W ubiegłym roku wzięło w nich udział 141 tysięcy osób, które
szły w 260 grupach. To kilka tysięcy więcej, niż zamieszkuje na
przykład Kalisz. Gdyby postawić wszystkich uczestników pieszych
pielgrzymek na Jasną Górę w 2010 roku obok siebie, a przy tym
wyznaczyć każdemu obszar 1 metra kwadratowego, zajęliby prawie całą
powierzchnię Częstochowy.
![]() |
| fot. Andrzej Niedźwiecki |
Chrześcijanie na całym świecie organizują piesze pielgrzymki do
sanktuariów. Przemierzają pątnicze szlaki m.in. do Asyżu (Włochy),
Chartres, Mont-Saint-Michele (Francja), Mariazell (Austria), tygodniami
pielgrzymują – np. do Santiago de Compostela (Hiszpania). Ale tak
liczne pielgrzymki idące w zorganizowanych grupach, zmierzające do
jednego celu ze wszystkich stron kraju, w podobnym czasie – to
zjawisko wyjątkowe, nie tylko w świecie chrześcijańskim.
„W światowej literaturze przedmiotu piesze pielgrzymki na Jasną
Górę są porównywane przede wszystkim do wędrówek wyznawców islamu do
Mekki, ze względu na tradycję i zasięg przestrzenny” – wyjaśnia
profesor Antoni Jackowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, geograf
religii i turyzmu. I dodaje: „Wiele z europejskich
pieszych pielgrzymek, nawet tych o wielowiekowej tradycji,
zaniknęło w postindustrialnej Europie, a potem się odrodziło,
dzięki inspiracji jasnogórskimi tradycjami. Tak było na przykład
z pieszą pielgrzymką z Paryża do Chartres albo z Wiednia
do Mariazell. Te idee dotarły z naszej Częstochowy nawet na
kontynenty zamorskie, gdzie piesze pielgrzymki nie miały prawie żadnej
tradycji (do Stanów Zjednoczonych i Australii)”.
![]() |
| fot. Andrzej Niedźwiecki |
„Idziemy na audiencję do Królowej, dlatego włożyliśmy takie eleganckie
stroje” – wyjaśnia Piotr Waszkiewicz, bibliotekoznawca
i publicysta, z warszawskiej grupy tradycji łacińskiej. Jej
członkowie w białych bluzkach, koszulach i krawatach wchodzą
na Jasną Górę. Śpiewają przy tym stare pieśni polskie i łacińskie,
niosą biało-czerwone chorągwie. Obok nich idzie grupa salezjańska –
pątnicy ubrani na kolorowo, przy brzmieniach gitar głośno śpiewają
wesołe piosenki oazowe.
Pielgrzymki są tak różnorodne jak Kościół: łączą rozmaite duchowości
(swoje grupy mają dominikanie, salezjanie, pauliści i wiele innych
zakonów) i profesje (jest pielgrzymka nauczycieli, strażaków,
międzynarodowa pielgrzymka wojskowa). Niepełnosprawni, np. na wózkach,
podążają albo z grupami diecezjalnymi, albo ze Stowarzyszeniem
Niepełnosprawnych. Ksiądz Andrzej Szpak, legendarny duszpasterz hipisów
i młodzieży ze środowisk subkulturowych, co roku z innego
miasta wyrusza na pątniczy szlak z tzw. Młodzieżą Różnych Dróg.
Osoby o bardziej pogłębionej duchowości chętnie wybierają grupy
pokutne, zwane żartobliwie katorżnikami.
„Taka grupa powstała u nas jako przeciwwaga dla tych osób, które
dopiero uczyły się pielgrzymować” – mówi ksiądz Aleksander Radecki
z Wrocławia, wieloletni przewodnik pokutników.
Ci, którzy z różnych powodów (kłopotów zdrowotnych lub braku
urlopu) nie mogą wyruszyć na szlak, nie muszą rezygnować z udziału
w pielgrzymce – są grupy duchowego uczestnictwa cieszące się
niemałą popularnością. Wiele z tych osób dojeżdża na pielgrzymkę,
by przejść chociaż kilka etapów z pątnikami lub razem z nimi
wejść na Jasną Górę.
