|
|
| Elżbieta Supryn, dr psychologii, członek Polskiego Stowarzyszenia Kreatywności i Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci; Koordynator Centrum Informacyjno- Konsultacyjnego do spraw Dzieci Zdolnych. Prowadzi zajęcia szkoleniowe na temat dziecka zdolnego dla rodziców i pracowników oświaty. fot. Ewa Zbiegieni |
◗ Co to znaczy, że ktoś jest genialny?
To określenie może być różnie rozumiane. Bo o geniuszu mówimy w jakimś kontekście, a ten wcale nie musi być najlepszy. Geniuszem na pewno był Nikifor, a był człowiekiem prostym. Dlatego, gdy używamy określenia „dzieci wybitnie zdolne”, mocniej podkreślamy, że są ponadprzeciętne. Jest to określenie bardziej precyzyjne. Mówimy wtedy o dzieciach zdolnych, które wyraźnie poznawczo wyprzedzają rówieśników. I to jest właśnie ta „genialność” na tle innych dzieci.
◗ Jak tą „genialność” rozpoznać?
Dziecko genialne, czyli wybitnie zdolne, potrafi z posiadanej wiedzy (która jest większa od wiedzy jego rówieśników) tworzyć coś nowego, ma własne pomysły i potrafi nas zadziwiać. Często podaję taki przykład: uczeń pierwszej klasy szkoły podstawowej dostaje słabą ocenę z zadania matematycznego „dwa plus dwa”, bo nauczyciel dyktuje dodawanie w ramach dziesięciu, a uczeń rozwiązuje to działanie za pomocą ułamków – choć ich jeszcze nie zna. Wynika to z jego potrzeby odkrywania, że można to zrobić inaczej. Takie dzieci nie lubią prostych rozwiązań. Zawsze szukają po swojemu. Dostają klocki lego, które są samochodzikami, a próbują budować z nich zamek. Uważni rodzice to spostrzegą.
◗ Jakie są pierwsze sygnały, na które rodzice powinni zwrócić uwagę?
Choćby na to, że dziecko naprawdę inaczej i szybciej chwyta wiadomości niż rówieśnicy. Te dzieci mają pewne cechy osobowości, które wcale nie są miłe dla otoczenia. Przede wszystkim zadają wiele pytań. Jest taki okres koło 4. roku życia, który nazywamy okresem tysiąca pytań. Przeciętne dziecko chce usłyszeć odpowiedź na połowę z nich. Zdolne natomiast – na wszystkie. Pytania są zadawane nie zawsze w momencie odpowiednim dla dorosłych, a dziecko chce uzyskać odpowiedź natychmiast. Zadaje je jednocześnie z różnych dziedzin prawie na jednym wydechu i często zupełnie nie na poziomie swojego wieku. To jest dla nas, dorosłych, męczące. Drugą rzeczą jest tzw. nadwrażliwość intelektualna. Te dzieci pamiętają nasze odpowiedzi. Małe, 4-, 5-letnie dziecko, mówi: „Mamo, a 15 kwietnia mówiłaś mi to i to, a ja wiem, że jest inaczej”. Bo od tego czasu ono dorosło.
Niekiedy dziecko zadaje tak trudne pytania, że wprowadza nas w zakłopotanie. Mówimy wtedy: „Daj spokój, idź umyj ręce”. Ono jednak do pytania wróci, dlatego lepiej powiedzieć: „Słuchaj, nie teraz, lecz za godzinę”, czyli pokazać, że jest czas, gdy na jego pytania będziemy odpowiadać. Poza tym dzieci wybitnie zdolne mają rozbudowany świat wewnętrznej wyobraźni. Na przykład rozmawiają z kimś wymyślonym albo – choć nazywają wszystko poprawnie – mają też swoje określenia, bo prostym dziecięcym językiem nie da się pewnych zjawisk wyjaśnić.
Dziecko cieszy się, gdy robi coś nietypowego dla swojego wieku. Warto wtedy zwrócić uwagę, czy ono robi to dla siebie, czy po to, żeby się popisać. Dzieci zdolne są dalekie od rywalizacji. One starają się prześcignąć tylko samych siebie. Warto też podkreślić, że genialność nie jest równoznaczna z dobrą pamięcią. Dorośli często to mylą, mówiąc: „Och, jakie ono jest zdolne! Pamięta znaki zodiaku każdego członka rodziny”. Dla nas bardziej interesujące powinno być to, JAK ono kojarzy te znaki.
