|
|
| Ze stoków Kaiserburga (2055 m n.p.m.) widać dziesiątki alpejskich szczytów. fot. AGNIESZKA I WŁODEK BILIŃSCY |
Planując zimowy wypoczynek, warto pomyśleć o Austrii. W jej południowej części, graniczącej z Włochami, leży Karyntia. Ten rejon wydaje się oazą spokoju. Oczywiście w tak zatłoczonych górach jak Alpy trudno wyobrazić sobie „bezludną wyspę”. Jednak Karyntia – popularny cel zimowych podróży – od lat reklamuje się jako centrum rodzinnego wypoczynku. Zamiast hałaśliwych nocnych klubów znajdziemy tu przytulne pensjonaty i ciche restauracje, serwujące lokalne przysmaki, oraz mnóstwo rozrywek dla całej rodziny.
Na dachu świata
Jednym z najbardziej znanych ośrodków sportów zimowych Karyntii jest Bad Kleinkirchheim. Ta niewielka, ale tętniąca życiem miejscowość rozciąga się wzdłuż długiej doliny. Obok pachnących nowością hoteli stoją tradycyjne alpejskie zagrody, a na zboczach okolicznych wzgórz czekają na gości zaciszne wille i pensjonaty. Do niektórych nie tak łatwo się dostać, bo prowadzące do nich wąskie asfaltowe dróżki często przysypane są śniegiem. Łańcuchy na koła samochodu są niezbędne. Ale trud „wspinaczki” zostaje nagrodzony widokami zapierającymi dech w piersiach. Te pejzaże są jak przystawka przed obiadem: zaostrzają apetyt na główne danie – wyprawę na narty.
Właśnie na okolicznych stokach trenował Franz Klammer, austriacki mistrz olimpijski w zjeździe oraz mistrz świata w kombinacji. Warto wiedzieć, że jego imieniem nazwano słynną czarną trasę FIS K70, usytuowaną na zboczach Kaiserburga (2055 m n.p.m.). Trasa jest tak trudna, że przy twardym śniegu jest czasowo zamykana. Nie przerażajmy się jednak tym. W pobliżu są dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów szlaków dla początkujących i średnio zaawansowanych narciarzy.
Zimową przygodę warto zacząć na stokach góry Nockalm, na którą dostaniemy się z sąsiedniej miejscowości St. Oswald. Wspaniale nasłonecznione i doskonale przygotowane stoki zapraszają szczególnie amatorów białego szaleństwa, dopiero rozpoczynających sezon, oraz małych narciarzy, którzy stawiają pierwsze kroki. Łagodne zbocza i bezpieczne wyciągi zachęcają do jazdy. Jak na „rodzinny” kurort przystało, jest tu wiele szkółek narciarskich, zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Turystów zmęczonych fizycznym wysiłkiem na świeżym powietrzu przyjmą pod swe dachy przytulne lokale na szczycie wzgórza. Wokół nich stoją leżaki. W pogodne dni, których po południowej stronie Alp jest sporo, można wyciągnąć się na nich w ciepłych promieniach słońca, przesłanianego niekiedy łopocącymi nad głowami pomarańczowo-czerwono-białymi flagami Karyntii. Wokół słychać, nieco dziwnie brzmiące w tym otoczeniu, rytmy niemieckich marszów, w takt których przebiega grupowa rozgrzewka uczestników szkółki narciarskiej.
Kiedy poczujemy się już na siłach, przenieśmy się na Kaiserburg. Dotrzemy tam wygodną gondolą z centrum Bad Kleinkirchheim lub z terenów narciarskich St. Oswald wyciągiem krzesełkowym, który biegnie niemal poziomo. Stojąc na szczycie góry, otoczeni rozległymi panoramami, poczujemy się trochę jak na dachu świata. Zaczynające się tu trasy zadowolą nawet najbardziej wprawnych narciarzy i snowboardzistów. Ci, dla których zabawa na deskach jest formą wypoczynku, a nie sportowym wyzwaniem, mogą podziwiać krajobrazy oraz cieszyć się jazdą szerokimi i bezpiecznymi szlakami wśród świerkowych borów. Gdzieniegdzie na swej drodze odkryją wygodne… sofy, na których można odpocząć.
