Lipiec. Z nieba leje się żar. Łatwo się domyślić, co w taką pogodę dzieje się z ludźmi zakutymi w zbroje. Oni jednak myślą o czym innym: stoją w równych szeregach, przez wąskie szparki w przyłbicach widać skupione oczy. Ręce zaciśnięte na rękojeściach mieczy. Niespokojne konie cicho rżą. Jeszcze chwila modlitwy, w niebo płynie pieśń „Bogurodzica”. I już łucznicy napinają cięciwy, a konie potrząsają grzywami i nerwowo przestępują w miejscu. Słychać zgrzyt stali – jeźdźcy i piesi dobywają mieczy. Za chwilę pod Grunwaldem rozpocznie się jedna z największych bitew średniowiecznej Europy. Jest XXI wiek.
![]() |
|
Łucznicy zajmują stanowiska na otwartym polu. |
Machina czasu
Od kilku lat na polach grunwaldzkich w rocznicę wielkiej bitwy spotykają się miłośnicy historii. Przebrani w zbroje, z dużym zaangażowaniem odtwarzają to, co wydarzyło się tu 15 lipca 1410 roku. Z roku na rok jest ich coraz więcej, tak jak i widzów. Nic nie szkodzi, że nie ma co liczyć na zaskoczenie, bo finał bitwy zawsze jest taki sam: wygrywamy, a Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Urlich von Jungingen pada „martwy”. Jednak widowiskowość inscenizacji sprawia, że tłumy wypełniają każdy wolny fragment wzgórza pod pomnikiem upamiętniającym wielkie zwycięstwo Polaków i Litwinów – stąd roztacza się piękny widok na pola grunwaldzkie. A lektor przypomina to, co niektórzy mogli już zapomnieć z lekcji historii.
Bitwa jak prawdziwa
Wszystko jest dokładnie zaplanowane. Najpierw barwnym szpalerem wśród widzów zjeżdżają na pole rycerze z całej Europy. Szczęśliwców odprowadzają białogłowy. I tak jak przed wiekami słychać różne języki. Najwięcej jest oczywiście Polaków, ale przyjeżdżają też goście zza wschodniej granicy – z Rosji, Białorusi i Ukrainy. Pojawiają się także Niemcy, Włosi, Francuzi. Zjeżdżają rycerze z Węgier, Czech i Słowacji. Bywali już nawet goście z kraju, gdzie próżno szukać tradycji rycerskich – ze Stanów Zjednoczonych! Bitwa pod Grunwaldem to wielka międzynarodowa impreza. Gdy całe rycerstwo znajduje się już na placu, czas zaczyna biec szybko. Najpierw Krzyżacy pacyfikują polskie wsie – płoną stogi siana, jeńcy są włóczeni za końmi. Zbliża się to, na co najbardziej czekają tysiące widzów. Krzyżacy przysyłają królowi Jagielle dwa nagie miecze, rycerze śpiewają „Bogurodzicę” i rozpoczyna się bój. Emocje sięgają zenitu, a zaangażowanie współczesnych rycerzy jest ogromne. Tumult narasta, słychać krzyki, szczęk stali, rżenie koni. Padają pierwsi „ranni i zabici”. Wojska polskie i litewskie szybko zdobywają przewagę. Wreszcie „ginie” Urlich von Jungingen i bitwa zmierza do finału. Kończy się inscenizacja, ale nie zabawa z historią. Widzowie mieszają się ze zmęczonymi rycerzami, dzieci dotykają zbroi i mieczy. Czas na wspólne fotografie.
