![]() |
| Ernest Bryll w czasie rozmowy Fot. Adam Szczygieł SSP |
◗ Jeżeli malować wierszem czy prozą obraz prawdziwego Polaka, to będzie to romantyk, gotowy oddać życie za Ojczyznę, może trochę leń, ale zawsze niezwykle oddany Maryi. Dlaczego nosimy w sobie ten maryjny charyzmat?
Nie przesadzajmy z tym obrazem „prawdziwego Polaka”. Maryjność nie jest myśleniem prostaczków naiwnych. To taki stereotyp. Ale niewątpliwie w Polsce jest bardzo silny kult maryjny, który zaczyna się w naszej kulturze i literaturze od bardzo starego tekstu Żale Matki Boskiej pod Krzyżem. Potem jest Bogurodzica, dalej wiersze Mic-kiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida… Cała literatura przesiąknięta jest tym nurtem. Dlaczego? Moim zdaniem, a mówię jako poeta, Polacy chcą widzieć, że Bóg stał się naprawdę człowiekiem, żeby być bliżej nas, a Maryja jest tego dowodem. Jeśli wzywasz Maryję, to wzywasz Boga przez Orędowniczkę. To może wydawać się naiwne, że ciężko nam rozmawiać bezpośrednio z Bogiem – ale taka jest właśnie nasza wiara.
◗ Czyli można powiedzieć, że przez Maryję chcemy załatwić sobie lepsze miejsca tam… kiedyś?
To tylko wiara w miłosierdzie. Wiem, że kiedy stanę przed drzwiami wieczności, to już nie będzie wyjścia. One się otworzą i zobaczę wszystkie swoje czyny takie, jakimi rzeczywiście były, bez upiększania. Zobaczę, co spowodowały, co naprawdę myślałem, a nie, co nakłamałem sobie – i będzie okropna hańba i wstyd. Brudni, utytłani, będziemy chcieli przeprosić za to wszystko, naprawić, ale nie będzie jak. I jak mówią ludowe opowieści, a warto się nad nimi zastanowić, Maryja zachowa się jak matka wobec syna, który wrócił niezbyt trzeźwy i utytłany. Wedle tych opowieści, taki ktoś nawet dostanie ścierką po gębie, a potem usłyszy: „Umyj się i siadaj do stołu”. To wcale nie znaczy, że zostaniemy usprawiedliwieni, ale ktoś nam pomoże przejść przez ten moment wielkiego wstydu. W tym jest nasza marna wiara, dlatego czepiamy się Maryi, bo ciężko nam stanąć wprost wobec Absolutu. My wolimy stanąć przed Najświętszą Panienką, która jest litościwa. Czy to źle?
◗ Bardzo dobrze! Jednak dziś jest inaczej niż w Drugiej Rzeczypospolitej, a tym bardziej w Pierwszej, gdy przywiązanie do Maryi było czymś zwyczajnym na salonach, było obecne wśród inteligencji, było czymś oczy-wistym wśród polskiej szlachty, na dworach. Co się stało, że do Maryi mo-że dziś przyznać się tylko ten, komu nie zależy na opinii tak zwanego salonu, inteligencji, „warszawki” czy „krakówka”?
Znów nie przesadzajmy… Ale czasem coś takiego można dzisiaj wyczuć. Na przykład wiersz maryjny, kiedyś chętnie witany, dziś oceniany jest jako staroświecki, dziwny, podejrzany. Ja wiem, że Maryja nie jest jakąś boginią, jak wmawiają nam niektórzy filozofowie, ale drogą do Boga – po prostu.
![]() |
|
Kaplica z obrazem MB Miłosierdzia |
Nie było o Niej słowa w Ewangielijach… Maryja na to przystaje. Pięknie Pan o tym pisze w Wieczerniku, że Ona potrafi usunąć się w cień, że tam, gdzie jest świętowanie i przepychanie się, tam nie ma miejsca dla Maryi…
Napisałem taki wiersz, który dołączyłem do Wieczernika. Proszę zwrócić uwagę, że w Ewangeliach nie ma prawie nic o Maryi. Nie ma Jej tam, bo może nie chciano Jej świadectwa. Była kobietą, a świadectwo kobiety w tamtych czasach nie liczyło się. Nie było Jej nawet wtedy, gdy mogła powiedzieć coś o Zmartwychwstaniu. Nie słuchali Jej, tak jak nie słuchali Magdaleny. Ona była tylko przy śmierci Jezusa i napisałem, że w tej ostatniej godzinie, której nie możemy sobie wyobrazić i o której dużo gadamy, a tak naprawdę nie wiemy, o czym – w tej ostatniej godzinie Ona będzie także przy naszej śmierci. To nie jest tylko kwestia wiary, ale mojego głębokiego przekonania…
◗ Odnoszę wrażenie, że Pan współczuje Maryi…
Ależ oczywiście, że współczuję. Nam się wydaje, że siedziała sobie taka panienka, coś tam wyszywała, pojawił się Anioł i Ona powiedziała: „Tak, niech się stanie”. A tu dzieje się rzecz niewyobrażalna, jeden z najważniejszych dramatów w związku człowieka z Bogiem. Bo to, co Bóg zaproponował Maryi, było rzeczą przerażającą, nie do zrozumienia. Wolna wola pozwalała Jej powiedzieć „nie”. To nie było zaprogramowane. Ona powiedziała „tak” i dopiero od tego momentu Bóg mógł „dotknąć” nas jak człowiek człowieka. Maryja jest gwarantem naszej człowieczej wolnej woli, gwarantem wyboru. Bóg nie chce niewolnictwa, On zwraca się do nas z pytaniem i prośbą.
