|
|
| rys. Basia Kuropiejska |
Droga Czytelniczko, Żono Twojego Męża!
Czy czasem bywasz rozczarowana swoim małżeństwem? Czy zastanawiasz się, dlaczego poślubiłaś tego faceta? Może razem wpadliście w kierat codzienności i obraz, który widzisz teraz, zupełnie nie pasuje do tego, co sobie wyobrażałaś? A może widzisz także, że jemu bywa z Tobą niełatwo?
Spójrz na niego według zasady: „Jeśli chcesz, by on traktował Ciebie jak królową – sama zacznij traktować go jak króla!”. Popatrz nowymi oczami: nie na takiego, jaki jest teraz, ale na takiego, jakim może się stać, gdy będziesz go wspierała. Jesteś bowiem przez Boga powołana do tego, by wspierać swego męża, aby stał się tym, kim może być!
Bóg powiedział po stworzeniu mężczyzny: „Nie jest dobrze, by człowiek był sam. Uczynię mu pomoc podobną do niego” (Księga Rodzaju, rozdział 2, werset 18). Niektóre kobiety ten werset wręcz odrzuca, bo kojarzy im się z pomocą kuchenną. Tymczasem hebrajskie określenie ezer kenegdo oznacza kogoś, kto jest dla mężczyzny niezbędnym uzupełnieniem, bez kogo sam mężczyzna jest niepełny i nie dałby rady rozwinąć całego swojego potencjału!
Spójrz więc na męża z perspektywy kogoś, kto ma być dla niego wsparciem! Księga Przysłów mówi: „Dzielna kobieta jest koroną męża, a bezwstydna – próchnicą jego kości” (rozdział 12, werset 4). Zadbaj o to by głowa, którą twa korona zdobi, nie była przygnębiona i opuszczona, lecz śmiało wyprostowana! Chyba nie chcesz być „próchnicą jego kości”? A przecież często kobiety, nawet nieświadomie, dołują swoich mężów. Czy jesteś gotowa porzucić wszystko, co go niszczy i rabuje jego siły – i zacząć go wspierać? PIOTR
Drogi Czytelniku, Mężu Twojej Żony!
Gdy faryzeusze spytali Jezusa, czy wolno oddalić żonę, on rzekł: „Jeśli ktoś porzuca żonę i żeni się z inną, cudzołoży” (Ewangelia według św. Mateusza, rozdział 19, werset 9). Ale czy sięgnąłeś do Pisma Świętego i przeczytałeś kolejny werset? Brzmi on: „Powiedzieli Mu uczniowie: «Jeżeli tak ma się sprawa między mężem a żoną, to lepiej wcale nie zawierać małżeństwa»”.
Szok! Jak zareagowali ci skądinąd bogobojni ludzie, najbliżsi uczniowie Jezusa, filary przyszłego Kościoła – na drobną nowość: jako mąż nie będziesz już miał prawa odesłania żony, tylko masz z nią być do śmierci? Czy cieszą się z tego? Przeciwnie! Przerażeni dochodzą do wniosku: skoro tak, to nie warto się żenić…
Bywa, że i teraz mężowie, przytłoczeni konfliktami, nie zawsze są wdzięczni Jezusowi za to, co przywrócił. Nawet Pismo Święte mówi o tym, jak trudne jest wtedy życie: „Dach przeciekający w dzień deszczowy podobny jest do kłótliwej żony” czy „Lepiej mieszkać w ziemi pustynnej niż mieć żonę kłótliwą i złośliwą” (Księga Przysłów, rozdział 27, werset 15, i rozdział 21, werset 19).
Jeśli jednak całkiem wyeliminujesz myśli o rozwodzie, to wiesz, że wszelkie, nawet poważne problemy musisz rozwiązać. Wtedy mobilizujesz wszystkie siły, by pokonać kryzys. Gdybyś natomiast miał możliwość „listu rozwodowego”, to czy nie groziłoby, że uległbyś pokusie, by po niego sięgnąć w chwili załamania? Jezus dał nam więc tutaj prawdziwy skarb – zmienił postawę: „Jest tak źle, że jednak trzeba się rozejść” na: „Jest bardzo trudno, ale musimy to naprawić i dalej żyć razem szczęśliwie!”. MARIOLA