![]() |
| Gabriela Kulka fot. AGENCJA GAZETA |
Gabriela Kulka (przez przyjaciół i miłośników swego talentu zwana popularnie Gabą) jest córką skrzypka Konstantego Andrzeja Kulki oraz skrzypaczki Julity Czerldes-Kulki.
Jej znakomita płyta Out była jednym z najbardziej przemilczanych wydawnictw z roku 2006. Na wiosnę tego roku ma się ukazać nowy album artystki i już dziś można zaryzykować twierdzenie, że będzie to wydarzenie. Oby tylko tym razem zostało należycie zauważone!
◗ Jesteś kojarzona jako artystka występująca solo przy fortepianie. Odeszłaś jednak nieco od tego wizerunku.
Rzeczywiście, ostatnie półtora roku było dla mnie szczęśliwe pod względem współpracy z innymi ludźmi. Nawiązałam nowe przyjaźnie, pojawiły się nowe projekty muzyczne – śpiewam m.in. w zespole Baaba Kulka.
◗ Czym nowa płyta, która ukaże się niebawem, będzie się różniła od Out?
Przede wszystkim będzie to album nastawiony bardzo wyraźnie na współpracę z zespołem. Out było płytą solową. I wynikało to nie tyle z wyboru, ile z tego, że nie miałam okazji nawiązać współpracy z innymi muzykami. Dopiero rok po nagraniu tej płyty poznałam muzyków z zespołu Raalya. Gram z nimi już od ponad dwóch lat i ich wkład w nowy album będzie bardzo duży. Tworząc muzykę, starałam się świadomie wykorzystywać możliwości, jakie daje granie w większym składzie. Mimo że znajdą się tam również fragmenty liryczne, nowy album będzie zdecydowanie bardziej rockowy. Nie ograniczamy się jednak do tej stylistyki, na płycie pojawią się także piosenki mocno jazzujące i funkowe.
◗ Jak powstają Twoje piosenki?
Pomysły często przychodzą do głowy same, ale w formie jakiegoś motywu, nie całości. Ten fragment stanowi dla mnie punkt wyjścia do pracy nad piosenką. Obudowuję go, korzystając ze swego rodzaju banku danych, który mam w głowie. To trochę jak układanie puzzli. Teksty także powstają stopniowo. Z pewnością można znaleźć w nich dużo moich osobistych doświadczeń. Nowym i początkowo trudnym doświadczeniem była dla mnie współpraca z innymi muzykami. Wydaje mi się, że tak jest również w innych dziedzinach, w których przyzwyczajeni jesteśmy do pewnej samotności. Ale w miarę jak się poznawaliśmy, ta metoda pracy zaczęła mi przynosić coraz więcej satysfakcji.
◗ Pochodzisz z rodziny muzycznej – oboje rodzice grają na skrzypcach. Jak wyglądały Twoje muzyczne początki?
Mam za sobą podstawówkę muzyczną. Wybór instrumentu był w pewnym sensie automatyczny, bo w domu nie tylko rodzice, ale również siostra grała na skrzypcach. Nauka gry na instrumencie, który nie ma progów, wyrabia słuch. Sądzę, że to mi teraz pomaga. Wtedy byłam zbyt leniwa, żeby utrzymać dyscyplinę systematycznego grania. Rodzice postąpili bardzo mądrze, pozwalając mi na odstępstwo od rodzinnej tradycji i rozstanie ze szkołą muzyczną. Nigdy jednak nie przestałam pasjonować się muzyką klasyczną. Uwielbiam Prokofiewa. W ogóle kompozytorzy rosyjscy są mi bliscy.
◗ Konstanty Andrzej Kulka, Twój tata, kojarzony jest z innym repertuarem. Tymczasem pojawia się gościnnie na Twoich koncertach jako wykonawca…
Rzeczywiście, tata jest otwarty na granie ze mną. Ale jest bardzo zajęty i rzadko są takie okazje. Zresztą u nas w domu słuchało się różnej muzyki. Oczywiście dużo klasycznej, ale tata słuchał także Stinga. Pamiętam dzień, kiedy kupił winyl Nothing like the Sun. Tej muzyce zawdzięczam pierwszy kontakt z mniej typowymi, nieregularnymi rytmami w muzyce pop.
◗ Dziennikarze często porównują Cię do Kate Bush. Czy to Ci nie przeszkadza?
Nie, chociaż to pewnie zależy od kontekstu. Tego typu porównania często są nietrafne, co pozwala mi podchodzić do sprawy z dystansem. Inna rzecz, że nie wypieram się wcale wpływu, jaki twórczość Kate Bush miała na to, co robię.