◗ Na jakim etapie rozwoju warto szczególnie zająć się dzieckiem, u którego dostrzegamy wybitne zdolności? I jak się nim zająć?
W Centrum Informacyjno-Konsultacyjnym do spraw Dzieci Zdolnych prowadzimy grupowe zajęcia od 5. roku życia. Dzieci wybitnie zdolne to często indywidualiści, dlatego uczymy je bycia w grupie. Jestem natomiast przeciwna przyspieszaniu edukacji dzieci. O naprawdę ukierunkowanych uzdolnieniach można mówić dopiero od 10. roku życia. Do tego czasu dziecko poszukuje. Dziesięciolatek ma już ukształtowane poczucie własnej autonomii. I wtedy ujawniają się prawdziwe zdolności. Wcześniej może interesować się przyrodą, następnie anatomią, a potem zupełnie czym innym. Cały proces wychowawczy powinien polegać na podążaniu za dzieckiem. Zachęcam rodziców do tego. Jeżeli dziecko wykazuje zainteresowanie w jakiejś dziedzinie, dać mu możliwości dotarcia do wielu informacji z tej dziedziny. Gdy przerzuca się na coś innego, bo wciąż szuka, rodzic wtedy mówi: „Tyle pieniędzy wydałem na szkielet człowieka, a ty teraz chcesz interesować się kamieniami!”. Takie jest dziecko zdolne – potrafi się zajmować czymś intensywnie, a potem nagle przestaje. Warto za nim podążać.
Trzeba założyć, że takie dzieci są „czasochłonne” i „finansochłonne”, ponieważ mają prawo zmieniać obiekt swoich zainteresowań. Potem następuje bardzo ważny okres, gdy dziecko zaczyna się ukierunkowywać, ale może też nastąpić pewne zastopowanie w tempie rozwoju zdolności. Bo jeśli dziecko jest uzdolnione np. muzycznie, to musi zacząć ćwiczyć palcówki, czyli wyćwiczyć daną umiejętność, a to bywa nudne. Tu rolą rodzica będzie przekonanie dziecka, że jeśli zapisało się na dane zajęcia, byłoby dobrze, aby chodziło co najmniej cały semestr, a nie rezygnowało po dwóch lekcjach. Należy wytłumaczyć mu, że efekt nie będzie natychmiastowy. W tym okresie uczymy systematyczności. Mimo chęci zajęcia się jedną dziedziną, dziecko ma przecież jeszcze szkołę, która wymaga przyswojenia wiedzy z wielu przedmiotów.
◗ Dziecko wybitnie zdolne może mieć w szkole jakieś problemy?
Tak, bo na przykład czyta coś innego pod ławką i nie uważa na lekcji. Jak nie uważa, to nie wie, co powiedziała pani. Jest takie odwieczne polecenie nauczyciela: „Powtórz moje ostatnie zdanie”. Ono powtórzy je inaczej, powie swoimi słowami. Takie dziecko czasami trafia do poradni psychologicznej. Bo jeśli kręci się na lekcji, nie uważa, to trzeba sprawdzić, czy daje sobie radę intelektualnie. I wtedy okazuje się, że chociaż są z nim kłopoty w szkole, intelektualnie wyprzedza rówieśników. Ale szkoła nie jest od tego, żeby oceniać możliwości, tylko wiedzę ucznia. Pojawia się zjawisko zwane syndromem nieadekwatnych ocen szkolnych. Wybitnie zdolne dzieci lubią po swojemu rozwiązywać zadania, odstają od grupy, nie wywiązują się z zadań w określonym czasie, pracują we własnym rytmie. Po 10. roku życia chłopcy nie chcą się uczyć wszystkiego, mówią np.: „Nie będę czytał Ani z Zielonego Wzgórza, bo chcę zostać informatykiem”.
