Każdy z nas może wydać płytę. Wystarczy, że nasza muzyka spodoba się internetowej publiczności. Takie możliwości daje serwis Sellaband.com. Ten portal społecznościowy, założony dwa lata temu w Niemczech, dziś mający siedzibę w Amsterdamie, to przełom w przemyśle muzycznym. W jego rozwój zaangażowali się prawdziwi profesjonaliści, mający na swoim koncie współpracę z takimi znakomitościami, jak Kate Bush, Paul McCartney, The Rolling Stones, Tori Amos, Bob Marley i inni.
![]() |
| fot. Materiały prasowe |
Genialnie proste
Artyści prezentują w serwisie maksymalnie trzy utwory. Oczywiście najpierw muszą się w nim zarejestrować. Jeśli internautom spodoba się muzyka, mogą zainwestować w przyszłą płytę, wykupując cegiełki, tzw. parts. Minimalna wartość inwestycji wynosi 10 dolarów. Kiedy artysta lub zespół zbierze w ten sposób 50 tysięcy dolarów, Sellaband organizuje sesję nagraniową ze znanym producentem, następnie wydaje płytę i promuje ją. Inwestorzy zaś otrzymują specjalne, limitowane egzemplarze albumu, a także zarabiają na jego sprzedaży – proporcjonalniedo wkładu.
Polska i niedźwiedzie
Gwiazdą Sellabandu jest polska wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów Julia Marcell (tak naprawdę nazywa się Julia Górniewicz i mieszka w Olsztynie), która w rekordowym czasie trzech miesięcy i trzech dni zdobyła w zeszłym roku kwotę niezbędną na nagranie albumu. Na początku nie była pewna sukcesu, ale już po kilku minutach od momentu rejestracji w serwisie i umieszczenia tam swoich piosenek uwierzyła, że to może się udać.
W tak krótkim czasie zgłosiło się bowiem trzech pierwszych inwestorów. Niebawem dołączyli kolejni. Wpłaty na poczet przyszłej płyty były różne: od 10 dolarów do 2000. Zachwyceni internauci wyrażali się o polskiej artystce w samych superlatywach. Zdarzały się też osobliwe słowa uznania. Na przykład jeden z holenderskich słuchaczy napisał: „Teraz już wiem, że Polska ma do zaoferowania nie tylko białe niedźwiedzie…”.
Płyta z sieciPowstała w całości za pieniądze internautów, płyta Julii Marcell It might like you od maja tego roku jest dostępna w Internecie. Można ją kupić na Sellaband.com i Amazon.co.uk, a od lipca także w Amie Street, internetowym sklepie z MP3, prowadzącym nietypową strategię cenową. Gdy pojawia się w nim nowa piosenka, początkowo można jej posłuchać za darmo. Ale wraz z rosnącą liczbą słuchaczy ściągających ją z Internetu, zaczyna nabierać wartości.
Być może It might like you na jesieni trafi do tradycyjnych sklepów muzycznych kilku krajów europejskich, w tym Polski. Album nagrano pod okiem niemieckiego producenta Mosesa Schneidera w Berlinie, z udziałem czterech perkusistów i kwartetu smyczkowego. Jak napisano w portalu muzycznym Melodic.net: „Jeśli lubisz Tori Amos, Björk i Kate Bush, to musisz sprawić sobie ten album. Ta dziewczyna gra w tej samej lidze”.
Czy Julia Marcell odniesie sukces również w realu? Trudno przewidzieć. Sukces wirtualny nie zawsze przekłada się na rzeczywistość. A tymczasem kolejna utalentowana Polka, Natalia Safran, podbija serca internetowej publiczności za pośrednictwem serwisu Sellaband.
Siła internetu
Według danych z połowy lipca 2008 roku, w serwisie Sellaband.com zarejestrowanych było 8039 wykonawców, w tym 23, którzy zdobyli 50 tysięcy dolarów na nagranie płyty. Z Polski było ich prawie 500, wśród nich Natalia Safran z budżetem 19 690 dolarów.







