
Jednak oparta jest na prawdziwych zdarzeniach. Sprawnie przedstawiona, czasami nawet może zbyt gładka opowieść o losie chłopca, który rozpoczął życie w slumsach Bombaju i jako dziecko doświadczył tyle, ile większość dorosłych nie doświadcza od narodzin po śmierć, przeraża, zastanawia i wzrusza. A czasem także i śmieszy. To dobrze, że film nie jest jednostronny i ckliwy. Bo inaczej ta historia dziecka ulicy, które przypadkiem (?) zostało milionerem w indyjskiej edycji popularnego programu, byłaby dla europejskiego widza nie do zniesienia… (DN)