Bywa i tak, że dziecko kieruje swoje zdolności nie na naukę, a na dokuczanie kolegom. Dlatego bardzo ważne w tym okresie jest wspieranie i stymulacja uzdolnień, dodatkowe zajęcia, kółka zainteresowań. Warto znaleźć dla dziecka takie miejsce, gdzie spotka rówieśników podobnie myślących i nastawionych poznawczo. Ale to zależy od inicjatywy rodziców.
◗ Jakie błędy mogą popełnić rodzice?
Pewien dziennikarz zakończył audycję ze mną apelem: „Przytul zdolnego!”. Rodzice, szczególnie ojcowie, którzy są bardzo dumni z takich dzieci, powinni wiedzieć, że z dzieckiem wybitnym można, a nawet trzeba po prostu się pobawić, a nie tylko prowadzić naukowe dysputy. Błędem jest, gdy dostają od rodziców za mało ciepła. One chcą mieć pluszowego misia tak samo jak inne dzieci. Chcą się poprzytulać i być traktowane jak zwyczajne dzieci. Jeżeli natomiast rodzicom, dziadkom, babciom, ciociom, wszystkim zależy na tym, żeby Jasio był bardzo zdolny, a przestają traktować go jak dziecko, to Jasio w 5. roku życia zakłada rączki i mówi: „Ja nie będę”. Wtedy dużo „zdolniaczków” – jak ich nazywam – odpada. Błędem może być, gdy rodzice za bardzo zachłysną się tym, że ich maluch wyprzedza inne dzieci w rozwoju poznawczym. I nastawią się, że zainteresuje się konkretną dziedziną. Te dzieci powinny być chwalone za konkrety, np.: „Jaką ładną literkę napisałeś”, a nie ogólnie: „Jesteś genialny”. Błędem jest, gdy pokazujemy, że bardziej nam niż jemu zależy na tym, by dobrze wypadło, np. na występie w szkole muzycznej.
Kiedyś pewna mama powiedziała mi, że ona ZROBI ze swojego syna dziecko zdolne. Uważam, że do 10. roku życia trzeba po prostu iść za dzieckiem. I tak samo w sobie jest to męczące. Trzeba odpowiadać na jego ciągłe pytania, pokazywać, jak może samo dotrzeć do informacji. Trzeba nauczyć je opowiadać o pomysłach, ponieważ wiele zdolnych dzieci ma kłopot z ich werbalizowaniem, bo szybciej myślą, niż mówią. Nie należy zatem stymulować tych dzieci inaczej, niż podążając za nimi.
Jest jeszcze drugi próg – to właśnie ten 10. rok życia, gdy procentowo bardzo dużo dziewczynek odpada ze swojej nadprzeciętnie zdolnej grupy. Skłaniamy je, żeby miały ładne zeszyty i odrobione perfekcyjnie lekcje. To jednak wymaga czasu. Tymczasem od czwartej klasy jest więcej przedmiotów, nauczycieli, program się rozszerza. Dziecko zaczyna się w tym gubić. Dziewczynka, która miała do tej pory wysokie oceny, nadal się we wszystkim stara. A chłopak stara się tylko z tych przedmiotów, które naprawdę go interesują. Dlatego jeżeli jest około 16% dzieci wybitnie zdolnych, to wśród dorosłych tych wybitnie zdolnych osób jest już niecałe 3%. I są to przeważnie mężczyźni, choć szacuje się, że na świece i w Polsce jest tyle samo wybitnych chłopców i dziewczynek. Ważne, by rodzice wspierali takie dziecko, by przygotowywali je również na to, że może czasem przegrać i nie zawsze będzie najlepsze.
Więcej informacji i pomoc dla dziecka zdolnego
W każdym kuratorium na terenie województwa jest osoba odpowiedzialna za opiekę nad dziećmi zdolnymi na swoim obszarze. Można dowiadywać się także w poradniach.
Ponadto warto zwrócić się do Centrum Informacyjno-Konsultacyjnego do spraw Dzieci Zdolnych przy Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej „Uniwersytet dla Rodziców” w Warszawie, ul. Raszyńska 8/10, tel. 22 822 24 46
Najważniejszą instytucją w tym zakresie jest Krajowy Fundusz na Rzecz Dzieci tel. 22 848 24 68 lub 848 23 98, www.fundusz.org