![]() |
| Małgorzata Musierowicz fot. FORUM |
◗ Wychowałam się na Pani książkach. Kwiat kalafiora czy Opium w rosole leżały na moim nocnym stoliku nawet wtedy, kiedy czytałam inną lekturę. Pani twórczość porywa kolejne pokolenia. Jak Pani sądzi, dlaczego?
Aby się tego dowiedzieć, trzeba by przeprowadzić wiele wywiadów z czytelnikami. Jednak może całkiem po prostu chodzi o to, że kolejne pokolenia lubią pogodne, optymistyczne powieści obyczajowe.
◗ A w jaki sposób wyjaśni Pani fakt, że z wielkim zainteresowaniem czytają Panią także dorośli?
Być może powód jest stale ten sam? Może czytelnik, niezależnie od wieku, potrzebuje po prostu pociechy.
◗ Woli Pani pisać dla dzieci młodszych czy starszych? Zastanawiam się nad tym, ponieważ cykl Jeżycjada dla nastolatków zawiera prawie 20 książek, a Bambolandia i Poczytaj mi mamo znacznie mniej.
Wolę pisać dla dzieci starszych. To z pewnością trudniejsze, a ja lubię trudne wyzwania.
◗ Tworzy Pani już od 34 lat. Jakie zmiany zaobserwowała Pani w tym czasie u czytelników?
Właściwie niezbyt usilnie się zajmuję obserwowaniem czytelników. Raczej obserwuję ludzi jako takich. Wydaje mi się, że ich cechy, upodobania, charaktery, potrzeby są podobne w każdym czasie.
◗ Czego, Pani zdaniem, współczesne nastolatki szukają w książkach?
Pewnie tego samego, co ich babki i prababki. Są potrzeby i tęsknoty, które się w człowieku nie zmieniają.
◗ Za większość książek otrzymała Pani nagrody – od Złotych Koziołków przez Orle Pióro po Harcerską Nagrodę Literacką i jeszcze wiele innych. Czy więc ostatnia nagroda – Medal Polskiej Sekcji IBBY (Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych) za całokształt twórczości – sprawia jeszcze Pani radość?
Naturalnie. Każda nagroda sprawia radość, a medal IBBY to zwieńczenie wszystkich dotychczasowych nagród.
◗ Jak powstaje książka tworzona przez Małgorzatę Musierowicz?
Całkiem zwyczajnie: wymaga po prostu mnóstwa ciężkiej pracy.
◗ Na Pani stronie znalazłam takie zdanie o pisaniu: „Taka monotonna praca ciągnie się przez całe miesiące, ale przynosi mnóstwo satysfakcji i radości”. A więc proces powstawania książki jest monotonny? Trudno w to uwierzyć, czytając Pani powieści.
A jednak. Trudno zresztą sobie wyobrazić, jak inaczej miałaby przebiegać praca, polegająca na szukaniu oraz dobieraniu właściwych słów i wystukiwaniu ich na klawiszach z literkami. To, co najciekawsze, rozgrywa się przecież w głowie, w obszarze niewidocznym.
◗ Pani także sama ilustruje swoje książki, z zawodu jest Pani grafikiem. Czy nadal używa Pani piórka do tworzenia ilustracji?
Są już bardziej wygodne narzędzia pracy, ale prawdę mówiąc – wybór zależy od nastroju i potrzeby chwili.
◗ Ma Pani bardzo rozbudowaną stronę w Internecie. Jaki jest Pani kontakt z czytelnikami, a może raczej czytelniczkami? Czy chętnie jeździ Pani na spotkania literackie?
Coraz mniej chętnie wyjeżdżam i, szczerze mówiąc, trzeba bardzo nalegać, aby wyciągnąć mnie z domu. Mam mnóstwo pracy i wielką rodzinę. Trochę szkoda mi czasu na wyjazdy. Wolę pobyć z bliskimi lub pomyśleć o nowej książce, napisać rozdzialik albo narysować ilustrację. Zajmowanie się stroną internetową też jest czasochłonne. Ale właśnie ona pozwala na spotkania z czytelnikami – tyle że w innej przestrzeni. Bardzo sobie to chwalę: mniej trudów, a efekty doskonałe.
◗ Bardzo dziękuję za rozmowę.







