|
|
| Agnieszka Porzezińska fot. Mikołaj Gospodarek |
Ośmielę się Państwu zwierzyć. Otóż, cierpię na chroniczną i nieuleczalną niemoc gromadzenia rzeczy. Jak tylko ujrzę jakąś wolno leżącą gazetę – bach, do śmieci. Sterta ubrań, jeśli nie leży pod pralką w oczekiwaniu na swoją kolej, jest wnikliwie segregowana i… to do PCK, to do Caritasu, to dla bratowej, teściowej, mamy.
Z ulgą oddaję te rzeczy. Mam poczucie, że lżej robi mi się na duszy. Akcja pod nazwą „opróżnianie piwnicy” jest dla mnie źródłem radości nie do opisania. Nie mam pojęcia, skąd się te wszystkie rzeczy biorą. Wydaje mi się, że połowy nigdy w życiu nie widziałam.
Uznaję, że rzecz przez rok nie wyjmowana z szafy już tam pozostanie, chyba że młodsza latorośl dostanie w spadku po starszej, ale tej opcji lepiej nie nadużywać (nie ma nic gorszego niż znoszone adidasy po starszym bracie). Skoro ja nie odczuwam braku tej rzeczy, skoro o niej zapomniałam, to mogę bez niej żyć. Oddaję ją więc. Rzecz, której przez dwa lata nikt nie wynosił z piwnicy, należy się komuś innemu. Już słyszę pytanie: „A jeśli się kiedyś przyda?”. Odpowiadam pytaniem pytam: „A jeśli do «kiedyś» nie dożyjesz? Po co Ci zbędny balast?”.
Przeczytałam gdzieś, że człowiekowi wystarczy do życia 50 rzeczy. Wzdrygnęłam się i zaczęłam wyliczać: szczoteczka i pasta do zębów, mydło, łóżko, krzesło, stół, nóż, widelec, łyżka, talerz – to dopiero 10. Rozkręcałam się coraz bardziej i stwierdziłam, że 50 to niemało. Na obozach wędrownych miałam mniej i przeżyłam.
Bałagan dusi, nagromadzone rzeczy otępiają umysł i ciało. Jak bardzo nic się nie chce, kiedy biurko jest zawalone, a w zlewie piętrzą się stosy naczyń! Jedną z zasad, pomagających funkcjonować dzieciom nadwrażliwym lub nadpobudliwym, jest dbanie o porządek w ich otoczeniu i powtarzalny, stały rytm dnia. Łóżeczko pościelone, misie równo poukładane, biurko lśni. Wtedy dzieci spokojnie się bawią, nie uciekają, „nie odpływają”. Tak samo jest z dorosłymi: uciekamy z miejsc, gdzie jest bałagan, źle się czujemy z ludźmi, w których brud nawarstwił się aż po same uszy.
Dzieciom, które widzą, że my, dorośli, nie jesteśmy przywiązani do rzeczy, nie trzeba powtarzać, jakie to ważne i potrzebne, aby się dzielić. Przykład jest stokroć lepszy od wykładu.
Dlaczego na wiosnę, przed świętami, robimy generalne porządki? Nie tylko dlatego, że już najwyższa pora, że wypada, że tak jest przyjemniej, ale dlatego, żeby pokazać, że jesteśmy gotowi, aby umarł w nas stary człowiek i narodził się nowy.
Agnieszka Porzezińska - dziennikarka, autorka cykli telewizyjnych, m.in. „Wolność Słowa” i „Prawdę mówiąc” w TV Puls, żona Rafała i mama trzech córeczek: Marysi, Tosi i Helenki.