Jestem mamą czteroletniej Marysi i dwuletniego Stasia. Staś urodził się z zespołem Downa.
Z perspektywy dwóch lat muszę stwierdzić, że bardzo rzadko mówi się o wychowywaniu takich dzieci jak mój syn, o problemach, ale także i radościach płynących z wychowania „takiego” dziecka (bo te dzieci dają wiele radości).
A przecież mój syn – mimo że ma 47 chromosomów – również jest dzieckiem. Oczywiście odkrywanie przez niego świata odbywa się inaczej, wolniej i pewnie nie doświadczy w pełni tego, czego doświadczą jego zdrowi rówieśnicy! Ale czy to oznacza, że jego świat jest gorszy, niewart uwagi?
Nie piszę tego dlatego, że jestem sfrustrowaną matką niepełnosprawnego dziecka. Wręcz przeciwnie: jestem szczęśliwą, spełnioną kobietą. Uważam jedynie, że jeśli częściej mówiono by o takich dzieciach jak mój syn, to narodzin „takiego bobasa” nie traktowałoby się jako porażki, kary czy tragedii. Wioletta Mikusek






