Pierwsza klasa szkoły podstawowej – tu powinny trafiać dzieci, które osiągnęły dojrzałość szkolną, są gotowe do rozpoczęcia systematycznej nauki, do podjęcia nowych obowiązków i wejścia w nowe środowisko. Wbrew temu, co się nam zwykle wydaje, na taką gotowość nie wpływa poziom wiedzy, tylko stopień przygotowania do jej przyswajania, a przede wszystkim samodzielność, umiejętność skupiania się i odporność emocjonalna na nowe sytuacje.
![]() |
| fot. THETAXSTOCK |
Dziecko, które rozpoczyna naukę, powinno być dojrzałe społecznie i emocjonalnie, czyli powinno umieć wysiedzieć w ławce, nawiązywać kontakty z rówieśnikami i nauczycielami, mieć zadaniowe, a nie zabawowe podejście do zadań, powinno też być w stanie zapamiętać, co ma zadane.
Dzieci nie rozwijają się harmonijnie, nie każde osiąga dojrzałość szkolną w tym samym momencie, dlatego nie wszystkie są gotowe do rozpoczęcia nauki w przepisowym wieku 7 lat. Wszyscy wiedzą, że istnieje możliwość wysłania malucha do szkoły rok wcześniej, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, że jeśli dziecko nie osiągnęło dojrzałości szkolnej, można je posłać rok później. Psychologowie twierdzą, że czasem warto poczekać, bo może to oszczędzić rodzicom i dziecku wielu stresów. Decyzję o odroczeniu podejmuje dyrektor szkoły rejonowej na podstawie opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Aby polubiło szkołę
Rodzice powinni pomóc dziecku polubić szkołę. Zaplanujcie wspólne zakupy – dziecko będzie miało satysfakcję, jeśli samo wybierze potrzebne szkolne przybory, a rodzice wystąpią jedynie w roli doradców.
Na początku powinniście też dyskretnie pomagać przy pakowaniu tornistra i odrabianiu lekcji. Nie należy jednak wyręczać malucha, żeby nie odbierać mu inicjatywy i wiary w siebie. To on musi być odpowiedzialny za sprawy szkolne, wy bądźcie jego doradcami i pomocnikami. Warto, żeby dziecko wyrobiło sobie nawyk odrabiania lekcji o stałej porze.
Pewne szkolne zwyczaje nie są oczywiste dla małego dziecka, dlatego warto pokazać mu je w formie zabawy w szkołę. Powinno wiedzieć, że trzeba zgłaszać się do odpowiedzi, słuchać kolegów i nauczycieli, nie przerywać im, prosić o pozwolenie wyjścia do toalety itp.
Kiedy dziecko jest już uczniem, interesujcie się jego dokonaniami, doceniajcie wysiłki i postępy. Nie porównujcie z innymi i nie zachęcajcie, żeby samo to robiło. Nie wywierajcie presji, nie straszcie, nie gańcie, tylko doceniajcie starania.
![]() |
| fot. THETAXSTOCK |
W gimnazjum i liceum
Przejście ze szkoły podstawowej do gimnazjum przypada na trudny okres. Dziecko dojrzewa, nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się z nim dzieje, często trudno mu zaakceptować zmiany zachodzące w wyglądzie. W podstawówce miało swoje miejsce w klasie, znało obyczaje, wymagania, nauczycieli. Teraz musi poznać wszystko od nowa, zbudować swoją pozycję. Chęć zabłyśnięcia w grupie może spowodować pogorszenie się zachowania dziecka. Zmiana szkoły następuje w wieku, w którym najlepszym sposobem zaimponowania kolegom wydaje się złe zachowanie. Gimnazjaliści często usiłują zachowywać się jak dorośli, sięgają po papierosy i alkohol.
Ważne, żeby rodzice mieli wciąż bliski kontakt z dzieckiem. Teraz powinna procentować praca włożona w budowanie z nim silnej więzi.
Początek nauki w liceum również może być dla dziecka wielkim szokiem. Wprawdzie pierwszy etap burzy hormonalnej większość nastolatków ma już za sobą, ale pojawiają się inne problemy. Wielu nauczycieli w pierwszej klasie ocenia uczniów wyjątkowo surowo. Może to spowodować załamanie ucznia, który dotychczas miał bardzo dobre stopnie. W liceum uczniowie przestają być traktowani jak dzieci, muszą się wykazać o wiele większą samodzielnością niż w szkołach dwóch niższych stopni.
W tej sytuacji procentuje doświadczenie z początku edukacji. Jeśli dziecko nie zraziło się do szkoły, nauczyło się uczyć, ma większą szansę zaaklimatyzować się w nowej szkole. Rodzice powinni też dostarczać wsparcia, żeby nastolatek nie zniechęcił się początkowymi niepowodzeniami.
Kilkanaście lat, które wasze dziec-ko spędzi w szkole, może przebiec bezkonfliktowo albo też może przysporzyć wam mnóstwa nerwów. Wiele zależy od szkoły i nauczycieli, ale jeszcze więcej od was i waszego nastawienia. Jeśli potraktujecie nauczycieli jak osoby, które chcą wam pomóc w wychowaniu dzieci, i jeśli uda się wam bezboleśnie przeprowadzić pociechy przez początkowy okres edukacji, potem zaś będziecie życzliwie obserwować ich wysiłki – możecie być pewni happy endu.








