![]() |
| fot. Agencja Gazeta |
Zróżnych powodów nie zawsze możemy wyjechać daleko. Dlatego tym razem polecamy miejsca, które każdy może znaleźć blisko własnego domu. I może zwiedzać okolice na sportowo. Co ważne, dla dzieci oznacza to, że mogą spędzić aktywnie więcej czasu z rodzicami i rówieśnikami niż tylko podczas ferii.
Oczywiście każdy region Polski ma swoją specyfikę. Inaczej korzysta się z zimy w górach, inaczej nad morzem, jeszcze inaczej nad jeziorami czy na zalesionych równinach. Wszędzie za to niezmienne jest jedno: kontakt z przyrodą. A dostępność sprzętu sportowego, zarówno taniego, jak i z wyższej półki, właściwie wymusiła na ludziach inwencję – śnieg i mróz to wyzwanie, a nie przeszkoda.
Mroźne żagle
Żeglarze wcale nie muszą chować się w nastrojowych restauracjach, by przy ciepłym kominku śpiewać szanty i wspominać letnie przygody na Mazurach. Wystarczy, że solidny mróz potrzyma odpowiednio długo i znów można poczuć wiatr na twarzy (co prawda zimny), usłyszeć łopot żagla i sunąć w ciszy, prawie jak żaglówką, po jeziorach. Bojery stają się coraz bardziej popularne. Ślizg po lodzie zapewnia często większe emocje niż pływanie na wodzie. Może być bardzo szybki, nie trzeba się martwić o motorówki i mielizny. Byle nie wpłynąć, a właściwie nie wślizgnąć się w trzciny i na brzeg. Trzeba także uważać na wędkarzy podlodowych i łyżwiarzy. Oni też są dowodem, że na jeziorze nawet zimą może panować tłok – nikt z powodu zimy nie musi rezygnować z przyjemności.
Bojer można zrobić samemu, instrukcje krążą w Internecie. Można też je wypożyczać, jak żaglówki. Jest oczywiście sprzęt dla wyczynowców i dla początkujących. W bojerowym szaleństwie prym wiodą Mazury. To tam jest najwięcej jezior i przeważnie w tym regionie najwcześniej przychodzą mrozy. W Polsce w ogóle jezior nie brakuje, dlatego prawie wszędzie, gdzie jest zamarznięta woda, pojawiają się też żagle. By w pełni rozkoszować się żeglowaniem na lodzie, trzeba pamiętać o bezpieczeństwie i ciepłym ubraniu. Najlepiej ubrać się na cebulkę, tak by było miejsce na kamizelkę asekuracyjną. Trzeba założyć ciepłe skarpety i buty. Ważne, by ubranie nie krępowało ruchów. I bezwzględnie trzeba założyć kask i gogle.
Bojery to nie jedyny sport z żaglem w tle. Windsurferzy zimą także nie zasypiają. Wchodzą na lód na Iceflyerach (to bojer z żaglem od deski) i Iceboardach (to lodowa deska windsurfingowa). Wiatr zapewnia im podobną radość jak latem. Po powrocie z ferii lub weekendowego wypadu znajomi mogą się zdziwić, gdy zapytają: „Gdzie się tak opaliliście?”. I usłyszą: „Na żaglach. Na Zegrzu koło Warszawy!”.
Narty nie tylko w górach
Ten sport ma wiele zalet, ale jedną z ważniejszych jest jego demokracja, czyli otwartość na płeć, wiek, kondycję i zamożność. Dzieci i dorośli mogą uprawiać go razem, a takiej możliwości nie dają wszystkie dyscypliny. Chodzi o narciarstwo klasyczne, czyli biegowe. Można je uprawiać wszędzie. Jeśli w pobliżu nie ma wyznaczonych tras, wystarczy najbliższy las z zaśnieżonymi ścieżkami.
Każda aglomeracja ma jakieś urokliwe miejsce w pobliżu. Na przykład w okolicach Warszawy – Józefów, Truskaw i Las Kabacki znane są już wielu narciarzom. Można też wybrać się na wycieczkę całą rodziną np. do Kampinosu lub Białowieży. Zima w tych miejscach jest wyjątkowo urodziwa. Właściwie każdy Park Narodowy (trzeba sprawdzić, gdzie można jeździć na nartach) oferuje niezapomniane wrażenia. A ponieważ parki są rozsiane na terenie całej Polski, to każdy może sobie pozwolić na krótki lub długi wyjazd.
