Radość z oczekiwania, radość z obecności
Radość z oczekiwania, radość z obecności
|
|
| fot. I. Górnicka-Zdziech |
Przeżyliśmy dwie szczególne Wigilie w naszym życiu. Pierwszą w 2004 roku, miesiąc przed narodzinami synka Alika. Już wtedy czuliśmy, że Alik jest z nami, że stajemy się rodzicami w pełnym tego słowa znaczeniu. Jedną z najbardziej wzruszających chwil było podarowanie figurki aniołka nienarodzonemu jeszcze Alikowi przez jego przyszłą mamę chrzestną. Do dziś wisi ona nad jego łóżeczkiem i przypomina tamte święta. Była to kameralna, pięcioosobowa, a zarazem niezwykła Wigilia, która obyła się w domu naszych rodziców.
W kolejnym roku przeżyliśmy drugie święta Bożego Narodzenia, które wspominamy z nostalgią. W naszym domu spotkały się wtedy cztery pokolenia: najstarsza była prababcia Alika, a najmłodszy – nasz synek. Pierwsza Wigilia z Alikiem obchodzona u nas zapadła wszystkim w pamięć. Jak co roku każdy członek rodziny przygotował dania, które robi najlepiej.
Zgodnie z naszą rodzinną tradycją w przeddzień Wigilii ubieraliśmy pachnące, wysokie do sufitu drzewko. Teraz robi to już Alik z pomocą taty i dziadka. Wtedy po raz pierwszy pod choinką pojawiły się zabawki: zebra na biegunach i klocki. Śpiewaliśmy kolędy, choć obawialiśmy się, czy taki chór nie wystraszy Alika. Synek spędził tę Wigilię głównie siedząc na kolanach bliskich i w kojcu, gdzie właśnie zaczął stawać. Czuliśmy się dumni z naszej powiększonej, trzyosobowej rodziny. To był początek innych świąt, bo obecność dziecka zawsze wprowadza większą radość. Dziś nie wyobrażamy sobie Wigilii bez tupotu małych nóżek. Marzena, Andrzej i Alik Chmielowie
Nowy wymiar Bożego Narodzenia
![]() |
| fot. I. Górnicka-Zdziech |
Najwspanialsze było dla nas zeszłoroczne Boże Narodzenie, pierwsze, jakie już wspomina nasz synek Tomek. Zgodnie z tradycją ustawiliśmy sztuczną choinkę, ale wyższą niż do tej pory. Zawisły na niej nowe lampki i pachnące miodem pierniki domowego wypieku. Tomek dostał też małe drzewko do swojego pokoju i sam je udekorował.
Chwile spędzone w naszym domu wspominamy najmilej. Poza tym zawsze wybieramy się do rodziny. U moich rodziców [opowiada Agata], gdzie w zeszłym roku spędziliśmy Wigilię w gronie kilkunastu bliskich osób, było jak zawsze sympatycznie. Najpierw dzieliliśmy się opłatkiem, potem mój tata tradycyjnie przebrał się za Świętego Mikołaja. Prezenty zostały rozdane przed kolacją wigilijną, ze względu na dzieci. Przyglądanie się, jak maluchy nurkują pod choinkę, a po chwili wokół fruwają wstążki i kolorowe papierki, sprawiło nam sporą frajdę. Nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia bez tradycyjnej ryby po żydowsku, śledzia mojej mamy, pierogów z kapustą i grzybami babci oraz karpia w galarecie siostry mojego taty…
Do czasu, gdy założyłem własną rodzinę [opowiada Piotr], moje święta oznaczały kłótnię między rodzicami, nawet po ich rozwodzie. Jako dziecko chciałem wyprowadzić się w strefę wolną od świąt. Odkąd mam własną rodzinę, dzięki żonie zrozumiałem wymiar Bożego Narodzenia i staram się, aby moje dzieci wyniosły z tego okresu jak najlepsze wspomnienia. Nieważne są prezenty i jedzenie, najbardziej liczy się bycie razem oraz radość Ani i Tomka. Moim pragnieniem jest spędzenie całych świąt tylko we czworo. Agata, Piotr, Tomek i Ania Chylińscy
