|
|
| Michał Łukasiewicz fot. archiwum prywatne |
◗ Czy Pana zdaniem wspólne wyjazdy
integrują rodzinę?
Michał Łukasiewicz: Każdy wyjazd
rodzinny jest bardzo ważny i pozytywnie wpływa na wzajemne relacje. Sam
staram się integrować własną rodzinę i przyjaciół. Nie zawsze łatwo taki
wyjazd zorganizować, ale gdy już się uda, to wszyscy potem mówią;
„Super, że się wybraliśmy”… Po jakimś czasie siadamy, razem oglądamy
zdjęcia, śmiejemy się z tego, co się podczas wyjazdu wydarzyło. Ciężko
jest się ruszyć, ale po powrocie każdy chciałby jeszcze!
◗ Gdzie najchętniej jeździli nasi dziadkowie, a
gdzie my teraz jeździmy?
Moi dziadkowie rzadko podróżowali.
Żyli w czasach, gdy dystans 50 kilometrów oznaczał całą wyprawę. Jednak
sława takich miejsc, jak Kołobrzeg, Krynica czy Nałęczów, do którego
przyjeżdżał i gdzie tworzył m.in. Bolesław Prus, wyrosła właśnie
dlatego, że tam jeździli nasi dziadkowie. Teraz też tam się bywa, ale
miejsc na wyjazdy przybyło, gdy otworzyły się granice. Polacy jeżdżą już
wszędzie. Ostatnio na przykład wśród rodzin modny jest Egipt i Turcja.
To cieszy, ale chciałbym zachęcić do przyjrzenia się naszemu krajowi, bo
tu także jest co odnaleźć. Czasami szukamy daleko, a nie dostrzegamy,
że na wyciągnięcie ręki mamy coś naprawdę unikatowego.