|
|
| fot. CORBIS |
Wszyscy możemy powiedzieć, że za mało kochaliśmy naszych bliskich, a nasza miłość mogłaby być bardziej doskonała. Kiedy nawiedzą nas takie myśli, rodzi się nadzieja na odmianę naszych relacji rodzinnych, przyjacielskich i zawodowych. Nie trzeba jednak tak od razu pragnień tych przekładać na praktyczne rozwiązania oraz doraźne i szybkie decyzje. Postanowienia podjęte pod wpływem chwilowego niezadowolenia z siebie nie przyniosą trwałego efektu. Gdy ogarnia nas wewnętrzna skrucha, konieczny jest życiowy realizm. Czy uda się w ciągu kilku dni, tygodni czy nawet miesięcy naprawić to, co psuliśmy w ciągu dziesięcioleci? Czy możemy nauczyć się kochać w ciągu krótkiego czasu, skoro całymi latami nasze serce było zimne i niewrażliwe na potrzeby bliźnich? Gwałtownymi decyzjami możemy narobić więcej szkody niż pożytku.
W chwilach wewnętrznej skruchy uznajmy najpierw, że nasza przeszłość już do nas nie należy. Ona minęła i nie mamy na nią żadnego wpływu. Nic w niej nie możemy zmienić. Jest ona w rękach samego Boga i jedynie On ma do niej dostęp. Jedynie Bogu, który jest Panem czasu, możemy powierzyć całą naszą przeszłość, teraźniejszości i przyszłość. Rozumiejąc błędy popełnione w przeszłości, możemy wyciągać wnioski na przyszłość i zmieniać stopniowo to, co sam Bóg – dzięki swojej łasce – pozwala nam odmienić.
Dopiero po długim i szczerym namyśle można szczerze wyznać kochanej osobie: „Żałuję, że w przeszłości nie miałem dla ciebie dość czasu, że kochałem cię za mało, że raniłem cię słowami i gestami. Dziś to widzę i jest mi bardzo przykro z tego powodu i mimo wszystko kocham cię”. I choć przeszłości nie można odmienić, to jednak można wyciągnąć wnioski z popełnionych kiedyś błędów.
Głównym powodem naszej małej miłości do bliźnich jest zawsze nasze zamknięcie na źródło wszelkiej miłości: wielką miłość Boga do nas. Jezus powiedział, że nikt z nas nie jest dobry, bo jedynym dobrym jest Bóg. Jak moglibyśmy być dobrzy dla naszych bliskich, skoro nie czerpaliśmy ze źródła dobroci – z Boga? Jak moglibyśmy kochać ich, skoro nie czuliśmy się kochani przez Niego? Nie powinniśmy się upokarzać przed ludźmi z powodu naszej małej miłości do nich, ale raczej wyrażać skruchę wobec Boga. Jak kiedyś nasze skąpstwo wobec Boga ujawniało się w egoizmie wobec bliskich, tak teraz nasza hojność wobec Niego zaowocuje szczerą i ofiarną miłością do ludzi.







