Nawyki kształtuje się od małego. Wszystkie. Dlatego tak jak dbamy o to, by nasze dziecko potrafiło odpowiednio zachować się przy stole czy ładnie odzywać się do starszych osób – i przekazujemy mu tę wiedzę i słowami, i własnym przykładem – tak samo musimy potraktować kształtowanie potrzeby obcowania z kulturą. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej – oczywiście zawsze na poziomie dostosowanym do wieku i stopnia rozwoju dziecka.
![]() |
| fot. Shutterstock |
Alternatywne zakończenie
O zaletach czytania dzieciom powiedziano i napisano już chyba wszystko. Popularne akcje, takie jak „Cała Polska czyta dzieciom”, mają przekonać rodziców, jak ważne jest to, by każdego dnia znaleźli chociaż pół godziny na poczytanie maluchowi. W ten sposób nie tylko rozwijają wyobraźnię dziecka, przyspieszają jego rozwój intelektualny i wzmacniają więź z rodzicami. Czytanie kształtuje też wrażliwość, a umiejętność zrelaksowania się podczas lektury i oderwania od rzeczywistości okaże się w dorosłym życiu nie do przecenienia.
Jeśli chcemy, by nasza pociecha w przyszłości pochłaniała książki, powinniśmy ją przekonać, że czytanie to fascynujące zajęcie. Najskuteczniej można zrobić, dając dobry przykład. Maluch, który od najwcześniejszych lat widzi rodziców z książką w ręku (a nie spędzających kilka godzin dziennie przed telewizorem), sam w późniejszym życiu też chętniej sięgnie po lekturę. Dzieci przecież w naturalny sposób chcą naśladować dorosłych, a zajęcia przez nich wykonywane uważają za niezwykle atrakcyjne.
Po skończeniu czytania nie musimy rozstawać się z bohaterem książki (dzieci zresztą często na to nie pozwalają i domagają się wielokrotnego czytania ulubionej lektury). Niezależnie od tego, warto rozmawiać z dzieckiem na temat przeczytanej książki. Zapytać, jak ono by postąpiło, gdyby znalazło się na miejscu bohatera, porozmawiać o tym, którą postać z bajkowego świata lubi, a której nie – i dlaczego. Z nieco starszym dzieckiem można się wspólnie zastanowić, jacy bohaterowie filmowi albo literaccy, z którymi wcześniej się zetknęło, są podobni do postaci, o której właśnie czytaliście. Sporą frajdę, i to zarówno dziecku, jak i rodzicom może sprawić wymyślanie dalszego ciągu książki czy też innego zakończenia niż to, które zaproponował autor.
Muzea świata w zasięgu…
komputerowej myszki! Myli się ten, kto myśli, że zwiedzenie muzeów świata to ambitny plan wymagający sporych funduszy i dalekich podróży. Można to zrobić także wirtualnie – i tu Internet, którego tak wielu rodziców się obawia, okaże się pożytecznym narzędziem i prawdziwym sojusznikiem.
Znajdźcie czas na to, żeby raz w tygodniu posurfować razem z dzieckiem po sieci (można ustalić, że wspólna godzina przy komputerze przypada np. na niedzielne popołudnie, jeśli akurat nigdzie nie wychodzicie). Za każdym razem zaglądacie do jednego z muzeów świata. Większość znanych ma swoje strony internetowe (adresy łatwo znaleźć przez google albo wikipedię). Warto zacząć od takich miejsc, w których są eksponaty zgodne z zainteresowaniami dziecka, aby cotygodniowego rytuału nie traktowały jak obowiązku, ale przyjemność.
I tak chłopca na pewno zachwyci wirtualna podróż np. do Muzeum Nauki (Science Museum) w Londynie, gdzie będzie mógł podziwiać takie wynalazki jak maszyny parowe, teleskop czy prototypowe odbiorniki telewizyjne, modele samolotów, a także poznać historię penicyliny, dowiedzieć się, jakie będzie jedzenie przyszłości i zyskać odpowiedź na pytanie, czy algi mogą… ocalić świat. Strona Muzeum Historii Naturalnej w Londynie ma w menu pozycję Kids Only, pod którą kryją się nie tylko interesujące gry, niosące ze sobą ładunek wiedzy, lecz także ciekawe informacje o meteorytach, dinozaurach, zwierzętach żyjących w dżungli, w ciemności czy pod wodą. Są nawet wywiady z paleontologiem, entomologiem czy minerologiem, przybliżające najmłodszym te profesje i dziedziny wiedzy. W Museum of Natural History dzieci i rodzice powinni koniecznie odwiedzić dział Kids & Families, w którym czeka na nich wiele niespodzianek.
