|
|
| Joanna Leszczyńska-Kudłaciak z synem fot. archiwum prywatne |
W klubie „Mamy z Bielan” jest gwarno, wszędzie pełzają lub biegają maluszki, mamy rozmawiają albo bawią się na dywanie ze swoimi dziećmi, czekając na spotkanie z autorką książki poświęconej macierzyństwu. Joanna z satysfakcją opowiada o tym, jak stworzyła to miejsce, co do tej pory udało jej się pozyskać dla mam od burmistrza gminy i jakie są dalsze plany. Ten klub był początkiem jej działalności w lokalnej społeczności.
Bardzo dużo radości
Joanna twierdzi, że sił i motywacji do działania dodaje jej macierzyństwo. Jest dumna ze swoich dzieci: Patryk ma 22 lata, pracuje i uczy się zaocznie; 20-letni Damian studiuje socjologię na Akademii Pedagogiki Specjalnej, 15-letnia Milena to uczennica gimnazjum, Rafałek ma 4 lata i jest przedszkolakiem. O piątym dziecku, które wkrótce przyjdzie na świat, Joanna mówi: „To moje następne szczęście, na które czekam z utęsknieniem i niecierpliwością. Im bardziej mój brzuszek się powiększa, dziecko rośnie, tym bardziej czuję się szczęśliwsza, pełna planów i marzeń”.
Cała rodzina mieszka w niespełna 40-metrowym mieszkaniu na warszawskich Bielanach. Jeden pokój zajmują jej starsi synowie: Patryk i Damian, drugi – Joanna z mężem, córką i najmłodszą pociechą. Jest im ciasno, ale dobrze. Każdy ma swoje miejsce, nawet kot. Joanna uważa, że dzięki tak małej przestrzeni nikt nie czuje się osamotniony, a więzi rodzinne jeszcze bardziej się zacieśniają. Potwierdzeniem tych przemyśleń była dla niej ostatnia poważna rozmowa, jaką odbyła z najstarszym synem na temat jego ewentualnej wyprowadzki z domu. Nawet nie chciał o tym słyszeć! Najlepiej jest mu u boku rodziny.
Walka o godność
„Chcę pokazać, że kolejna ciąża, nawet ta piąta, nie jest przekleństwem, tylko błogosławieństwem! Niestety, bardzo często spotykam się z dyskryminacją i brakiem tolerancji. Bywa, że ludzie jawnie okazują mi pogardę. «Po co ci tyle dzieci? Nie masz innych problemów, tylko kolejnego brzdąca sobie fundujesz?» – pytają życzliwi. «W twoim wieku powinnaś raczej pomyśleć o wnukach niż o następnym dziecku» – mówią inni. To dla mnie bardzo przykre. Mimo to mam w sobie dużo optymizmu i wierzę, że potrafię jeszcze wiele w życiu osiągnąć, że świat stoi przede mną otworem” – twierdzi Joanna z przekonaniem.
Paradoksalnie najbardziej dyskryminuje ją starsze pokolenie. Czynią tak ci, którym rodzina wielodzietna kojarzy się wyłącznie z patologią społeczną. „Mam za to duże wsparcie mam 20-, 30-letnich, które włączają się w moje działania. Jestem dla nich taką «Matką Polką», silną i wytrwałą. Chcę trafić w szczególności do tych kobiet, które znalazły się w sytuacji podobnej do mojej, aby je przekonać, by nie wpadały w rozpacz. To dzięki nim rodzi się przyszłość narodu”.
Młoda, zadbana…
W czasach, kiedy pogoń za bogactwem i prestiżem społecznym wielu ludziom przesłania prawdziwe wartości, Joanna udowadnia, że szczęście zapewnia rodzina, a największe – rodzina wielodzietna. „Rodząc więcej niż troje dzieci, też można być zadbaną i miłą kobietą. Wiek nie jest tu aż tak istotny. Ja wcale nie czuję się kobietą starą, która idzie w odstawkę, z którą nikt się nie liczy. Zawsze z dumą i podniesioną głową mówię o swoim wieku. I właśnie te ostatnie ciąże dodały mi najwięcej wigoru, energii do działania, a przede wszystkim wiele, wiele radości. Znowu poczułam się młodo. Zmieniło się moje myślenie, ponownie spoglądam na świat z radością i wielkim zaciekawieniem” – opowiada o swoim samopoczuciu Joanna.
…i pracowita
Na rzecz mam i ich małych dzieci Joanna działa społecznie od ponad roku. Aby się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć na stronę www.mamyzbielan.wordpress.com albo przyjść na spotkanie klubu, który działa niezwykle prężnie. Obecnie mamy pracują nad założeniem stowarzyszenia i mają kolejne plany. Jako nieformalny klub zostały w swojej gminie włączone do Komisji Dialogu Społecznego.
Joanna była uczestniczką XI Warszawskiego Forum Polityki Społecznej oraz zjazdu mam w projekcie „Grundtvig”, w którym wzięły udział także przedstawicielki mam z Niemiec, Holandii, Czech i Słowacji. Uczestniczyła w II Międzynarodowej Konferencji Europejskiej Centrów Matek na Słowacji. W czerwcu, gdy na świecie będzie już jej czwarty syn, jako reprezentantka Polski jedzie na tygodniowe szkolenie liderek poszczególnych grup mam do Holandii. W związku z szykującym się wyjazdem, od kilku miesięcy uczy się angielskiego.
Na koniec naszej rozmowy zdradza: „Marzy mi się wielka kampania z billboardami przedstawiającymi matkę, która ma kilkoro dzieci, jest uśmiechnięta, zadowolona z życia i bardzo szczęśliwa. Marzy mi się, że każdy przechodzień spogląda na nią z dumą, poszanowaniem i podziwem”. Wierzę, że dzięki jej zdeterminowaniu już wkrótce w miastach pojawią się takie billboardy.