Tydzień to za mało, aby dokładnie zwiedzić całą skomplikowaną sieć tras i wyciągów łączących Bad Kleinkirchheim i okolice St. Oswald. Ale właśnie dzięki temu nikt się tu nie nudzi.
Ze stoku do basenu
Po nartach przychodzi czas na relaks w jednym z dwóch ośrodków wodnych. Zdrowotne kąpiele w gorących basenach Thermal Spa St. Kathrein i rzymskich termach Römerbad dosłownie wyciągają zmęczenie z przetrenowanych nóg. Kolejnego ranka poczujemy się jak nowo narodzeni. W takim ośrodku można spędzić długie godziny z całą rodziną. Na początek leniwe polegiwanie w pełnym bąbelków baseniku podobnym do jacuzzi, potem zabawy w większym basenie, bicze wodne i rwąca rzeka. Aż w końcu trzeba zebrać się na odwagę i wypłynąć na zewnątrz. Pływanie w wodzie o temperaturze +33 stopni, podczas gdy na brzegu basenu leży śnieg, ściska kilkunastostopniowy mróz, a w pobliżu widać szusujących narciarzy, ubranych niczym polarne niedźwiedzie – to niezapomniane przeżycie. Oprócz gorących źródeł ośrodki te oferują saunę, masaże oraz wiele zabiegów zdrowotnych, relaksacyjnych lub kosmetycznych. Skład lokalnych wód powoduje, że leczy się tu choroby reumatyczne. Pobyt na świeżym powietrzu oraz kąpiele w wodach termalnych bogatych w minerały poprawiają system odpornościowy organizmu, korzystnie wpływają na krążenie, układ oddechowy, a nawet łagodzą migreny.
Śnieżne zabawy
Jeśli po kilku dniach spędzonych w okolicach Bad Kleinkirchheim poczujemy w sobie żyłkę podróżniczą, zajrzyjmy do innych zimowych ośrodków Karyntii. Tu i ówdzie stoją zabytkowe drewniane domy w stylu tyrolskim, pomalowane w poziome białe pasy, z szerokimi okapami i tarasami wzdłuż ścian, doskonale zakonserwowane przez surowe, alpejskie powietrze. Na rozstajach dróg napotkamy kapliczki i krzyże przydrożne – jak się okazuje, charakterystyczne nie tylko dla polskiego krajobrazu.
Zimowy pobyt w Alpach kojarzy się jednak głównie z zabawą na śniegu. Podobnie jak Bad Kleinkirchheim, także inne miasteczka pretendują do miana ośrodków przyjaznych dla rodzin. Aby otrzymać taki status, muszą dysponować trasami bezpiecznymi dla dzieci, specjalnymi wyciągami oraz placami zabaw, gdzie można zjeżdżać na sankach. Powinny także umieć zorganizować czas dla najmłodszych poza zajęciami narciarskimi, pod czujnym okiem doświadczonych opiekunów. Poszczególne rejony prześcigają się w wymyślaniu atrakcji, na przykład każdy z nich ma swoją maskotkę. Na stokach Bad Kleinkirchheim króluje świstak Nocki, w Petzen dzieci zabawia miś Petzi, a w Nassfeld po śniegu hasa pingwin Bobo.
Na północy Karyntii leży Katschberg. Podróżując z dziećmi, warto tam wstąpić do Katschis Kinderwelt – dziecięcej stacji narciarskiej. Na łagodnych stokach nasze pociechy mogą bawić się na nartach wśród kolorowych zabawek, pobrać lekcje szusowania u instruktorów z przygotowaniem pedagogicznym, skorzystać ze specjalnie dla nich skonstruowanych wyciągów. Taka właśnie jest Karyntia – przyjazna dzieciom i chętnie goszcząca całe rodziny.








