
|
|
| Ernest Bryll fot. ADAM SZCZYGIEŁ SSP |
Niedawno byłem w tym miejscu, gdzie pobiegliśmy z matką spotkać się z ojcem. Powrócił dopiero w listopadzie, bo bił się w piechocie Kleeberga w ostatniej bitwie pod Kockiem, uciekł z niewoli… Czekał u znajomych w niepewności, jak jest w jego własnym domu. Czy ten dom w ogóle jest?
Był. Zniszczony, okradziony, ale był. I ojciec też wreszcie był. Lecz przeraźliwie inny. Wychodził w pięknym polowym mundurze, a wracał niczym strach na wróble. W łachu kraciastej marynarki, czapie. A śnił mi się powracający piękny w akselbantach, na koniu. Podbiegłem do niego.
Tak teraz, nieco zgnile, miał cuchnąć czas wojny.
Ojciec przytulił mnie i zobaczyłem, jak po kołnierzu kraciastej marynarki lezie wesz. Zapamiętałem to, bo się nie odsunąłem, choć było to okropne. Po latach napisałem w wierszu: „wesz mu lazła po piersiach jak order bojowy”. No tak, dopiero po latach ojciec mi powiedział, że w ostatniej bitwie, kiedy szli na bagnety przeciw żołnierzom niemieckim, z tyłu atakowały piechotę sprzymierzone z Niemcami oddziały sowieckiej armii. Powiedział to wtedy, gdy byłem już dorosły. Parę słów.
Kiedy po wielu latach odwiedziłem miejsce spotkania, nie było już starego domu. Tylko grusza stała. W tym samym miejscu. Tak być nie może, tyle lat minęło. Ale była.
Jest coś, co dzieli pokolenia i ich pamięć z dzieciństwa. Moje dzieci słuchają o dziadku. To najlepszy sposób – myślę – żeby wytłumaczyć im, jak to było z naszym krajem w tamtych czasach. To daje się zrozumieć, bo naprawdę niełatwo zrozumieć dziś cały skomplikowany świat problemów „polskiej wojny”, która powoli rozprzestrzeniała się na świat i stała się zafałszowaną opowieścią o drugiej wojnie światowej.
Dlatego trzymajcie ocalałe zapiski, fotografie. Wspomnienia. Bo przez suche stwierdzenia historii nie da się zobaczyć powracających ojców. Ojców, których bardzo jeszcze dziecinni, zaczynamy nagle kochać inaczej. Chyba doroślej, jak się kocha tylu ojców polskich, co wracają z przegranych wojen. A jednak trwają, jak i my trwamy – i to dla wielu oznacza ogromne zwycięstwo.
Ernest Bryll - poeta, autor wielu wierszy, dramatów, musicali i tekstów piosenek. Mąż Małgorzaty i ojciec dwóch córek: Magdy i Marty.