Jednym z najlepiej przygotowanych miejsc na uprawianie narciarstwa biegowego jest Szklarska Poręba i okolice. Znajduje się tam ponad 100 kilometrów tras o różnym stopniu trudności, zarówno dla początkujących, jak i wyczynowców. A specyficzny mikroklimat sprawia, że śnieg leży grubą warstwą i długo. Dodatkową atrakcją jest możliwość przejechania nartami do naszych południowych sąsiadów – Czechów.
![]() |
| fot. Agencja Gazeta |
Szusować wśród jezior
Góry są piękne. Karpaty, Beskidy, Karkonosze, Bieszczady czy Tatry. Wśród narciarzy reklamować ich nie trzeba. Ale jedni mają tam blisko, a inni muszą jechać cały dzień. Dla tych ostatnich szansą są wyciągi w miejscach, w których nikt by się ich nie spodziewał. Na przykład w Krainie Tysiąca Jezior. Koło Gołdapi znajduje się Piękna Góra, czyli Góra Gołdapska. Wznosi się na wysokość prawie 272 m n.p.m. Z jej szczytu roztacza się urzekający widok na Puszczę Romincką i Mazury Garbate. Na szczyt można się dostać dzięki kilku wyciągom orczykowym. Do wyboru jest kilka tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. W okolicy są także wypożyczalnie sprzętu narciarskiego.
Swoje góry mają także mieszkańcy Bydgoszczy. W Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku znajdziemy stok wyposażony w wyciąg orczykowy. W Sopocie natomiast można pozjeżdżać na nartach ze zbocza Łysej Góry. Szansę narciarzom dają też Lidzbark Warmiński i Stężyca na Pomorzu.
Dzwonią sanie dzwoneczkami
Niekoniecznie trzeba się zmęczyć, by poczuć mroźny oddech zimy. Wystarczy wybrać stadninę koni, np. gdzieś nad morzem, by w niecodziennej scenerii zakosztować przejażdżki kuligiem. Kiedyś, gdy prawdziwe konie były bardziej popularne od koni mechanicznych, kulig był zimową codziennością. Teraz jest przygodą i atrakcją.
Dla mieszczuchów i samochodziarzy to nie lada wyzwanie: za kołnierz wpadają płatki śniegu. Zamiast ogrzewania, tak miłego w samochodzie, pozostaje koc otulający nogi. Para buchająca z ust przy każdym oddechu. Mroźne szpileczki wbijające się w nos i policzki. Tylko dlaczego wszyscy uczestnicy kuligu tacy uśmiechnięci, radośni? Bo rzadko już można usłyszeć tak piękny i pogodny dźwięk dzwoneczków. A na dodatek wszyscy mająś wiadomość, że jeszcze kilometr, dwa i ogrzeją się przy ognisku albo napiją się gorącej herbaty u właściciela sań. Dorośli będą rozcierać dzieciom czerwone od mrozu policzki, a wszyscy będą wzajemnie się przekrzykiwać wrażeniami z przejażdżki saniami zaprzężonymi w konie. Tak jak to kiedyś bywało.
Gdzie znaleźć kulig? Wiele stadnin w całej Polsce oferuje taką atrakcję. Oczywiście najbardziej rozreklamowane jest Zakopane, gdzie na Krupówkach stoją i czekają na chętnych, tak jak taksówki w mieście, sanie z końmi. Ale warto rozejrzeć się również na Mazurach, Kaszubach, Pomorzu i w innych częściach kraju. Emocji może być dużo, szczególnie gdy kulig mknie przez zamarznięte jezioro. Jest potem co wspominać.
Nie trzeba już jeździć na drugi koniec Polski, by rzucać wyzwanie zimowym sportom. Nasz kraj jak długi i szeroki oferuje możliwości, jakich kiedyś nie było.
Jedno tylko pozostało niezmienne. Pragnienie śniegu. Oby go podczas tegorocznych ferii nie zabrakło.








