|
|
| Andrzej Maleszka fot. FORUM FILM POLAND |
◗ Dlaczego robi Pan filmy dla dzieci?
Po pierwsze dlatego, że to chyba jedyna widownia, dla której można robić jednocześnie kino dobre i popularne. Lubię sposób, w jaki dzieci oglądają filmy. Dorośli robią to z bezpiecznego dystansu, a dzieci są w środku akcji. Na warszawskiej premierze Magicznego drzewa mała dziewczynka wdrapała się na kanapę przed ekranem, przygotowaną do konferencji prasowej. Dotykała ekranu. Kombinowała, jak wejść do środka filmu. Chciała być z bohaterami. Dlatego zawsze myślę o dziecięcym widzu jak o uczestniku zdarzeń i o tym, jak on je odczuwa. Najlepsze w dzieciństwie jest to, że człowiek nie ma takiego filtra snobizmu. Dziecka nie obchodzi, że dostałem EMMY AWARD. Historia musi być fajna i koniec.
◗ Jaka jest dzisiaj w Polsce ranga filmu dla młodego widza?
To jest bardziej pytanie o rangę filmów Andrzeja Maleszki w Polsce, bo poza mną nikt takich filmów tu nie robi. Na świecie jestem traktowany jako jeden z ważnych twórców gatunku fantasy i dostaję dziesiątki nagród. W Polsce dziecko jako odbiorca filmowy jest lekceważone, więc i filmy dla niego są trochę na marginesie. Magiczne drzewo jest filmem uwielbianym przez dzieci, toczy jednak samotną walkę z wielkimi amerykańskimi produkcjami. Ten bój możemy wygrać tylko dzięki mądrości rodziców i dzieci.
◗ Jakie wspomnienia zachował Pan z dzieciństwa?
Miałem dobre dzieciństwo. Moja mama była cudownym człowiekiem i świetną nauczycielką. Czasem, kiedy nie miała mnie z kim zostawić, zabierała mnie na swoje lekcje. W ten sposób jako czterolatek „studiowałem” z ostatniej ławki program szóstej klasy… Miałem układ z uczniami. Gdy zbliżało się odpytywanie, kiwali do mnie, a ja wołałem: „Siusiu!” . Wtedy mama przerywała lekcję, żeby się mną zająć. „Na serio” do szkoły poszedłem w wieku sześciu lat, czyli rok wcześniej niż większość dzieci wówczas. Od tego czasu zawsze byłem najmłodszy w klasie. Miało to znaczenie, bo w grupie kolegów silniejszy znaczy ważniejszy. Nie byłem słabeuszem, ale inni byli ode mnie więksi, więc musiałem innymi sposobami zdobywać akceptację w grupie.
◗ Nadrabiał Pan sprytem?
Raczej używałem wyobraźni.
◗ To znaczy?
W grupie dzieciaków potrzebny jest ktoś, kto wymyśla zabawy. Spotyka się grupa i pada pytanie: „Co będziemy teraz robić?”. Potrzebny jest gość, który powie: „Wy będziecie bandą kosmitów, a my komandosami. Rzucamy kasztanami i dwa trafienia znaczą – nie żyjesz”. Często wymyślałem scenariusze zabaw. Pomysły brałem z książek i filmów, ale umiałem tak je przerobić, że zmieniały się w fajne zabawy.
◗ A kiedy zaczął Pan oglądać filmy?
Jeden z uczniów mojej mamy był bileterem w kinie Wilda w Poznaniu. Wpuszczał mnie za darmo na wszystkie filmy. Między siódmym a dwunastym rokiem życia bywałem w kinie po trzy razy w tygodniu. Oglądałem, co chciałem. Widziałem wszystkie Godzille, Fantomasy, ale też Siedmiu samurajów Kurosawy i Rzym Felliniego, który wtedy wydawał mi się zwariowaną komedią. Z każdego filmu brałem coś, co mnie jako dziecko ekscytowało. Imponowałem kolegom, streszczając te filmy i wymyślając ich własne wersje.
◗ W Pana filmach ważną rolę odgrywają efekty specjalne…
W Magicznym drzewie jest kilkadziesiąt efektów specjalnych. Jednak najważniejsza jest w nich kreatywność, pomysł. Wydaje się, że młodzi widzowie już nie reagują na kolejne walące się wieżowce, lubią natomiast być zaskakiwani. W Magicznym drzewie pieniądze lecą z kranu, monety kapią jak woda. Krzesło jeździ na skuterze, a z morza wyrasta gigantyczna zjeżdżalnia.
◗ W jaki sposób dobiera Pan dziecięcych aktorów?
Najczęściej szukam dzieci, chodząc do szkół. Czasem ogłaszamy castingi. W trakcie poszukiwania aktorów do Magicznego drzewa zdarzyła się niezwykła historia. Wśród tysiąca dzieci, które przyszły na casting, był mały Adaś. Przyszedł właściwie „nielegalnie”, bo nie szukaliśmy siedmioletniego bohatera. Nie miałem takiej roli w scenariuszu. Ale gdy zobaczyłem jego fantastyczną ekspresję, wiedziałem, że musi zagrać. Napisałem dla niego rolę miesiąc przed zdjęciami. W dużej produkcji to jest ryzykowna operacja. Opłaciło się. Powstała postać Kuki, jedna z najfajniejszych w tym filmie. I to jest chyba nasza przewaga nad amerykańskimi produkcjami: my wciąż zachowaliśmy dar improwizacji.
◗ Magiczne drzewo to nie tylko film, ale i powieść…
Tę powieść pisałem równocześnie ze scenariuszem. Dała mi szansę na otwarcie wyobraźni, zabawę nowymi pomysłami. Książka zdobyła ogromną popularność wśród młodych czytelników. Bardzo mnie to cieszy, bo uważam, że czytanie książek to wciąż najlepszy sposób na rozwijanie dziecięcej wyobraźni.
◗ Bardzo dziękuję za rozmowę.







