Był 19 lutego 2008 roku. W następstwie choroby, po niemal 50 latach rządów, odszedł na polityczną emeryturę Fidel Castro. Jego miejsce zajął „nowy” przewodniczący Rady Państwa, 76-letni Raul Castro. To nie tylko rodzony brat Fidela, ale i jego towarzysz z czasów rewolucji i działalności w partii komunistycznej oraz zwierzchnik sił zbrojnych. Wszyscy od dawna wiedzieli, że to Raul od pewnego czasu faktycznie rządził państwem. Jego nominacja zakładała, że będzie sprawował władzę jeszcze przez najbliższe pięć lat. Raul rezygnuje jedynie z dotychczasowego dowództwa nad armią.
Znaki odwilży
Dzisiejsza Kuba to wyspa, która zastygła w przemianach i która boryka się z błędami „systemu”. Jak powtarzają tutaj obrońcy starego porządku, jest to jednak wyspa nieskażona niepohamowanym konsumpcjonizmem, dręczącym wolne społeczeństwa kapitalistyczne.
Prawda jest jednak taka, że ogromna część społeczeństwa kubańskiego żyje pomiędzy nadzieją na zmiany a rozczarowaniem codziennością. Wielu Kubańczyków łudzi się, że Raul – choć wielokrotnie zapewniał, że jest zwolennikiem kontynuowania dotychczasowej linii – doprowadzi jednak do pewnych reform. Inni natomiast są jeszcze bardziej sceptyczni i przekonani, że dopóki będzie żył Fidel, tak naprawdę nic się na Kubie nie zmieni.
Pewnym znakiem odwilży stała się na początku marca 2008 roku wizyta watykańskiego sekretarza stanu kardynała Tarcisio Bertone. Oficjalnie miała ona upamiętnić historyczną podróż papieża Jana Pawła II przed 10 laty. Dla Kubańczyków ta wizyta stała się okazją do manifestacji wiary, dla rządu zaś – do pochwalenia się przed światową opinią publiczną, że na Kubie panuje wolność religijna.
Papieska zachęta
Od kiedy dialog pomiędzy Watykanem a Kubą odbywa się na zasadzie wzajemnego poszanowania, wiele spraw w relacjach państwo-Kościół zmieniło na lepsze. Kubańscy katolicy mają większą wolność w wyznawaniu swojej religii, choć o dostępie do publicznych środków społecznego przekazu mogą tylko pomarzyć. Tu i ówdzie pojawia się możliwość wybudowania nowych świątyń oraz poprawienia działalności organizacji charytatywnych i społecznych, ale to i tak za mało, aby mówić o całkowitej normalizacji stosunków.
Podczas marcowej wizyty kardynał Bertone przekazał biskupom kubańskim list od Benedykta XVI. Papież zapewnił w nim miejscowych katolików o swoim wsparciu i zachęcił ich do wytrwałości. W sposób szczególny wezwał też polityków do poprawienia relacji państwa z Kościołem katolickim, tak aby można było prowadzić misję duszpasterską w duchu wzajemnego zrozumienia i wolności. Kardynał Bertone namawiał katolików w Hawanie, aby byli obecni w życiu publicznym i państwowym z „ewangeliczną odwagą”, nawet mimo piętrzących się trudności i przeszkód biurokratycznych.
|
|
|
Mieszkanka Hawany podczas wizyty Jana Pawła II w styczniu 1998 roku. Fot. CORBIS
|
Taksówkarz magister
Społeczeństwo kubańskie jest zmęczone sytuacją panujacą na wyspie. Najbardziej dotkliwym problemem jest zła kondycja ekonomiczna kraju i ciągłe braki w zaopatrzeniu. Do tego dochodzi policyjny system zarządzania, oparty na licznych zakazach. Doskwiera zakaz kupna domu, samochodu, telefonu komórkowego. Zabronione jest nawet wchodzenie na plaże przeznaczone wyłącznie dla turystów. Aby związać koniec z końcem, ludzie muszą zajmować się nielegalnym handlem.
