|
|
| fot. Jupiterimages Corporation |
Jeśli marzy wam się egzotyczna wyprawa i ciepłe słońce podczas naszej zimy, namawiam na podróż do Chile. To jeden z najbardziej rozwiniętych i uprzemysłowionych krajów Ameryki Południowej, ale jednocześnie skarbnica wyjątkowych krajobrazów oraz miejsc, gdzie nadal żyją liczne plemiona Indian. W tym roku Chile obchodzi 200-lecie uzyskania niepodległości. Z tej okazji kraj z pewnością przygotuje się na przyjęcie wielu turystów, chcąc zaprezentować się im z jak najlepszej strony.
W języku Indian Mapuche, rdzennej ludności tych ziem, słowo „Chile” oznacza ‘skraj świata’. Kraj ten oddziela bowiem od reszty kontynentu ściana Andów, o wysokości niekiedy ponad 6 tysięcy metrów i szerokości niemal 100 kilometrów. Z drugiej strony rozciąga się bezkresna przestrzeń Oceanu Spokojnego. Pokonując Andy, z okien samolotu możemy podziwiać wiecznie ośnieżone szczyty, także ten najwyższej góry Ameryki Południowej – Aconcagua (6962 m n.p.m.).
Miasto świętego Jakuba
Lądujemy w stolicy kraju, Santiago de Chile. To nowoczesna metropolia, choć skrywa w sobie magiczne miejsca związane z kulturą kolonialną. Historia miasta oficjalnie zaczęła się w 1541 roku, kiedy Pedro de Valdivia dokonał jego uroczystej lokacji na wzgórzu Santa Lucia. W samym mieście, ze względu na komunikacyjny chaos, poruszanie się środkami komunikacji jest kłopotliwe, ale to, co warto zobaczyć, znajduje się w centrum. Poza godzinami szczytu można skorzystać ze sprawnie funkcjonującego metra.
Avenida Bernardo O’Higgins, nosząca imię narodowego bohatera Chile, jest promenadą, która łączy miasto od zachodu po wschód. To przy niej znajdują się najważniejsze państwowe instytucje. Warto zajrzeć do pałacu La Moneda, siedziby prezydenta Chile, którego dziedziniec otwarty jest w ciągu dnia dla turystów. Pałac został częściowo zniszczony podczas przewrotu wojskowego Pinocheta w 1973 roku, ale po odbudowie jest jednym z najładniejszych budynków w mieście. Pasażem Ahumada dochodzimy do serca starego miasta: Plaza de Armas (‘Plac Broni’ – tak nazywana jest większość głównych skwerów w niemal wszystkich miastach Chile). Tutaj znajduje się zabytkowa katedra z połowy XVIII wieku oraz główny urząd poczty, który kiedyś był siedzibą gubernatora. Pod wysokimi palmami często gromadzą się malarze, portreciści, a także staruszkowie grający w szachy. Kilka przecznic dalej usytuowane jest Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej, gdzie możemy zobaczyć pamiątki cywilizacji Ameryki Łacińskiej sprzed czasów Kolumba: dzieła kultury Majów, Azteków, Inków i innych plemion, które zamieszkiwały ten kontynent.
Wejście na Cerro Santa Lucia będzie dobrą zaprawą przed wspinaczką na znacznie wyższą górę – dominujące nad miastem Cerro San Cristobal (dzieci ucieszy możliwość przejażdżki kolejką linową na sam szczyt). Ze wzgórza w pogodny dzień rozciąga się piękna panorama Andów i widok na południową część miasta, niestety często przysłoniętą smogiem. Po zwiedzeniu ogrodu botanicznego schodzimy w kierunku dzielnicy Bellavista, rozrywkowego i kulturalnego centrum miasta. U podnóża góry znajduje się również La Chascona – dom-muzeum najwybitniejszego chilijskiego poety Pabla Nerudy, laureata literackiej Nagrody Nobla.
Tajemnicze Andy
Czas opuścić stolicę i pojechać na prowincję. Przemierzając zaledwie 60 kilometrów na zachód, krętymi drogami Andów docieramy do magicznego El Yeso. To górskie jezioro ukryte pośród niemal 5-tysięcznych szczytów. Roślinność jest tu raczej uboga, ale widoki zapierają dech w piersiach.
Na południe od Santiago, na wysokości 2000 metrów, leży przedziwna miejscowość Sewell. Zbudowana została na zboczach Andów dla górników pracujących w największej na świecie kopalni miedzi El Teniente. Urzeka pięknem i pomysłowością bogactwo kolorów elewacji oraz prosta architektura domów z drewna, wkomponowanych w niezliczone konstrukcje schodów, wznoszących się jakby ku niebu.
