharsku, dlatego warto wynająć przewodnika), to najlepiej przyjechać tu w niedzielę, gdy po całonocnej mszy między kościołami pielgrzymują setki wiernych. Odziani w tradycyjne, białe szaty szamma przypominają nierealny pochód duchów. Gdy msza dobiegnie końca, przed kościołami rozpoczynają się kazania, po których zobaczyć można sceny jakby wyjęte z Biblii. Pomocnicy kapłanów niczym apostołowie chodzą między wiernymi, rozdając im kawałki ciemnego chleba. To nie jedyny związek Etiopii z Biblią (w której kraina ta jest wymieniona 30 razy). Pierwsza nazwa kraju – Abisynia – była zniekształconą nazwą mieszkającego tu ludu Habesz. Do dziś zresztą Etiopczycy sami siebie nazywają Habesza, w odróżnieniu od faranji, czyli przyjezdnych. W Biblii natomiast pojawiało się określenie Aithiopes, oznaczające ‘brunatne twarze’ – i stąd właśnie pochodzi dzisiejsza nazwa kraju.
Miejscem, którego na szlaku Etiopii nie sposób ominąć, jest położone nieopodal gór Siemen miasto Gonder. Tutaj powstała pierwsza stała stolica państwa; wcześniej cesarz wraz z całym dworem wędrował po kraju, rozbijając kolejne obozy. W XVII wieku król Fasylides, znający europejskie dwory z opowieści podróżników i misjonarzy, zapragnął mieć siedzibę godną swego majestatu. Powstał zamek, nazywany afrykańskim Camelotem: warownia zwieńczona wieżami i blankami. W ślad ojca poszedł syn Joannis I, ale zbudował siedzibę znacznie skromniejszą. Był ogromnie pobożny i fundował tyle kościołów, że na wystawny zamek zabrakło pieniędzy. Z kolei jego syn wzniósł pałac olśniewający przepychem: pełen drogocennych kamieni, dekorowany kością słoniową i kosztownymi tkaninami. Kolejni władcy stawiali następne siedziby.
Przez 200 lat Gonder rozkwitał pod rządami władców. Potem nastąpił ponury czas wojen, walk i spisków. W czasie okupacji włoskiej część budowli została zniszczona podczas brytyjskich nalotów, bowiem generałowie włoscy na swoje siedziby wybrali królewskie zamki. Na szczęście wiele z nich ocalało.
Jednak największym skarbem Gonderu nie są warownie. Miał rację Joannis I, skupiając się na budowie kościołów. Z wzniesionych przez niego świątyń do naszych czasów przetrwał jeden, ale za to jaki! Debre Birhan Sellasje (czyli Kościół Trójcy) zachwyca wspaniałymi malowidłami. Ciemnoskóry Jerzy walczy ze smokiem, brunatni apostołowie zasiadają do Ostatniej Wieczerzy, śniada Maryja ucieka do Egiptu na osiołku… Nad tym wszystkim unoszą się wymalowane na suficie aniołki, o wielkich brązowych oczach i czarnych włosach. Kiedy kapłan rozpoczyna objaśnianie kolejnych obrazów, wygląda to na powtórkę z lekcji religii.
Etiopia to prawdziwa wyspa chrześcijaństwa na afrykańskim kontynencie. Nic dziwnego, wszak biblijny Eden był gdzieś tutaj. Pozostała po nim niezwykła kraina…