Warto zajrzeć też do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud w Londynie, w którym można podziwiać zarówno przedstawicieli świata show-biznesu, jak i znanych artystów, naukowców i pisarzy: Rembrandta, Einsteina, Picassa, Dickensa i światowych przywódców: Napoleona, Churchilla, Kennedy’ego czy Dalajlamę, a to stanowi dobrą okazję do krótkiej lekcji historii.
Dziecko, które po takich wirtualnych przygodach będzie z muzeami za pan brat, łatwiej potem skłonić do podobnej wizyty „w realu”. W każdym większym mieście można znaleźć przynajmniej kilka muzeów, a w okolicach mniejszych miejscowości często znajdują się skanseny czy stare młyny lub inne interesujące obiekty, które warto pokazać dzieciom. Muzea za nudne uważają tylko ci, którzy nie zwykli do nich chodzić. A te nowoczesne, jak choćby Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Chopina, kryją wiele atrakcji przygotowanych specjalnie dla dzieci – w tym ostatnim znajduje się sala dla najmłodszych z wygodnymi poduchami i ekranami dotykowymi, na których można malować, a nawet… komponować.
Sceny podczas posiłku?
Nigdy nie jest za wcześnie na teatr. Zanim zaczniemy chodzić do niego z dzieckiem, urządźmy go w naszym domu. I tak wszyscy rodzice to robią, chociaż nie zawsze to sobie uświadamiają. Przecież mama czy tata strojący śmieszne miny, by zachęcić malucha do jedzenia, tak naprawdę na chwilę stają się aktorami. Warto wciągać w tę zabawę także dzieci, i to – jak radzą psychologowie – od najmłodszych lat.
To bardzo ważne, ponieważ maluchy odczuwają naturalną potrzebę tworzenia swojego własnego wyimaginowanego świata (wiele z nich ma przecież nieistniejących przyjaciół, z którymi rozmawia) i kreowania rzeczywistości, a teatr jest do tego świetnym narzędziem. I wcale nie trzeba do niego zbyt wielu akcesoriów – ani kosztownych, ani zajmujących dużo miejsca w mieszkaniu. Wszystko w zależności od wyobraźni rodziców (dzieci na jej brak przecież nie narzekają): czasem wystarczy kukiełka czy ulubiona lalka. Możecie zresztą razem z maluchem zaprojektować i stworzyć postacie: np. na domowe przedstawienie z okazji Dnia Matki zróbcie lalce strój z papieru albo nawet coś uszyjcie, ale przy spontanicznych inscenizacjach podczas obiadu świetnie sprawdzi się… zwykła łyżka, która udaje dziewczynkę.
Jeśli chcemy, by nasz maluch wyrósł na teatromana, zabierajmy go na przedstawienia dla dzieci. Świat teatru z bogatą scenografią, mnóstwem zaskakujących rekwizytów i niepowtarzalną atmosferą, przepełnioną tajemnicą i pełnym napięcia oczekiwaniem – na pewno przypadnie maluchowi do gustu. A jeśli nasza pociecha marzy, by zobaczyć to wszystko od kuchni – możemy np. zorganizować jej urodzinowe przyjęcie w teatrze (takie imprezy są połączone z możliwością zwiedzania teatru od kulis).
Dobrym pomysłem, i to nie tylko na rozbudzanie zainteresowań czy wypracowywanie nawyków, są zajęcia teatralne dla dzieci – prowadzone przy teatrach, domach kultury lub szkołach. Dodatkowe zalety płynące z takiego hobby to większa umiejętność współpracy w grupie i radzenia sobie z tremą podczas publicznych wystąpień, co przyda się najpierw w szkole, a później w dorosłym życiu.