Moją ulubioną książką dzieciństwa była Ronja, córka zbójnika Astrid Lindgren. Utożsamiałam się ze zbójnicką córką. Przenosiłam się
w świat pełen Mgławic i Wietrzydeł. Bałam się Diabelskiej Czeluści.
Rozumiałam, dlaczego Ronja wyprowadza się do lasu. Ja też bym tak
postąpiła. A teraz książkami Astrid Lindgren zaczytują się moje dzieci,
choć również i w wielu nowych pozycjach duńskich, szwedzkich czy
fińskich współczesnych pisarzy znajdują fascynujące historie.
Paluszek wraca do domu
Świat
pokazany z perspektywy dziecka ma w książkach skandynawskich autorów
różne odcienie. Czytelnicy są traktowani poważnie, toteż oprócz
radosnych przygód mają do czynienia z bólem, samotnością, a nawet
śmiercią. Dzieciństwo nie jest tylko beztroskie. Zdarza się, że maluchy
dźwigają ciężary ponad ich miarę. Skandynawskie lektury pomagają im
oswoić smutek, znaleźć pocieszenie i rozwiązanie. I, co istotne – nie
ma w nich nachalnej dydaktyki. Jest za to wszystko, co ważne i z czym
dziecko styka się w życiu. I tak na przykład Paluszek, bohater Cudownej podróży Selmy Lagerlőf, wraca do domu i staje się lepszy. W drodze doświadcza
jednak wielu nieraz bolesnych przeżyć. Bertil, główny bohater książki
Ulfa Starka Czy umiesz gwizdać, Joanno?, chciałby mieć dziadka,
więc kolega prowadzi go do domu starców. Bez nadęcia i patosu
opowiadanie mówi o przyjaźni i pożegnaniu.
Elis suszy jabłka
Wyspę Trolli Cariny
Wolff-Brandt czytałam synom cztery razy. To opowieść o starym rybaku
Elisie, który mieszka samotnie na wyspie Trollskär, daleko na morzu.
Towarzyszą mu tylko pies, kozy i kury. Pewnego razu odkrywa w kufrze
dziadka tajemniczy list i tu zaczyna się niesamowita przygoda
z trollem. Magia tej książki polega na tym, że mały czytelnik staje się
uczestnikiem życia starego rybaka. Skandynawscy autorzy potrafią
przenieść dzieci do stworzonego dla nich świata dzięki szczegółowym
opisom, wiernemu oddaniu barw, zapachów, smaków. Gdy Elis suszy jabłka,
„czujemy” ich woń dobiegającą ze starego pieca… Czytając Muminki Tove
Jansson, mamy ochotę spróbować różowych chmurek, które wylatują
z kapelusza Tatusia Muminka, a wyglądają jak wata cukrowa.
W dzieciństwie intensywnie odbiera się świat wszystkimi zmysłami,
dlatego sugestywne obrazy porywają małych czytelników.
Pippi chodzi tyłem
Maluchy lubią książki przemawiające ich własnym
językiem. Fałsz wyczuwają od razu. Nie widzą nic dziwnego w tym, że
Pippi chodzi tyłem, bo same czasem to robią, ani że ma duże buty po to,
by kiwać w nich palcami, gdyż one też chciałyby takie mieć. Co dla nas
dziwne i niepojęte, a może raczej dawno zapomniane, jest dla dziecka
codziennością. I właśnie ta dziecięca logika stanowi największy skarb
ukryty w duńskich, szwedzkich czy fińskich książkach dla dzieci.
Pettson i Findus na tropie
Staruszek
Pettson i jego kot Findus mieszkają pośrodku wsi w małym gospodarstwie
z drewutnią, kurnikiem i szopą na narzędzia. W takiej samej zagrodzie
do niedawna zamieszkiwał wraz z rodziną, uderzająco podobny do Pettsona
szwedzki autor, a jednocześnie ilustrator serii opowiastek o staruszku
i kocie. Jego książki o przygodach dwójki dziwacznych bohaterów ujęły
miliony dzieci. Wzbogacają je zabawne ilustracje. W tej książce Pettson
dowiaduje się od swojego sąsiada Gustavssona, że po okolicy grasuje
lis. Postanawia zatem razem z Findusem bronić kur, a ich pomysłowość
nie ma przy tym granic. Książeczki o Pettsonie i Findusie stoją na
półce z ulubionymi pozycjami mojego 6-letniego syna, ale i 9-letni
przysiada się, gdy je czytam, i słucha z równą ciekawością. Każdy
znajduje w nich coś dla siebie. (IG-Z)
Sven Nordqvist, Polowanie na lisa, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2007, stron 26.
Jak po plaży hasały owieczki
Szwedzka
autorka, znakomicie wspomagająca słowa własnymi rysunkami, wielokrotnie
nagradzana za swoją oryginalną twórczość, dedykuje tę niezwykłą książkę
„wszystkim dzieciom, które siedzą w cieniu i nie chcą ściągnąć
skarpetek”. Kilkuletnia bohaterka Nusia siedzi w słońcu przed hotelem,
gdzie nie ma ani dzieci, ani piaskownicy. Są tylko dziwnie mówiący
dorośli w strojach kąpielowych. Rodzice namawiają ją, by wskoczyła do
basenu, przecież dzieci lubią się kąpać. Dziewczynka nie lubi, wyrusza
więc na wędrówkę. Znajduje upragniony piasek i wysepkę, na której
odpoczywają owieczki. Ciąg dalszy jest tak zagadkowy, jak tylko potrafi
być wyobraźnia dziecka. Oszczędna w słowach, wieloznaczna opowieść
przedstawia świat najmłodszych nieprzefiltrowany okiem dorosłego. (IG-Z)
Pija Lindenbaum, Nusia i baranie łby, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2008, stron 36.
Od samotności do przyjaźnihttp://www.magazynfamilia.pl/admin/Artykuly/dodaj/Dodaj,17.html
Niełatwo
jest opisać dziecięcą wrażliwość na świat w taki sposób, aby
zaakceptowali ją młodzi czytelnicy. Niełatwo jest w sposób wiarygodny
pokazać na kartach powieści samotność. Mali odbiorcy są wymagający.
Fińskiej autorce, która ma w dorobku trzydzieści książek: opowiadań,
powieści, wierszy i esejów, to się naprawdę udało. Opisuje historię
kilkunastoletniego chłopca. Emil z powodu rozstania rodziców przenosi
się z matką do miasta, gdzie nie potrafi się odnaleźć. Pewnego dnia
spotyka w barze mężczyznę, w którym odkrywa… pelikana. Przyjaźń
sprawia, że dziecko i ptak zaczynają postrzegać świat takim, jakiego
żadne z nich wcześniej nie znało. Ta piękna, poruszająca książka wymaga
skupienia i refleksji. Co zadziwiające, kilkulatek odczytuje ją jako
losy niecodziennej znajomości, starsze dziecko – znajduje w niej własne
marzenia i lęki, a dorosły – czasy, gdy istniało to, co dziś niemożliwe. (IG-Z)
Leena Krohn, Pelikan. Opowieść z miasta, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2008, stron 255.