![]() |
| M. Wojciechowski fot. arch. pryw. |
Ta wypowiedź Jezusa brzmiała trochę inaczej: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą część, która nie będzie jej odebrana” (Ewangelia św. Łukasza, rozdział 10, werset 42). Liczne przekłady, w tym popularna Biblia Tysiąclecia, piszą jednak błędnie o „najlepszej cząstce” zamiast o „dobrej”.
Jezus nie zlekceważył Marty i jej pracy. Skoro jednak zobaczył, że Marta ma pretensję do Marii, zasłuchanej w jego Dobrą Nowinę, wziął Marię w obronę. Ludzie zajęci pracą niesłusznie bowiem patrzą podejrzliwie na tych, którzy się modlą i uczą wiary.
Natomiast przerobienie „dobrej cząstki” na „najlepszą” odwraca sens. Ludziom zajętym sprawami Bożymi pozwala, równie niesłusznie, wynosić się nad tych, którzy, jak Marta, zajęci są codziennym trudem. Jak z tego wynika, można w życiu obrać różne dobre drogi. Nie upoważnia to jednak do pysznego przekonania, że nasza droga jest najlepsza.
Co się tyczy pracy, w Piśmie Świętym i nauce Kościoła znajdziemy wyraźne potwierdzenie jej wartości i potrzeby. Lenistwo to grzech. Jest zatem rzeczą naturalną, konieczną i dobrą, że ludzie pracują. Dlatego święty Paweł napisał: „Spełniajcie to, co do was należy, i sami pracujcie na swe utrzymanie” (1 List do Tesaloniczan, rozdział 4, werset 11).
Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens (1981), poświęconej pracy, stwierdził między innymi: „Praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi” (nr 4). „Przez pracę bowiem człowiek nie tylko przekształca przyrodę, dostosowując ją do swoich potrzeb, ale także urzeczywistnia siebie jako człowiek” (nr 9).
Spór między pracą a modlitwą, od którego zaczęliśmy, jest w gruncie rzeczy sporem zdrowym. Chodzi w nim o pogodzenie dwóch koniecznych wartości. W dzisiejszych czasach pojawia się jednak inny problem. Ani praca, ani modlitwa nie są cenione.
Niechęć do pracy jest wywołana przez system ekonomiczny, w którym praca jest wysoko opodatkowana, za mało więc przynosi. Często wygodniej być emerytem lub bezrobotnym niż pracującym. Ponadto dzisiejsza kultura podsuwa jako wzór postać nieroba, który wzbogacił się nie wiadomo jak i żyje wygodnie. Jest to szkodliwa ułuda, ale iluż ludzi jej ulega, uciekając od rzeczywistego życia w marzenia z seriali telewizyjnych czy pism ilustrowanych…