◗ Jaką twarz ma Madonna Brylla?
Obrazy z Matką Bożą to nie są zwykłe obrazy, ale okienka otwarte na wieczność. Każdy, kto coś wie o pisaniu ikon, zrozumie to. Mam wrażenie, że sprzed jasnogórskiego obrazu Matki Bożej zawsze wychodzimy jacyś inni, przemienieni. Zdarzyło mi się kiedyś, że siedziałem bardzo blisko obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i przez całą Mszę Świętą spokojnie na niego patrzyłem. Zastanawiałem się, dlaczego jest właśnie taki. Moja żona Małgorzata powiedziała, chyba słusznie, że on jest taki, bo Maryja ma twarz starszej kobiety, która trzyma, jak matka, małe dziecko. To jest doświadczona kobieta. I to jest dla nas takie zaskakujące. Ale są też inne obrazy, które bardzo lubię. Na przykład ten w kościele pod wezwaniem Świętego Brata Alberta i Świętego Andrzeja Apostoła na placu Teatralnym w Warszawie, na którym jest Matka Boża Królów i Narodu. Ta Maryja jest zupełnie inna. Wydaje się, że Ona jest jeszcze przed urodzeniem Chrystusa albo we wczesnym okresie ciąży. Za każdym razem Maryja ma inną twarz.
![]() |
|
Kapliczka objaweń Matki Bożej |
Dziś Pismo Święte znajduje się niemal w każdym domu, dostęp do encyklik i dokumentów Kościoła mamy choćby przez Internet. Czy nie przyszedł czas, kiedy do lamusa mogą wędrować takie formy pobożności, jak Różaniec, Cudowny Medalik, szkaplerz?
Nie, jeśli ktoś stara się głębiej widzieć, myśleć o chrześcijaństwie, o sobie samym. Widzę, jak szalenie ważne są te symbole, które w pierwszym zachwycie pseudointelektualnym wydają się takie łatwe do odrzucenia. Właściwie co? Mamy siąść i urządzać seminarium przed Jej obrazem, zachwycać się własną wiedzą, wygłaszać mowy? To ma być ta nasza relacja z Maryją? Ja od niedawna zaczynam poznawać istotę modlitwy różańcowej. Niektórzy z tych, co pokpiwają z Różańca, zachwycają się medytacjami wschodnich religii. Ludzie, którzy zagłębiają się w Różańcu, zagłębiają się w atmosferze czegoś w rodzaju mantry, ale dodatkowo zagłębiają się w jakiejś sprawie, poznają siebie, wyciszają się. O każdej modlitwie jakiegokolwiek ludu świata można powiedzieć, że jest monotonna i nudna, ale mądry człowiek nie zrobi tego, bo widzi, że tutaj dzieje się coś ważnego, nawet jeśli on sam jest niewierzący.
◗ O co prosi Pan Maryję dla siebie?
Proszę o to, żebyśmy, jak to było z pasterzami, przestali się choć na moment przepychać. Abyśmy nie wywyższali się nad innych – bo ten jest od gomółki sera, którą przyniósł, i jest najważniejszy, a tamten przyniósł miód i on jest ważniejszy. Proszę, żeby nie było partii gomółki sera i partii kubka miodu. Pasterze stanęli przed niewyobrażalnym cudem, czymś, co tylko im się zdarzyło, a potem poszli i jakoś o nich więcej nie słyszano. My dzisiaj też tak stajemy i widzimy przepychankę, kopniaki, żeby na przedzie, żeby coś załatwić… Proszę Ją, żeby to się zmieniło.