Niedogodności potęguje fakt istnienia w obiegu dwóch monet – niewiele wartego starego peso oraz nowego peso, którym płaci się za dobra dostępne jedynie dla wąskiej grupy mieszkańców i turystów. Średnia pensja inżyniera lub lekarza waha się od 10 do 20 dolarów miesięcznie. Oprócz pieniędzy robotnicy dostają „książeczkę” z kartkami, za które mogą otrzymać niezbędne produkty żywnościowe, lecz to niejednokrotnie nie wystarcza na godziwe życie.
Równowartość emerytury to około 5 dolarów miesięcznie. Właśnie emeryci najczęściej zajmują się uliczną sprzedażą prażonych orzeszków turystom z Zachodu. Często zdarza się, że osoby po studiach pracują jako taksówkarze lub kelnerzy. Kiedy tylko pojawia się możliwość, wszyscy chcą emigrować z kraju, głównie do Stanów Zjednoczonych.
Chcę być cudzoziemcem
Ester Rodenas (31 lat) z Santiago ma dwoje dzieci. Jej mąż od dwóch lat pracuje w fabryce sprzętu gospodarstwa domowego w Portoryko. Nie widziała go już ponad dwa lata. Ester kończy właśnie studia farmaceutyczne, ale wie, że jeśli tylko obroni dyplom, nie będzie mogła wyjechać z kraju jeszcze przez co najmniej 8-10 lat.
Tak naprawdę większość osób wątpi w możliwość radykalnych zmian politycznych. „Zmienia się tylko imię prezydenta, ale potrzeby narodu pozostają takie same” – twierdzi Jorge Villa (51 lat) z miejscowości El Cobre, niepełnosprawny i pozbawiony środków do życia. Dwa lata temu napisał list do Raula Castro z prośbą o pomoc i jak do tej pory nie doczekał się żadnej odpowiedzi.
Wśród kubańskiej młodzieży krąży żart, który dobrze obrazuje marzenia wielu młodych ludzi: „Co chcesz robić, jak będziesz duży?” – pyta ojciec syna. „Chcę być cudzoziemcem” – odpowiada dziecko. Dla wielu ludzi ucieczka z kraju, legalna lub nie, jest jedyną szansą na lepsze życie.
Autorka jest dziennikarką włoskiej agencji prasowej SIR. Towarzyszyła wizycie kardynała Tarcisio Bertone na Kubę w marcu 2008 roku.
Wkrótce po tym, jak Fidel Castro przekazał władzę swojemu bratu Raulowi, świat obiegła wiadomość o pierwszych „reformach” nowego przywódcy narodu kubańskiego. Raul Castro obiecał Kubańczykom wolną sprzedaż komputerów, odtwarzaczy DVD i telewizorów. Mimo że wykształcony Kubańczyk zarabia około 20 dolarów miesięcznie, niektórzy komentatorzy uznali ten krok za pierwszy przejaw demokratyzacji Kuby. Raul Castro należy do grona najbliższych współpracowników Fidela. Razem walczyli w szeregach rewolucyjnych brygad, obalających w styczniu 1959 roku dyktaturę generała Batisty. Raul od początku uważany był za osobę o bardzo stanowczych poglądach rewolucyjno-komunistycznych, czasem nawet bardziej radykalnych od brata. To właśnie za przyzwoleniem Raula 8 stycznia 1959 roku rozstrzelano 101 osób, a ich ciała wrzucono do zbiorowej mogiły i zalano cementem. Zbrodnia ta po dziś dzień nie została rozliczona.
Zdaniem wielu Kubańczyków, nie ma szans na większe reformy. Obecnie na Kubie w więzieniach przebywa około 400 więźniów politycznych, w tym 72 dziennikarzy. Wśród nich są także inżynierowie, nauczyciele i lekarze. Jednym z bardziej znanych jest doktor Oscar Elias Biscet, skazany w 2002 roku na 25 lat więzienia. Lekarz ten występował publicznie przeciw legalnej i propagowanej przez rząd aborcji.
Sytuacja ekonomiczna kraju jest katastrofalna. Około 20% Kubańczyków żyje na emigracji, głównie w Stanach Zjednoczonych.
Mariusz Krawiec SSP