Poza niepowtarzalnym sposobem opisywania dziejów, emocjonalnym i zaangażowanym, wybijającym się swym „żarem” na tle chłodnych, akademickich analiz, książki Jasienicy cechował piękny język. Ponadto jego pisarstwo wyróżniało – jak celnie ujmowali to jego wrogowie – „personalistyczne pojmowanie dziejów”.
O ile marksistowskich kolegów po fachu interesowały przede wszystkim bezosobowe i konieczne „siły dziejowe”, a wśród nich najważniejsze „siły wytwórcze” i „stosunki własności”, o tyle autor Polski Piastów chciał opisywać historię z perspektywy żywych ludzi. Fakt – niejednokrotnie uwikłanych w różne geopolityczne uwarunkowania, a jednak niebędących marionetkami bezrozumnych sił.
Oto rozważny i przebiegły Mieszko, romantyczny i wręcz szalony w swej odwadze Krzywousty, rozdarty wewnętrznie Zygmunt August, targany wątpliwościami Kościuszko – to osoby z krwi i kości biorące udział w szekspirowskim dramacie historii naszego narodu. Dodajmy: dramacie, który w mniejszej skali stał się także udziałem naszych dziadów, ojców, a może i niejednego z nas. Być może dlatego stają się nam tak bliscy i, co szczególnie istotne, mogą podlegać naszej moralnej ocenie.
Dla Jasienicy historia nie jest bezosobowa, nie dzieje się również poza kategoriami dobra i zła. To prawdopodobnie najważniejsza myśl, którą pisarz stara się nam przekazać. Właśnie dlatego, że możemy zrozumieć postępowanie i wybory osób kształtujących polską historię, możemy też je ocenić, zaakceptować bądź odrzucić.
Persona non grataTo, co dawało Jasienicy niezwykłą popularność, nie mogło podobać się cenzorom czasów PRL-u. Poza szkodliwym „personalizmem”, raził ich jego bezkompromisowy patriotyzm – z ducha niekomunistyczny, sięgający korzeniami tradycji międzywojennych. „Podejrzane” było też umiejscowienie Polski w sferze kultury zachodnioeuropejskiej. Czarę goryczy przelało coraz większe zaangażowanie Jasienicy w antysystemową aktywność środowisk inteligenckich: działalność w Klubie Krzywego Koła czy podpisanie Listu 34. Gdy niedługo potem autor Polski Piastów umierał, w prasie trwała nagonka na „niepoprawnego” historyka. Zakazano wydawania jego książek, a nawet wspominania w mediach jego nazwiska. Nigdy też nie dowiedział się, że jego ostatnia żona, dziedzicząca po nim cały dorobek, była agentką SB. W ten sposób jego życie i śmierć symbolicznie odzwierciedliły wielkość i tragizm narodu, którego dzieje opisywał.
Tryumf zza grobuKarząca ręka totalitarnego systemu dotknęła go też, niejako zza grobu, w wolnej Polsce. Po ujawnieniu przez Instytut Pamięci Narodowej prawdziwej tożsamości jego żony, córka Jasienicy nie mogła zgodzić się, by potomkowie agentki nadal współdecydowali o wydawaniu dzieł ojca i czerpali z tego korzyści. Ciągnący się latami proces uniemożliwił kolejne wznawianie prac zmarłego historyka.
Dopiero w zeszłym roku sąd przyznał wyłączność praw autorskich córce pisarza, to zaś zaowocowało pojawieniem się w księgarniach nowej, ponownie zredagowanej i pozbawionej cenzorskich cięć edycji historycznej summy Jasienicy. Dzięki temu kolejne pokolenia Polaków mogą zapoznać się z jedyną w swoim rodzaju syntezą wzlotów i upadków Rzeczpospolitej. Do dzisiaj jest to lektura pouczająca, bo także dzisiaj – wprawdzie z pozycji innych niż komunistyczne – nie brak chłodnych i bezosobowych wizji rodzimej historii.
Pojawiają się również kolejne książki Pawła Jasienicy – ostatnio były to Rozważania o wojnie domowej oraz Słowiański rodowód – które pozwalają poznać tego autora nie tylko jako wnikliwego interpretatora dziejów Polski, ale także historii powszechnej.
Paweł Jasienica, Dzieła Zebrane, Prószyński i S-ka, Warszawa 2007-2008