![]() |
| fot. http://www.mt1033.pl |
Breloki powoli stają się znakiem rozpoznawczym. Można je zauważyć na szyjach, przy kluczach lub torbach. Szczególnie młodych ludzi, którzy chcą dawać świadectwo swojej wiary. Nie zważają na to, jak zareagują rówieśnicy, nie ulegają temu, co jest popularne i „na topie”. Nie dają sobie wmówić, że wiara to sprawa prywatna – a może nawet, jak chcieliby niektórzy, wręcz wstydliwa – dlatego poza domem i kościołem nie należy się do niej przyznawać. Trudno o bardziej absurdalną tezę – wiara ma przecież przenikać całe życie, a więc swoją postawą trzeba o niej zaświadczać wszędzie: w szkole, pracy, na ulicy, na dyskotece…
Wiara i jej symbole, w tym krzyż – tak jak zostało to zapowiedziane w Piśmie Świętym – od wieków są „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”. Ale wraz z głosami sprzeciwu rośnie też odwaga i determinacja tych, którzy bronią krzyża i prawa do wolności sumienia. Właśnie temu ma służyć akcja „Nie wstydzę się Jezusa”.
Nie oddawać pola
Pomysłodawcy rozdawania breloków chcieli obudzić sumienia Polaków. – Stań do walki z samym sobą. Ze wstydem i obojętnością. Zdecydowanie opowiedz się za Jezusem i własną postawą nakłoń innych do odważnego wyznania wiary – taki apel można przeczytać na stronie internetowej akcji.
Breloki zamawiają młodzi i starsi, indywidualnie i grupowo. Ci, którzy już je mają i noszą, zarażają tym innych. Tak jak Małgosia, która jako jedna z wielu zostawiła na stronie swoje świadectwo: – Zamówiłam brelok. Pokazałam kolegom i koleżankom w klasie. I ku mojemu zdziwieniu po dwóch tygodniach zauważyłam, że już dziewięć osób ma breloki. Wspaniale! Nie spodziewałam się tego! Nie wstydźmy się Jezusa! Dajmy świadectwo swej wiary! – zachęca innych.
Do akcji „Nie wstydzę się Jezusa” włączyły się też znane osoby (ich świadectwa można przeczytać, a także obejrzeć w wersji wideo na stronie internetowej akcji). – Walka z chrześcijaństwem i z krzyżem nie jest oczywiście niczym nowym, ale chyba jeszcze nigdy w dziejach chrześcijanie tak łatwo nie oddawali pola. My ustępujemy bardzo łatwo. Przechodzimy obok świątyń, obok symboli religijnych i też zapominamy o znaku krzyża. Dlaczego? Wstydzimy się? Chyba jednak tak, uderzmy się w pierś! – wzywa znany satyryk Jerzy Skoczylas.
Wymagać jeszcze więcej
Krzysztof Ziemiec, dziennikarz telewizyjny, który także wsparł akcję, twierdzi, że przyznawanie się do Jezusa powinno być powodem do dumy: – To postawa trudniejsza niż podążanie na skróty, zapominanie o tym, chowanie tego wszystkiego gdzieś tam do kieszeni, a może do plecaka, jak niektórzy by chcieli – żeby krzyż schować głęboko do plecaka, żeby nikogo nie raził.
Do odważnego manifestowania wiary i przyznawania się do Jezusa zachęcają autorytety z różnych dziedzin: dziennikarze, sportowcy, artyści, m.in. Agnieszka Radwańska, Przemysław Babiarz, Jadwiga i Dariusz Basińscy z grupy Mumio, Marek Citko, Kuba Błaszczykowski, Magda Anioł, Marek Jurek i Lidia Jazgar z zespołu Galicja. – To nie jest krzyż, który nas przygniata. Bez Jezusa nie ma szans! – przekonuje Robert Friedrich Litza, który aktywnie wspiera akcję i rozdaje breloki po koncertach.
Nosi je już wiele osób nie tylko w Polsce, lecz także poza jej granicami (stamtąd też przychodzą zamówienia). Wystarczy wypełnić odpowiedni formularz na stronie internetowej www.mt1033.pl, by bezpłatnie otrzymać brelok. Organizatorzy akcji zachęcają jednak, żeby wymagać od siebie jeszcze więcej i spełniać duchowe uczynki miłosierdzia. Należą do nich: napominanie, pouczanie nieumiejętnych, udzielanie dobrych rad wątpiącym, pocieszanie strapionych, cierpliwe znoszenie krzywd, chętne darowanie uraz, modlitwa za żywych i umarłych.
Ci, którzy zadeklarują, że będą spełniać codziennie choć jeden z duchowych uczynków miłosierdzia, mogą dołączyć do Krucjaty Młodych (jej pierwszy ogólnopolski zjazd odbył się 5 listopada w Warszawie). Ale wokół akcji „Nie wstydzę się Jezusa” nie mniej niż w świecie realnym dzieje się w świecie wirtualnym – profil akcji na jednym z portali społecznościowych – facebooku polubiło ponad 21 571 osób i ta liczba ciągle wzrasta…
Podczas pisania artykułu korzystałam z materiałów zamieszczonych na stronie internetowej akcji: http://www.mt1033.pl.