|
|
| Agnieszka Porzezińska fot. MIKOŁAJ GOSPODAREK |
Kiedy wstaję rano, jest ciemno. Nim dzień okrzepnie, już zachodzi słońce. Każdą dobrą pogodę witam z otwartymi ramionami i zaklinam, aby nie odchodziła. Kiedy jest jasno, intensywniej przeżywam dni, bardziej doceniam każdą chwilę. Światło daje spokój, poczucie bezpieczeństwa.
Przyglądam się zimą światu i przekonuję, że potrzebuję ciemności, by zatęsknić za Światłem, bo kiedy jest mi za wygodnie, urywam się na wagary. Czasem potrzebuję przejść przez ciemną dolinę, by docenić moją dobrze znaną, zwyczajną równinę.
Luty to miesiąc weryfikacji noworocznych postanowień. To najwyższy czas, aby skrócić listę życzeń i wniosków i uważać, żeby nie zamieniła się na taką pod tytułem – księga skarg i zażaleń. Przecież nie tak to sobie wyobrażałam! Mam swoje plany, swoje oczekiwania i chcę je zrealizować za wszelką cenę. Chcę, chcę, chcę. Panie Boże, pomóż!
Tupię nóżką i czekam. Swoją wolę pielęgnuję i cenię, ale Bogu nie pozwalam działać według Jego własnej woli. Zastanawiam się, czy Bóg mi pomoże, martwię się, czy będzie przy mnie.
A odpowiedź jest prosta. Pan Bóg nie tylko pomoże, ale MUSI pomóc, kiedy czynię dobrze. Bo On jest samym Dobrem. Zmieniłam system wielkich planów na system 24 godzin. Myślę tylko o „tu i teraz”. Żyję z godziny na godzinę, nie wybiegam do przodu. Przestałam planować wesele moim pięcioletnim córkom.
Na razie planuję ferie. Blisko z mężem, blisko z córkami – wystarczy, więcej mi nie potrzeba. To nic, że w ciasnym pokoju, że kolejki ludzi na wyciąg, że jedno chce na sanki, drugie na narty, a mąż ciągle śpi. Najmłodsze wręcz przeciwnie, bo przecież śpi się w nocy. Małe, nie rozumie, że w nocy dzieją się nocne Polaków rozmowy. Ale i tak jest fajnie, bo lepsza znajoma równina niż złowroga ciemność.
Agnieszka Porzezińska - dziennikarka, autorka cykli
telewizyjnych, m.in. „Wolność Słowa” i „Prawdę mówiąc” w TV Puls, żona
Rafała i mama trzech córeczek: Marysi, Tosi i Helenki.