Targowisko na polu chwały
![]() |
|
Zakonczona powodzeniem pogoń za krzyżackim jeźdźcem. |
Pod Grunwaldem rodzice muszą trzymać się za kieszenie. Stragany na pobliskim kiermaszu kuszą dzieci. Jest w czym wybierać: od plastikowych mieczyków i tekturowych hełmów po repliki starej broni. Można stąd przywieźć naprawdę piękną pamiątkę, np. wielki dwuręczny miecz albo stalową rycerską rękawicę wykute gdzieś w polskiej kuźni. W wielu miejscach można też się posilić – wszelakiego jadła i napitków jest tu dostatek. W wirze zabawy nie wolno jednak zapominać, że tuż obok, kilkaset lat temu walczyli i ginęli ludzie. Upływający czas nie zmienił jednego – straciło tu życie około 8 tysięcy osób, wielu zostało rannych. I jest to miejsce chwały polskiego oręża, gdzie powstrzymano okrutnych Krzyżaków. Historycy podają różne liczby, ale szacuje się, że w bitwie wzięło udział około 60-70 tysięcy zbrojnych – rycerzy i pospólstwa, z czego większość stanowili jeźdźcy. Wojska polsko-litewskie miały przewagę liczebną, ale biorąc pod uwagę doskonałe uzbrojenie i wyszkolenie wojsk zakonnych – siły były wyrównane.
Spod Grunwaldu na Malbork
Inscenizacja bitwy grunwaldzkiej, choć prawdopodobnie największa, to nie jedyna atrakcja rycerska tego lata. Kilka dni później Polacy i Krzyżacy spotkają się ponownie, tym razem w Malborku. Tam, nad brzegiem Nogatu, stoi potężna twierdza z czerwonej cegły. Latem 1410 roku niedobitki Krzyżaków uciekły do Malborka i obwieściły załodze straszną wieść o klęsce zakonu pod Grunwaldem. Za nimi zjawił się pościg polsko-litewskich wojsk króla Jagiełły. Rozpoczęło się oblężenie stolicy Zakonu. Mimo że Polakom nie udało się zdobyć Malborka, to wojna została wygrana i zakończona podpisanym w 1411 roku pokojem toruńskim. Kilkaset lat później polskie rycerstwo znów szturmuje zamek. Na murach bronią się rycerze z czarnymi krzyżami na płaszczach. Grad płonących strzał spada na Krzyżaków, do potężnej twierdzy podjeżdża machina oblężnicza, podstawiane są drabiny. Polacy wdzierają się na mury, trwa zacięta walka… Grozę potęguje nocna sceneria, w której odbywa się szturm. Płoną ogniska, światła reflektorów omiatają mury. Widowisko budzi zachwyt publiczności, a wieczorny spektakl kończą gromkie brawa.
Walka to nie wszystko
![]() |
| Po skończonej walce na kopie rycerze gratulują sobie wzajemnie Fot. Sławomir Dynek/CogitoMedia |
Także tutaj sama bitwa to tylko część atrakcji. Wokół murów krzyżackiej twierdzy odbywają się turnieje rycerskie. Z bliska, z odległości 2-3 metrów, można obejrzeć, jak walczą współcześni rycerze. Na ich twarzach widać wysiłek i pot, słychać przyspieszony oddech. Gdy miecze ze świstem tną powietrze, łatwo poddać się wyobraźni i przenieść w czasy średniowiecza.
Przechadzka wzdłuż murów krzyżackiego zamczyska, gdzie swoje obozy założyły rycerskie bractwa, również dostarcza niesamowitych wrażeń. Można podpatrywać, jak wyglądało życie przed wieloma wiekami, próbować swoich sił w strzelaniu z łuku i pobrać pierwsze nauki we władaniu mieczem. Można też zobaczyć, jak ubierali się rycerze i ich niewiasty, gdy mieli czas dla siebie i nie musieli uczestniczyć w bitwie. Można również przyjrzeć się, jak lepiono garnki albo kuto broń i zbroje. Wśród pasjonatów dawnej historii zawsze znajdzie się ktoś, kto wszystko nam opowie. I dzieci, i dorośli mogą z takiej praktycznej lekcji dużo zapamiętać. O ileż łatwiej uczyć się po wakacjach historii w szkolnej ławce i o ileż przyjemniej sprawdzać potem stopnie swoich pociech!










