![]() |
| Ferdynand Antoni Ossendowski fot. NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE |
Kim tak naprawdę był Ferdynand Antoni Ossendowski? Literatem? Erudytą? Chemikiem? Członkiem Francuskiej Akademii Nauk? Wykładowcą akademickim wielu uczelni w kraju i poza jego granicami? Etnografem? Poliglotą swobodnie władającym ośmioma językami, w tym chińskim i mongolskim? Strategiem? Podróżnikiem? A może, tak jak mówili o nim jego antagoniści, awanturnikiem, fałszerzem, „konfabulatorem”, agentem wywiadu japońskiego? Zapewne wszystkim po trochu, lecz głównie – człowiekiem bezkompromisowym, walczącym z wszelkimi wynaturzeniami i broniącym tradycyjnych wartości.
Romans geograficzny
Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale przed drugą wojną światową najczęściej wydawanym pisarzem polskim na świecie, po Henryku Sienkiewiczu, był właśnie Ferdynand Antoni Ossendowski. Jego utwory doczekały się 142 przekładów na 19 języków. Był tytanem pracy, autorem ponad siedemdziesięciu powieści i rozpraw naukowych napisanych w językach polskim, rosyjskim, francuskim i angielskim. Krytyka literacka porównywała go z takimi pisarzami, jak Joseph Conrad, Jack London czy Rudyard Kipling. Uznano go nawet za twórcę nowego gatunku literackiego, zwanego romansem geograficznym.
Światową sławę przyniosła mu książka Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, w której opowiada o swojej ucieczce z Syberii przed wkraczającymi tam oddziałami bolszewickimi. Ta droga przez mękę wiedzie przez Mongolię, Tybet, aż do Chin, czyli przez miejsca, które wówczas były jeszcze białymi plamami na mapie świata. Co ciekawe, ta nieco awanturnicza opowieść ma też dużą wartość poznawczą ze względu na naukowe opisy fauny, flory i obyczajów plemion azjatyckich.
Wizjoner
Ossendowski bardzo krytycznie patrzył na XX wiek. Jako jeden z pierwszych ostrzegał przed ludobójczymi totalitaryzmami, przed rasizmem i ksenofobią. W przedmowie do powieści o podróży po Afryce Północnej, zatytułowanej Płomienna północ pisał: „Przekonałem się jeszcze raz, że zaraza nienawiści coraz bardziej ogarnia ziemię i że czynniki burzące i demoralizujące usiłują zawsze i wszędzie tę nienawiść wyzyskiwać na zgubę cywilizacji chrześcijańskiej”.
Jak bardzo to spojrzenie na świat było wnikliwe, świadczy fakt, że za fabularyzowaną biografię przywódcy rewolucji październikowej Lenin został zaocznie skazany przez bolszewicką Rosję na śmierć. Lenin to książka legenda, która w latach trzydziestych XX wieku zrobiła karierę na obu półkulach. W sposób niezwykle sugestywny i krytyczny pisarz przedstawia w niej kulisy rewolucji i sylwetkę jej „nieśmiertelnego” wodza, bożyszcza milionów prostych ludzi na całym świecie, a także całkiem niemałej grupy intelektualistów, którzy dali się zwieść zbrodniczej ideologii.
Podróżnik
Pasją Ossendowskiego były podróże. Ciekawość świata pozwalała mu na postrzeganie rzeczy wydawałoby się mało istotnych i umiejętne łączenie ich ze sobą. Miał niezwykły dar przyciągania ludzi niepospolitych i wydobywania z nich wspaniałych opowieści i zwierzeń. Fascynowała go Afryka, Bliski Wschód, Azja. Tę fascynację odzwierciedlają m.in. takie dzieła, jak Niewolnicy Słońca, Gasnące ognie, Od szczytu do otchłani czy W ludzkiej i leśnej kniei. W tej ostatniej książce, która doczekała się ponownego wydania w zeszłym roku, pisarz zabiera nas w egzotyczną podróż po peryferiach imperium rosyjskiego początku XX stulecia, by ukazać jego prawdziwe oblicze: jako krainy bogactw naturalnych, areny walk politycznych i szlaku ucieczki zesłańców syberyjskich. W swoich podróżach nie zapominał o Polsce, a miłość do kraju najpiękniej wyraził w czterech tomach cyklu Cuda Polski: Polesie, Huculszczyzna, Puszcze Polskie oraz Karpaty i Podkarpacie.
Wychowawca młodzieży
Ossendowski jest autorem kilkudziesięciu powieści dla dzieci i młodzieży, m.in. takich jak: Mali zwycięzcy, Daleka podróż boćka, Słoń Birara, Bajeczki i Niebajeczki, Biały kapitan czy Orlica. Uczą one poczucia własnej wartości, godności, ale też tolerancji i miłości. I tak bohater powieści Zwierzyniec, Paweł Roma, po uratowaniu miasta od pożaru przez jego cyrk, mówi: „Nie jesteśmy obywatelami tego miasta, lecz uważamy się za synów jednej wielkiej rodziny – ludzkości. Jeżeli sąsiad nie będzie pomagał sąsiadowi, jeden przechodzień drugiemu, spotkanemu w drodze, jeden naród innemu narodowi, nastąpią dni wielkiej klęski i zagłady dla wszystkich! Czyżby na próżno nas uczono o miłości bliźniego?”.
Mimo upływu lat słowa te wciąż pozostają aktualne. Oby tylko nie był to głos wołającego na puszczy!








