|
|
| fot. I. G-Z. |
W otoczeniu wnuków
|
|
| fot. I. G-Z. |
W otoczeniu wnuków
Wszystkie moje marzenia są ściśle związane z wnukami. Pragnę, aby jak najdłużej zachować tę szczególną więź, jaką udało mi się stworzyć z 18-letnim Markiem, 10-letnim Stasiem, 7-letnim Antosiem i 5-letnią Helenką. Jest w niej miejsce na cierpliwe wysłuchanie i wymowne milczenie, wspólną radość i dzielenie smutków. Są ważne dla nas gesty i słowa. Słowa pocieszenia i otuchy, słowa-słońca i słowa-drogowskazy. Oby mogły im one służyć przez kolejne lata dorastania i okazały się pomocne w dorosłym, samodzielnym życiu.
Gdy będzie mi dane doczekać sędziwej starości, a moje wnuki będą już dorosłe i założą własne, szczęśliwe rodziny, to marzy mi się, abym mogła dostrzec, że potrafiły i chciały one przekazać swoim dzieciom to, co dzisiaj w naszych relacjach jest najwartościowsze. Niech to będzie swoista pokoleniowa sztafeta miłości, uczciwości i dobra. Dorota Opacka, babcia Marka, Stasia, Antosia i Helenki.
|
|
| fot. I.G-Z. |
Kolejna wystawa
Marzenia w moim życiu dotyczą pasji, którym oddaję się od lat. Dzielę je z żoną. Już 50 lat jeżdżę na nartach i marzę o tym, abym mógł to robić jak najdłużej. I aby dalej co roku udawały się wyjazdy na narty całej naszej rodziny.
Marzę też o tym, aby coraz lepiej wychodziło mi malowanie akwarelami. Skrycie marzy mi się większa wystawa, na której pokazałbym na akwarelach całe Włochy. Może też uda się zorganizować ją w Instytucie Kultury Włoskiej w Warszawie? Włochy to kraj, który zjeździliśmy z żoną wszerz i wzdłuż, ale marzę, by jeszcze raz pojechać na Sycylię. Janusz Rogulski, dziadek Marysi, Jakuba, Zosi, Jasia, Klary i Julki
![]() |
| fot. I.G-Z. |
Agroturystykana emeryturze
Najczęściej marzę o przejściu na emeryturę. Nie dlatego, że jestem zmęczony życiem, ale codzienna walka o byt stała się dla mnie zbyt uciążliwa. Dziś nie wystarcza mi czasu na przyjemności, a pragnąłbym, mając samodzielne, dorosłe dzieci, wreszcie odpocząć.
Marzymy razem z żoną o przeprowadzce na wieś i założeniu własnego gospodarstwa agroturystycznego. Oboje lubimy spędzać czas na łonie natury. Do tego jestem zapalonym wędkarzem i chciałbym móc w pełni oddać się swojej pasji. Znalazłby się też wtedy czas na czytanie książek, co bardzo lubię.
Mam nadzieję, że kiedyś będę się budził w pięknym, mniej zurbanizowanym otoczeniu. Moje marzenia są również związane z dziećmi. Chciałbym, aby im się dobrze wiodło i żeby odnosiły w życiu sukcesy. Szczególne miejsce w moim sercu zajmuje wnuczka Zuzia. Marzę o tym, aby kiedyś zabierać ją w dalekie podróże. Krzysztof Biedrzycki, dziadek Zuzi
|
|
| fot. I. G-Z. |
Podróż do Australii
Dzielę swoje marzenia na dwie grupy: marzenia realne i marzenia nierealne. Różnią się one tym, że w spełnienie tych pierwszych wierzę, a drugie na zawsze pozostaną w sferze wyobraźni.
Jednym z marzeń realnych jest to, aby mieć więcej czasu dla siebie. Chciałabym poświęcić go na rozwijanie zainteresowań, m.in. przeczytanie wszystkich książek, których dotąd przeczytać nie zdążyłam. Inne realne marzenia to takie, by nigdy nie dosięgnęła mnie samotność, abym zawsze miała wokół siebie rodzinę, przyjaciół i znajomych. Bardzo ważne jest dla mnie szczęście najbliższych, córek i zięcia, a także utrzymanie dobrego kontaktu z wnukami i obserwowanie, jak wyrastają na wartościowych, wrażliwych ludzi.
Moje marzenie nierealne to chęć cofnięcia czasu, aby podjąć w życiu inne decyzje niż te, jakie kiedyś podjęłam, które odmieniłyby mój los, może nawet nie na lepszy, ale na inny. Ta inność wydaje mi się pociągająca. Na koniec – chęć podróżowania. Najbardziej chciałabym odwiedzić kontynent egzotyczny i odległy – Australię. Grażyna Szulecka, babcia Jakuba i Mateusza