Zbliżają się ferie i wielu rodziców próbuje zorganizować dzieciom czas wypoczynku. Oto garść porad nie tylko na zimę.
![]() |
| fot. THETAXSTOCK |
W jakim wieku
Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Nie ma też wieku, w którym wszystkie dzieci „już mogą” czy „powinny już wreszcie” wyjechać na zorganizowany odpoczynek bez rodziców. Ważne, żeby była to świadoma decyzja. Oczywiście, nie możemy mieć gwarancji, że dziecko, które samo chciało wyjechać na obóz, nie będzie potem tęskniło i chciało wracać, ale jest to mniej prawdopodobne niż w przypadku dziecka wysłanego trochę na siłę. Testem, który pozwoli określić, czy dziecko dojrzało już do dłuższego wyjazdu bez bliskich, może być wycieczka szkolna. Jeśli maluch nigdy nie wyjeżdżał z domu bez rodziców i ogólnie rzadko się z nimi rozstawał, można na próbę wysłać go na parę dni do dziadków albo kogoś z rodziny.
Jaki wyjazd
Najłatwiej jest wtedy, gdy dziecko wyjeżdża w dobrze sobie znanym towarzystwie, na przykład z drużyną harcerską albo grupą, z którą uczestniczy w zajęciach. Nie odczuwa wówczas stresu związanego z wchodzeniem w nowe środowisko. Jeśli jedzie z nieznaną grupą, może będzie mu raźniej wyruszyć z kolegą lub koleżanką, żeby mogli się nawzajem wspierać.
Trzeba wybrać obóz zgodny z zainteresowaniami dziecka, na którym dużo się dzieje. Jedno jest pewne: dobry obóz dla dzieci to taki, na którym każda chwila jest wypełniona zajęciami i nie ma miejsca na nudę. Dla młodszych jest to ważne, żeby nie miały czasu tęsknić za domem; dla starszych, żeby nie przychodziły im do głowy głupie pomysły. Grupa nudzących się nastolatków może być niebezpieczna jak bomba zegarowa.
Zimą czy latem
Z przyczyn praktycznych lepiej jest, jeśli pierwszy wyjazd małego dziecka ma miejsce latem, ponieważ zimą trzeba mu spakować dużo więcej ubrań, butów i innych sprzętów. Trudniej też będzie mu o siebie zadbać: pamiętać o założeniu czapki, szalika, rękawiczek, przebrać się, gdy przemoknie. Sporty zimowe wymagają zwykle więcej sprzętu i specjalnej odzieży. Z punktu widzenia emocji pora roku nie ma znaczenia.
Jak znaleźć obóz
Można szukać w Internecie, czytać ogłoszenia w szkole i przed szkołą, bo jest prawdopodobne, że na ogłaszane tu obozy w minionych latach ktoś się wybrał i będziemy mogli zaczerpnąć informacji. Popytajmy też znajomych, może polecą nam sprawdzone miejsce. Warto brać pod uwagę zarówno opinie dorosłych, jak i dzieci, by mieć pewność, że organizatorzy gwarantują to, co obiecują (przede wszystkim odpowiednią opiekę i warunki), i że panuje przyjazna dzieciom atmosfera.
Co do walizki
Kolejne ważne pytania dotyczą tego, ile pieniędzy dać dziecku i co mu zapakować.
Dobrze, jeśli organizatorzy określają wysokość kieszonkowego dla uczestników. Jeżeli nie, trzeba się zastanowić nad sumą – w każdym razie lepiej nie dawać dziecku zbyt dużo.
Małe dziecko oprócz ubrań i sprzętów, zależnych od rodzaju obozu, powinno wziąć ulubioną zabawkę, do której będzie mogło wieczorem się przytulić. Niech zabierze też telefon komórkowy. Rodzice muszą jednak powstrzymać się przed zbyt częstym dzwonieniem. To raczej dziecko ma mieć poczucie bezpieczeństwa, że może porozumieć się z rodzicami. Nie należy dzwonić do malucha zwłaszcza wieczorem, kiedy już nie ma zajęć i przed zaśnięciem często budzi się w nim tęsknota.
Czy odwiedzać
Małe dzieci trzeba odwiedzać. Ważne, żeby nie za często i żeby swoim pojawieniem się nie burzyć rytmu życia obozowego. Zwykle na obozach są jakieś wyznaczone dni odwiedzin. Dzieci, do których nikt nie przyjedzie, mogą się poczuć zawiedzione.
Pamiętajmy też, że nawet jeśli dziecko dzwoni do nas, że tęskni, to nie powinniśmy od razu pędzić i go zabierać. Poczekajmy do następnego ranka. Moja córka zadzwoniła któregoś wieczoru z obozu, że już nie może wytrzymać, że bardzo tęskni. Zaczęłam się przygotowywać do wyprawy ratunkowej, ale gdy zadzwoniłam nazajutrz, zaczęła jakby nigdy nic opowiadać, na jaką fantastyczną wycieczkę się wybierają. Starsze dzieci potrafią same wyrazić, czy chcą, byśmy je odwiedzili, czy też taka wizyta to „obciach”.
Gdy nie ma dzieci w domu…
A kiedy już dzieci wyjadą z domu, postarajmy się wykorzystać ten czas jak najlepiej. Zorganizujmy go sobie miło, żeby nie odczuwać pustki. Jest przecież tyle rzeczy, o których od dawna marzyliśmy, a nie było na nie czasu. Przypomnijmy sobie również, że nie jesteśmy tylko rodzicami, ale także małżonkami. Dzieci kiedyś wyfruną z domu – potraktujmy czas obozu jako trening rozstania.