„Pielgrzymka to taka Polska w miniaturze – wyjaśnia ksiądz
Radecki. – Na pątniczym szlaku są poruszane tematy, którymi żyje nasz
kraj. Widać to w sposobie ubierania się, w modlitwie,
w śpiewie, w zdobyczach techniki. Pokaż mi pieszą pielgrzymkę
na Jasną Górę, a powiem ci, co się dzieje w Polsce”.
| „Tutaj możemy doświadczyć, że nie jesteśmy sami w wyznawaniu wiary” – mówią młodzi, którzy licznie pielgrzymują na Jasną Górę. Przez te kilka (kilkanaście) dni żyją inaczej: we wspólnocie, skupieni na sprawach duchowych i pogłębionej relacji z drugim człowiekiem, z dala od telewizji i komputera. |
Już na początku XV wieku na Jasną Górę przybyło kilkadziesiąt pieszych
grup, a od XVII wieku pielgrzymki do Częstochowy uważano za
tak ważną praktykę religijną, że nikt nie miał odwagi zakazywać
uczestniczenia w niej chłopom pańszczyźnianym. W tym samym
stuleciu wytyczano szlaki pątnicze, m.in. z Krakowa, Warszawy,
Kalisza i Żywca. W czasie rozbiorów ruch pielgrzymkowy został
poważnie ograniczony, jednak zaborcy go nie zakazali, ze względów
politycznych (chociaż nazywali Matkę Bożą Częstochowską główną
rewolucjonistką). Do dramatycznej sytuacji doszło w 1792 roku koło
Woli Mokrzeszowskiej, gdzie wojska pruskie wymordowały niemal
wszystkich pielgrzymów z Warszawy. Przemierzający ten szlak zawsze
zatrzymują się przy grobach pątniczych przypominających
i o religijności, i o patriotyzmie poległych.
„Pielgrzymki przyczyniały się w znacznym stopniu do podtrzymania
tożsamości i jedności narodowej – wyjaśnia prof. Jackowski. – Tak
było podczas II wojny światowej, gdy – jako jedyna – szła co roku na
Jasną Górę pielgrzymka warszawska, i w czasach
komunistycznych (stosunek władz do pielgrzymek nigdy nie był przychylny
i zmieniał się w zależności od uwarunkowań politycznych
i społecznych, a do lat 70. piesze pielgrzymowanie
ograniczało się w zasadzie do Warszawy i Łodzi). Na przełomie
lat 70. i 80. XX wieku patriotyczne motywacje pątników były
równie silne jak religijne. Udział w pielgrzymkach diecezjalnych
(organizowanych na wzór warszawskiej) stał się formą protestu przeciwko
panującemu reżimowi, stanowi wojennemu i represjom politycznym”.
![]() |
| fot. Andrzej Niedźwiecki |
Aldona i Paweł – jak wielu małżonków – poznali się właśnie na
pielgrzymce, a teraz chodzą na nią razem z dziećmi. Jedna
z pątniczek wyprosiła ocalenie małżeństwa, które już prawie się
rozpadło. Jasio Pawiński tu rozpoczął walkę z białaczką
i doświadczył ogromnego wsparcia pątników. Ojciec Martin Lehončák
ze Słowacji, podobnie co najmniej 17 jego rodaków, właśnie na
pielgrzymce odkrył swoje powołanie zakonne.
W zeszłym roku prowadził XX Pielgrzymkę z Vranova nad
Topl’ou, w której przeważają Słowacy. Aby dotrzeć do Królowej
Polski, w ciągu dwóch tygodni muszą pokonać aż 400 kilometrów.
Obcokrajowcy chodzą także w pielgrzymce z Trnavy na Słowacji
i z Bystrzycy koło Hostyna (Czeskie Morawy). Poza tym co roku
przyjeżdża 10-15 tysięcy obcokrajowców z 25 krajów, by podążać na
Jasną Górę wraz z polskimi grupami.
„Szczególnie mocno przeżywają pielgrzymowanie cudzoziemcy z krajów
zlaicyzowanych – tłumaczy Piotr Waszkiewicz z grupy
tradycjonalistów, do której przyłączają się obcokrajowcy. – Wśród wielu
katolików, dumnych ze swojego wyznania, wiara cudzoziemców odzyskuje
świeżość”.