Pora na przywitanie się z Pacyfikiem. Najlepiej udać się na wycieczkę po wybrzeżu od San Antonio do Valparaiso, miejscowości zaliczanej do światowego dziedzictwa kultury. Z perspektywy oceanu miasto wydaje się wielkim barwnym amfiteatrem, rozmieszczonym na piętrzących się wzniesieniach. Niewątpliwą atrakcją będzie przejażdżka jedną z kilkunastu wind (El elevator), prostokątnych kontenerów, które pomagały mieszkańcom zjeżdżać do portu i na rynek i wracać z zakupami do wysoko położonych domów. Wszechobecny jest tu zapach morza oraz ryb i skorupiaków wydobywanych z oceanu, którymi wręcz zajadają się tubylcy. Kąpiel w zimnej oceanicznej wodzie nie będzie najprzyjemniejsza, ale wizyta na plaży w festiwalowym kurorcie Viña del Mar pomoże w zdobyciu pięknej opalenizny.
Gejzery i flamingi
Kolejnym etapem podróży są północne rejony kraju. Bazą wypadową jest miasteczko San Pedro de Atacama. Na początku XX wieku było ono ważnym punktem na trasie, którą przepędzano bydło z Argentyny do Chile. Na ryneczku bieli się XVII-wieczna Iglesia de San Pedro (kościół św. Piotra) zbudowana z suszonej na słońcu cegły i drewna kaktusów, powiązanego rzemieniami. Obok stoi dom Pedro de Valdivii – zdobywcy Chile dla korony hiszpańskiej.
Najpierw pojedziemy do Doliny Księżycowej, pełnej niezwykłych form skalnych wyrzeźbionych przez procesy erozji. Najbardziej atrakcyjną platformą widokową jest tzw. Wielka Wydma, skąd o zachodzie słońca roztaczają się urokliwe widoki gór, pustyni i potężnych wulkanów. Koniecznie trzeba zobaczyć gejzery El Tatio (4300 m n.p.m.). Najbardziej malownicze są tuż przed wschodem słońca, kiedy temperatura spada poniżej zera. Wówczas gęste kłęby pary strzelają wysoko w górę.
Na solne inhalacje pojedziemy z kolei do Salar de Atacama. To olbrzymie wyschnięte słone jezioro. Tylko gdzieniegdzie widać tafle wody, a większe z nich nazywane są lagunami. Najbarwniejszą z nich jest Laguna Chaxa. To na jej terenie wytyczono granicę narodowego rezerwatu flamingów. Salar de Atacama otacza od wschodu pasmo potężnych wulkanów (najwyższy z nich to Licancabur). W pobliżu San Pedro znajduje się także największa na świecie odkrywkowa kopalnia miedzi Chuquicamata, częściowo udostępniona dla turystów. Na północnym skraju pustyni Atacama wybudowano jedno z najbardziej znanych i najnowocześniejszych obserwatoriów astronomicznych na świecie – Las Campanas.
Kraina lodowców
Pora na zwiedzenie południowej części kraju. Na tę wyprawę powinniśmy przeznaczyć przynajmniej kilka dni. Potrzebne będą cieplejsze ubrania, bo od pustyni Atacama dzielą nas niemal 3 tysiące kilometrów i kilka stref klimatycznych. Pełnym niesamowitych wrażeń będzie z pewnością trekking po Parku Narodowym Torres del Paine. W parku występują liczne lodowce i turkusowe jeziora, a także monumentalne formacje skalne. Żyje tu wiele gatunków zwierząt, m.in. gwanako, nandu, flamingi i kondory.
Widok legendarnych granitowych wież Torres del Paine zapiera dech w piersiach. W centrum parku znajduje się pokryty lodowcami granitowy masyw Macizo Paine, z którego pionowo wyrastają szaro-różowe wieże. Poniżej położone są powykręcane łańcuchy Cuernos del Paine, ze szczytami z czarnej skały i ścianami z jasnego granitu. Z majestatycznego pola lodowcowego Campo de Hielo Sur, największego na świecie po Antarktydzie, spływają w dół cztery lodowce. Gdziekolwiek spojrzymy, otaczać nas będzie dramatyczna sceneria szczytów, pól lodowych oraz jezior w kolorach turkusu, ultramaryny i pistacji.
Jeśli wystarczy sił i czasu, gorąco polecam krótki wypad na wyspę Chiloe, na której rozsiane są rybackie wioski tchnące tajemniczym spokojem. Na brzegu oceanu spoczywają leniwie rybackie kutry porzucone przez odpływ. Na Chiloe można zwiedzić zabytkowe, drewniane kościoły pomalowane na niezwykłe kolory. Ziemia na tej wyspie rodzi ponoć najlepsze ziemniaki w Ameryce, które kiedyś wywożono masowo do Europy.
Z pewnością Chile zaczaruje nas klimatem, krajobrazami, ciepłym przyjęciem mieszkańców, tradycyjną kuchnią. I na pewno zechcemy tu jeszcze wrócić.
Uczta kulinarna
Najlepsze miejsce w stolicy Chile to targowisko Mercado Central. Znajduje się tu wiele restauracyjek. Godne polecenia są regionalne dania, m.in.:
Gdzie kupić pamiątki?
W El Pueblito Los Dominico, czyli wiosce dominikanów położonej w eleganckiej dzielnicy Santiago de Chile – Las Condes, można kupić różne wyroby miejscowych artystów. Bardzo cenione są te ze szlachetnego kamienia lapis lazuli i z miedzi.