Święta dla trojga
|
|
| fot. I. Górnicka-Zdziech |
Mamy nadzieję, że nasze najpiękniejsze święta rodzinne dopiero nadejdą. Chciałbym choć raz [mówi Tomek] spędzić je w gronie nie tylko bliskiej rodziny, czyli żony i synka, moich rodziców, braci z żonami i dziećmi, ale także dalszej: wujków, ciotek, licznych kuzynów. Marzą mi się wspólne przygotowania, przeżywanie, wspominanie. Takie święta pamiętam z dzieciństwa, a organizowali je moi dziadkowie. Odwiedzaliśmy ich co roku. Każdy przyrządzał to, co umiał najlepiej, dzieliliśmy się opłatkiem, jedliśmy i zostawaliśmy u dziadków na noc. Gdy młodsze pokolenia założyły rodziny, nasze drogi się rozeszły i, niestety, podobnych spotkań już nie ma.
Ja chciałabym spędzić święta Bożego Narodzenia [mówi Ania] wyłącznie w gronie naszej trzyosobowej rodziny. Chciałabym, byśmy nie musieli przez całe trzy dni tylko odwiedzać innych. W dzieciństwie nigdy nie wyjeżdżałam na święta, zawsze obchodziłam je w niewielkim gronie, z rodzicami i dziadkami. A nasz synek nigdy jeszcze nie przeżył Bożego Narodzenia w domu. Ubieramy choinkę i zaraz wsiadamy do samochodu.
Wracamy z ogromną radością [dodaje Tomek] i stwierdzamy, że niestety kolejne Boże Narodzenie przeżyliśmy poza domem. A w domu to byłyby zupełnie inne święta… Nie w ciągłych rozjazdach, na czym traci świąteczna atmosfera. Potrafimy we troje czuć się dobrze tam, gdzie jesteśmy, więc może warto spróbować tak właśnie spędzić nadchodzące Boże Narodzenie. Ania, Tomek i Karolek Traczykowie
Czas wspomnień
|
|
| fot. I. Górnicka-Zdziech |
Najpiękniejsze i najbardziej wyjątkowe święta przeżywamy… co roku. Nasza rodzina jednoczy się w tym czasie w szczególny sposób. Przeżywamy to, że jest z nami córka Ola, a także syn z żoną. Cieszymy się też z odwiedzin dalszej rodziny i przyjaciela domu.
W czasie świąt, zawsze urządzanych w naszym domu, panuje podniosła, ale i radosna atmosfera. Czujemy się dobrze w rodzinnym gronie, lubimy się nawzajem. Święta Bożego Narodzenia są też okresem wspomnienia tych, którzy już odeszli, a których zawsze będziemy pamiętać. Towarzyszą nam wtedy w myślach.
Do tych świąt długo się przygotowujemy. Nie jest to dla nas czas pośpiechu, lecz raczej skupienia. Ważne bożonarodzeniowe momenty to dla nas dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń, wieczerza wigilijna z ulubionymi potrawami: smażonym karpiem, grzybami w cieście oraz naleśnikami z pieczarkami i topionym serem, a także słuchanie kolęd i opowiadanie o dawnych tradycjach świątecznych.
Nieodłącznym elementem Wigilii jest robienie pamiątkowych zdjęć i rozdawanie prezentów przez domowego Mikołaja: córkę albo syna. Co roku chodzimy razem na Pasterkę. Po niej siedzimy do rana, rozmawiając przy posiłku. Pierwszy dzień świąt również spędzamy z dziećmi, a potem, tradycyjnie od lat, wyjeżdżamy z córką na narty. Joanna, Andrzej i Ola Bińkowscy