|
|
| fot. Shutterstock |
Wszystko zaczęło się w Józefowie pod Warszawą. Dwie matki stwierdziły, że mają dość nachalnej promocji pornografii w kioskach i sklepach w swojej miejscowości. Choć może się to komuś wydać nieprawdopodobne, podwarszawski Józefów właśnie dzięki ich akcji jest dziś miejscem wolnym od pornografii. Niedowiarki mogą sprawdzić. Spontaniczny protest dwóch matek solidarnie poparła niemal cała lokalna wspólnota, także niektórzy kupcy. Ci, którzy się opierali, w końcu ulegli – z powodu bojkotu ich sklepów.
Niemożliwe stało się możliwe, a józefowska akcja stała się akcją założycielską dla Stowarzyszenia „Twoja Sprawa”. To nowoczesny prokonsumencki ruch, który broni konsumentów nie przed zbyt drogimi produktami czy nieświeżą kiełbasą, ale przed chamstwem i pogardą ze strony koncernów, wciskających swoje produkty. Jest to ruch wspomagający tych, którzy nie chcą ulegać dyktatowi koncernów goniących za zyskiem i nie chcą bezradnie rozkładać rąk, próbując odwrócić wzrok dzieci od szkodliwych treści na olbrzymich bilboardach i okładkach gazet.
Młodzi, zdolni, nowocześni
Kiedy pierwszy raz weszłam na stronę stowarzyszenia, bardzo się zdziwiłam. Jego założyciele przedstawiają się jako dziennikarze, prawnicy, tłumacze. Miałam wrażenie, że to specjaliści od czytania w myślach, a może lepiej zabrzmi – dobrzy przyjaciele, którym nie muszę długo tłumaczyć, żeby wiedzieli, o co chodzi.
Czytam na stronie stowarzyszenia: „Nie umieliśmy pogodzić się z tym, że agencje reklamowe oraz ich zleceniodawcy zawłaszczają otoczenie, w którym żyjemy, i w którym – w imię zupełnie innych wartości – wychowujemy nasze dzieci”. Założyciele stowarzyszenia szczerze przyznają: „Zdajemy sobie sprawę, że ludzi chcących zmian w przestrzeni publicznej jest więcej, ale czują jedynie frustrującą bezsilność. Często ograniczają się zapewne do narzekania i spekulacji nad konsekwencjami braku skutecznej tamy dla reklam i innych przekazów, które co chwila przekraczają kolejne, wydawałoby się jeszcze niedawno nieprzekraczalne, granice dobrego smaku czy wulgarności”.
Wiele razy, kiedy przejeżdżałam przez miasto albo robiłam zakupy w kiosku, wstydziłam się. Nie tylko dlatego, że ktoś gwałtem próbował wedrzeć się w moją intymność, ale też dlatego, że przez lata nie zrobiłam nic, żeby ochronić siebie i moją rodzinę przed… demoralizującą reklamą. Działania Stowarzyszenia „Twoja Sprawa” wyrwały mnie ze stanu bezradności.
Klik, klik i zmieniasz świat
Strona www.twojasprawa.org.pl ma połączyć ludzi tak samo myślących. Ma być głosem sprzeciwu wobec tych, którym się wydaje, że obrażając innych, pozostaną bezkarni. Ten głos sprzeciwu staje się coraz bardziej donośny. Już ponad kilka tysięcy osób przyłączyło się do działań stowarzyszenia. Nigdy jeszcze zrobienie czegoś dobrego nie wymagało tak niewiele wysiłku.
Jak można dołączyć do tego szacownego grona? Wystarczy się zarejestrować i… czekać na informacje o prowadzonych przez stowarzyszenie akcjach oraz na instrukcje, co robić, żeby skutecznie włączyć się do działania. Udział w jednej akcji nie zajmuje więcej niż 3 minuty! Sprowadza się do wysłania elektronicznego listu do firmy, przeciw której toczy się „postępowanie”. Jeden taki list nie poruszy prezesa, ale lawina listów robi wrażenie nawet na korporacyjnych gigantach. I nie chodzi o to, żeby agresywnie „objechać” winowajcę, ale kulturalnie przedstawić sensowne argumenty. Nie przeciw, ale dla – dobra wspólnego. Można też postraszyć konsekwencjami prawnymi nierozsądnych działań. To naprawdę przynosi efekty!
Gdzie dwie albo trzy… setki
Wspólne działanie pokazuje firmom, że ignorowanie zdania dużej grupy konsumentów w konsekwencji odbija się na ich zyskach. Do tej pory największy oddźwięk miała sprawa dotycząca prezentowania pism pornograficznych w miejscach łatwo dostępnych dla dzieci w kioskach Ruchu. Poparli ją Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka. Stowarzyszenie kupiło dwie akcje Ruchu, by mieć możliwość wywierania nacisku na walnym zgromadzeniu udziałowców. Podziałało.
Stowarzyszenie ma na koncie wiele udanych interwencji, a jego siłą jest kilkaset e-maili z kilkuset adresów wysłanych w kilkanaście minut, adresowanych do władz, do firm umieszczających reklamy, wreszcie bezpośrednio do winowajców. Ostatnia sprawa to protest przeciw producentowi ubrań, który w czasopiśmie dla młodzieży zamieścił następującą reklamę: na zdjęciu młody człowiek celuje z pistoletu w głowę klęczącego policjanta, mówiąc – „Na kolana, psie!”.
Może właśnie w tym momencie poczujesz, drogi Czytelniku, że to także Twoja Sprawa.