![]() |
| fot. Andrzej Niedźwiecki |
Pielgrzymkowa codzienność: ci sami ludzie (niby sobie obcy, ale jednak
bliscy, ponieważ łączy ich wspólny cel), wyczerpujący marsz,
nabożeństwa, posiłki, odpoczynek, noclegi – obrazy zmieniają się jak
w kalejdoskopie. Tłum klęczący na boisku rozgrzanym jak patelnia,
w skupieniu słuchający rozważań Drogi Krzyżowej. Pątnicy, zmęczeni
upałem i wielogodzinnym marszem, odpoczywają: jedni jedzą, drudzy
leżą z nogami wyciągniętymi do góry, opartymi o drzewo
(przeważnie bez butów, bo trzeba dać odpocząć stopom), jeszcze inni
zmieniają opatrunki na obolałych nogach. Msza Święta odprawiana wśród
łanów zbóż, przy prowizorycznym ołtarzu, i gromki śpiew pątników,
niesiony przez echo gdzieś daleko, ponad polami. Tak jak wieczorne
odgłosy przyjęcia weselnego, które odbywa się po ślubie zawartym
podczas pielgrzymki. Pątnicy czerpią skądś siłę do zabawy, mimo
wyczerpującej całodziennej wędrówki...
„Niektórych rzeczy nie sposób przewidzieć. Pielgrzymka często zaskakuje
– mówi ksiądz Radecki. – Przede wszystkim radością wyznawania wiary”.
Są prelekcje na interesujące tematy, jest możliwość rozmowy
z kapłanem i przystąpienia do sakramentów, wśród których
najmocniej przeżywa się chyba spowiedź.
„Stare pielgrzymkowe hasło głosi: «Tylko Szwedzi szli na Jasną Górę bez
spowiedzi. I nie doszli» – żartuje ksiądz Radecki. – Niektórzy
uczestniczą w pielgrzymce właśnie po to, żeby się dobrze
wyspowiadać. Chcą się fizycznie pomęczyć, odczuć na własnej skórze trud
wędrówki i ofiarować go jako zadośćuczynienie”.
Ksiądz Zbigniew Suchy, kierownik Pieszej Pielgrzymki Przemyskiej,
w jednym z wywiadów mówi o kształtowaniu się
w pielgrzymkowych pokoleniach języka wiary, którym łatwiej im
werbalizować własne przeżycia związane z wiarą i zadawać
pytania.
![]() |
| fot. Andrzej Niedźwiecki |
Profesor Antoni
Jackowski uważa, że piesze pielgrzymowanie stało się
potężnym, choć nieformalnym czynnikiem integracji społecznej,
kulturowej, pokoleniowej i ponadpokoleniowej, europejskiej,
a w drodze wytwarza się poczucie swoistej wspólnoty: zarówno
religijnej, jak i społecznej oraz narodowej.
„Współczesne
czasy, pełne niepokoju związanego z sytuacją ogólną
i osobistą, cywilizacyjnego szumu środków przekazu; wyścig
szczurów, który zaczyna się już w szkole podstawowej,
a kończy dopiero w chwili przejścia na emeryturę, brak
warunków do wyciszenia się w życiu codziennym – wylicza prof.
Jackowski. – To wszystko sprawia, że udział w pieszej pielgrzymce
na Jasną Górę stanowi dziś jedną z nielicznych możliwości
wewnętrznego odrodzenia się. Mimo męczącej, pełnej niewygód wędrówki
pielgrzym nabiera sił wewnętrznych do sprostania rzeczywistości”.
Pielgrzymkowe
ciekawostki
» Do
najliczniejszych w 2010 roku należały
pielgrzymki: tarnowska – 9600 osób, warszawska – 9000, krakowska – 8600.
» Ponad 50 grup
wędruje pieszo do Matki Bożej
Częstochowskiej i z powrotem, m.in. z Kalisza, Łodzi, Górnego Śląska.
» Piesi
pielgrzymi stanowią obecnie 5% wszystkich
pielgrzymów odwiedzających Jasną Górę. Stawia to ten ośrodek na jednym
z czołowych miejsc na świecie.
» Najstarsze
pielgrzymki
» Polsce to
pielgrzymka kaliska (od 1637 roku) i
warszawska (obchodzi w tym roku trzechsetlecie istnienia).
» Oprócz
pielgrzymów pieszych do duchowej stolicy Polski przybyło ponad 3000
osób
» 62
pielgrzymkach rowerowych, 193 osoby w 11
pielgrzymkach biegowych, 45 osób w pielgrzymce konnej i 60 w
pielgrzymce na rolkach (nie licząc pielgrzymów zmotoryzowanych).