|
|
| Ewa Nowak fot. Agencja Gazeta |
◗ Czy nagroda Polskiej Sekcji IBBY jest dla Pani wyróżnieniem, czy raczej zobowiązaniem wobec czytelników na przyszłość?
Ewa Nowak: Odbieram ją jako niespodziankę. Noszę w sobie zobowiązanie wewnętrzne, czuję misyjność mojej pracy, co nie ma związku z faktem, że otrzymałam nagrodę. Bardzo ją cenię, ale nie sprawi ona, że moje życie artystyczne zmieni kierunek. Każdy twórca chce otrzymywać wyróżnienia, które świadczą o tym, że jest doceniany. Dla mnie jednak największą nagrodą jest czytelnictwo i żywy kontakt z odbiorcami książek.
◗ Swoją karierę pisarską zaczynała Pani na łamach prasy w 1997 roku, a pięć lat później wydała Pani pierwszą powieść Wszystko, tylko nie mięta. Co było bodźcem do jej napisania?
Moja pierwsza książka narodziła się z porażki. Działalność literacką zaczęłam od pisania powieści w odcinkach dla pisma „Cogito”. Niestety, nie umiałam wykreować bohatera, który w każdym odcinku miałby fascynujący problem i potrafiłby się z nim zmierzyć. Po kilku miesiącach, po uzgodnieniu z redakcją, zrezygnowałam z jej publikowania. Nie załamałam się jednak nieudanym debiutem, tylko pożegnałam tamtych bohaterów i podjęłam kolejną próbę, tym razem napisania większej całości na zupełnie inny temat. Cały czas wspierał mnie przy tym mąż, nauczyciel matematyki, który jako pierwszy wpadł na pomysł, że będę pisała, gdy poprosił mnie o tekst do gazetki szkolnej.
◗ Od początku zamierzała Pani stworzyć serię książek?
Nie, zawsze piszę skończoną całość. Zresztą, nie do końca uważam, że jest to seria. Tak jak dzieje się to w życiu, bohaterowie moich książek się znają, są ze sobą powiązani, łączą ich różne relacje, czasem ich drogi się krzyżują. Jednak każdą z moich książek można czytać w oderwaniu od pozostałych, gdyż każda przynosi inną historię.
◗ Dlaczego wybrała Pani na swojego czytelnika nastolatka?
Obcuję z młodymi bohaterami literackimi, ponieważ ciekawią mnie kłopoty młodych ludzi. Dorośli, do których sama się zaliczam, mają dość ograniczony zakres problemów i nie są one dla mnie pasjonujące emocjonalnie.
◗ Ma Pani okazję poznawać problemy młodych ludzi w rzeczywistości?
Tak, głównie poprzez listy, jakie dzieci i młodzież kierują do pism, z którymi współpracuję: „Cogito”, „Victorem”, „Victorem-Juniorem”. To dla mnie najlepsze źródło wiedzy i cudowna forma poznawania problemów, gdyż w anonimowej korespondencji dziewczyna czy chłopak mogą się najpełniej otworzyć. Wreszcie, nastolatką jest moja córka, znam jej koleżanki i kolegów, spotykam też nastoletnie dzieci znajomych. Mam oko na młodzież.
◗ Czy pomaga Pani w pisaniu wykształcenie pedagogiczno-terapeutyczne?
Czuję się bardziej pisarką niż pedagogiem-terapeutą. Zawodu wyuczonego nie wykonuję w praktyce, ale moje książki pokazują, że nadal jestem pedagogiem-terapeutą. Określona wiedza, nastawienie, styl myślenia zawsze nas kształtują.
◗ Jaki jest Pani przepis na dobrą powieść?
Najważniejszy jest bohater. Kiedy się go dobrze stworzy, nada mu się cechy charakteru, pomyśli, jaką ma historię życia, w jakiej rodzinie jest osadzony i jakie doświadczenia były jego udziałem, wystarczy podsunąć mu problem, a potem przyjrzeć się, jak sobie z nim poradzi. Powieść to bohater plus problem.
◗ Jak dokonuje Pani wyboru tematów do książek?
Dokonuję selekcji emocjonalnej. Kiedy przychodzi mi do głowy pomysł, to wtedy wiem, że muszę się z nim zmierzyć. Jako że ukończyłam Wyższą Szkołę Pedagogiki Specjalnej, czuję potrzebę mówienia na temat problemów, które nie dotyczą wszystkich ludzi, nie są problemami uniwersalnymi.
◗ Czy pierwszym recenzentem Pani książek jest 15-letnia córka?
Nie, pierwszym recenzentem, czytelnikiem i redaktorem jest zawsze mój mąż. Wszystkie książki najpierw oddaję w jego ręce, a dopiero potem czyta je, już po ukazaniu się, córka.
◗ W jaki sposób zachęcić młodych ludzi do czytania?
Samemu czytając książki. Pierwszym autorytetem, także w tej kwestii, zawsze są dla dziecka rodzice. Mama i tata powinni sięgać po książki, które ich interesują, a takie ma każdy. Nie muszą to być dzieła ambitne. Jakikolwiek kontakt ze słowem pisanym rozbudzi potrzebę, która z czasem może się rozwinąć. Najlepiej jest wybrać książkę dla dziecka, potem pójść razem z nim do księgarni i kupić ją niby dla siebie, a następnie czytać ją podczas gotowania, kąpieli, odpoczynku. Przy tym bardzo głośno śmiać się lub płakać i dzielić się tym, co się w książce dzieje. Doprowadzić do tego, że rzeczywistość literacka wkroczy do domu. Takie oddziaływanie emocjonalne jest bardzo silne i skuteczne.
◗ Bardzo dziękuję za rozmowę.
Mroczna droga ku miłości
Uhonorowana nagrodą powieść jest lekturą dla nastolatek, marzących o prawdziwym uczuciu. Książka ukazuje symptomy, które nie powinny się pojawiać w zdrowych relacjach między dwojgiem ludzi. Autorka analizuje problem wierności oraz przemocy, podsuwając czytelniczkom pytania, na jakie same będą musiały znaleźć odpowiedź. Główna bohaterka powieści, Natalia, poznaje Norbeta, który wydaje się sympatycznym chłopakiem z dobrej rodziny. Jednak ich związek z dnia na dzień staje się coraz bardziej mroczny. Zamiast wielkiej miłości pojawia się gorycz i rozczarowanie.
Ewa Nowak, Bardzo biała wrona, Egmont, Warszawa 2009, stron 271.
Książki Ewy Nowak